1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Gazeta za publiczne pieniądze narzędziem kampanii? Wójt przyznaje: „Były znamiona

    Gazeta za publiczne pieniądze narzędziem kampanii? Wójt przyznaje: „Były znamiona

    0przeszczepów
    2079odsłon
    Gazeta za publiczne pieniądze narzędziem kampanii? Wójt przyznaje: „Były znamiona

    Specjalne wydanie „Wieści Gminnych”, które przed wyborami trafiło bezpośrednio do mieszkańców gminy Dębnica Kaszubska, ponownie wywołuje polityczną burzę. Radni zarzucają, że samorządowa gazeta została wykorzystana do polemiki z przeciwnikami wójt Iwony Warkockiej i składania obietnic wyborczych. Sa

    Dodaj komentarz

    Specjalne wydanie „Wieści Gminnych”, które przed wyborami trafiło bezpośrednio do mieszkańców gminy Dębnica Kaszubska, ponownie wywołuje polityczną burzę. Radni zarzucają, że samorządowa gazeta została wykorzystana do polemiki z przeciwnikami wójt Iwony Warkockiej i składania obietnic wyborczych. Sama wójt przyznaje, że jedna z opublikowanych deklaracji miała znamiona kampanii wyborczej. Spór ma także wymiar ogólnopolski, ponieważ Ministerstwo Kultury rozważa wprowadzenie zakazu wydawania gazet przez samorządy.

    ::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

    ::event{"type":"vertical","item":"331"}

    Temat powraca przy okazji projektu uchwały dotyczącej publikowania dokumentów Rady Gminy i radnych w „Wieściach Gminnych” oraz gazetkach szkolnych. Zamiast rozmowy wyłącznie o zapisach statutu i kosztach druku wywiązuje się długa dyskusja o granicy pomiędzy informowaniem mieszkańców a samorządową propagandą finansowaną z publicznych pieniędzy.

    Komisja kontrolowała wydatki na promocję

    Radny Marcel Formela informuje, że Komisja Rewizyjna zakończyła kontrolę wydatków na promocję gminy. Jednym z badanych tematów było wydawanie gazety samorządowej.

    Według radnego kontrowersje dotyczą dwóch kwestii: specjalnego numeru opublikowanego w okresie kampanii wyborczej oraz obecnego sposobu przygotowywania „Wieści Gminnych”.

    – Gazeta jest wydawana niezgodnie ze statutem gminy, czyli aktem prawa miejscowego, którym powinni posługiwać się zarówno radni, jak i wójt – mówi Marcel Formela. Chodzi o zapisy przewidujące publikowanie między innymi uchwał, interpelacji, odpowiedzi na interpelacje, oświadczeń i informacji o działalności Rady Gminy. Takich materiałów do tej pory w gazecie brakowało.

    Wójt Iwona Warkocka przyznaje, że zapis statutu nie był realizowany.

    – Nie dopilnowałam tego. Przemknął mi zapis ze statutu i do tej pory oświadczenia oraz opinie radnych nie były drukowane w „Wieściach Gminnych” – odpowiada wójt. Specjalne wydanie prosto pod drzwi mieszkańców

    Znacznie poważniejsze zarzuty odnoszą się jednak do specjalnego wydania gazety, które ukazało się podczas kampanii wyborczej. Jak wskazuje Marcel Formela, numer został wydrukowany za publiczne pieniądze, a jego dystrybucją mieli zajmować się pracownicy Urzędu Gminy, dostarczając egzemplarze bezpośrednio pod drzwi mieszkańców.

    Radny przytacza fragmenty publikacji, które – jego zdaniem – nie były neutralną informacją o działaniach samorządu, lecz osobistą polemiką wójt z jej krytykami.

    W jednym z tekstów Iwona Warkocka odnosiła się do informacji dotyczącej spadku gminy w rankingach. Pisała między innymi o „nieprofesjonalnym przekazie”. W innym miejscu odpierała zarzuty dotyczące zadłużenia oraz „złośliwych opinii” o nieudolnym zarządzaniu gminą.

    – Gazetka gminna nie jest miejscem do dyskusji o tym, czy informacja opublikowana przeze mnie na Facebooku była profesjonalna. Pani wójt mogła zamieścić taką polemikę na swoim profilu, gdzie mieszkańcy mieliby możliwość odpowiedzi. Tutaj mieliśmy do czynienia z jednostronnym przekazem wójt – ocenia Marcel Formela. Obietnica przebudowy dróg

    Najwięcej emocji wywołuje fragment dotyczący inwestycji drogowych. W specjalnym wydaniu mieszkańcy kilku miejscowości otrzymali zapewnienie, że w kolejnych latach mogą spodziewać się przebudowy dróg prowadzących do ich domów.

    Pod tekstem widniał podpis wójt Iwony Warkockiej.

    – Co to jest, jeśli nie obietnica wyborcza w gazetce gminnej? I to dotycząca, jak patrzę na wymienione miejscowości, również dróg powiatowych – zauważa Formela. Radny zaznacza, że nie domaga się całkowitej likwidacji gminnego wydawnictwa. Jego zdaniem samorządowa gazeta może być przydatna, ale powinna mieć jasny regulamin redakcyjny oraz zabezpieczenia uniemożliwiające wykorzystywanie jej przez urzędującego wójta do prowadzenia politycznej polemiki.

    – Każde narzędzie i każdą dobrą inicjatywę można zniszczyć, wykorzystując ją do takich celów. Takie rzeczy, szczególnie w czasie kampanii wyborczej, nie powinny mieć miejsca – podkreśla. Wójt przyznaje: „To była deklaracja wyborcza”

    Iwona Warkocka odpiera zarzuty, tłumacząc, że gmina regularnie współfinansuje inwestycje na drogach powiatowych, a rozmowy z władzami powiatu w tej sprawie były prowadzone. Jednocześnie przyznaje rację swoim krytykom w kwestii charakteru opublikowanej zapowiedzi.

    – Pełna zgoda. Powiedzenie, że w kolejnych latach zostaną wybudowane drogi, było pewnego rodzaju deklaracją wyborczą – mówi wójt. W dalszej części dyskusji ponownie stwierdza:

    – Deklaracja o tym, że będą zrobione drogi, miała znamiona kampanii wyborczej. To państwa decyzja, co z tym zrobicie. Możecie iść do prokuratury, wojewody albo komisarza wyborczego. Sami wiecie, jaką ścieżką możecie pójść. Wójt nie zgadza się jednak z oceną, że specjalny numer gazety miał przesądzić o jej zwycięstwie. Podkreśla, że traktowała go jako sprawozdanie z działalności samorządu i podsumowanie kadencji.

    – Dla mnie podsumowanie kadencji jest obowiązkiem sprawozdawczym wobec mieszkańców. Chodziło o pokazanie, co wydarzyło się w gminie i jakie zadania zostały wykonane – wyjaśnia. Iwona Warkocka dodaje, że „Wieści Gminne” są szczególnie ważne dla osób starszych, które nie korzystają regularnie z internetu i mediów społecznościowych.

    „To ma być publiczna, a nie prywatna gazeta”

    Marcel Formela nie uznaje tych wyjaśnień za wystarczające. Jego zdaniem projekt uchwały nie rozwiązuje podstawowego problemu, czyli braku niezależności redakcyjnej gminnego czasopisma.

    – Zamiast tego można było zaproponować regulamin redakcyjny albo powołanie ciała doradczego z udziałem osób z zewnątrz, które pracowałoby nad artykułami lub je zatwierdzało. Dzisiaj wszystkie teksty akceptuje pani wójt. Nie chodzi o to, żeby nadal była to prywatna gazeta, tylko żeby stała się gazetą publiczną – przekonuje radny. Zwraca również uwagę na nierówność pomiędzy stronami politycznego sporu. Radny publikujący krytyczną informację na prywatnym profilu korzysta z własnych możliwości, natomiast wójt może odpowiedzieć w kolorowym wydawnictwie przygotowanym za pieniądze mieszkańców i dostarczonym do każdego domu.

    – To są całkowicie różne narzędzia, tym bardziej że po jednej stronie mamy środki publiczne. Fakt, że wielu samorządowców wykorzystuje media publiczne w taki sposób, nie oznacza, że jest to dobre – mówi Formela. Przewodniczący: nawet dobrą inicjatywę można postawić w złym świetle

    Przewodniczący Rady Gminy Bartłomiej Tutak podkreśla, że radni potrafią finansować własne inicjatywy z prywatnych środków i nie potrzebują do tego pieniędzy publicznych. W jego ocenie specjalne wydanie gazety pozostawiło trwałe konsekwencje i nadal jest źródłem braku zaufania.

    – Nie mam wątpliwości, że wykorzystywanie publicznych pieniędzy do działań związanych z wyborami budzi poważne obawy. Nawet częściowo dobre czasopismo można w taki sposób postawić w złym świetle – zaznacza. Przewodniczący sugeruje również, że jeżeli doszło do nieprawidłowości, można rozmawiać nie tylko o zmianie zasad wydawania i dystrybucji gazety, ale także o zwrocie poniesionych kosztów.

    – Jeżeli ktoś uznaje, że popełnił błąd, a wykorzystano przy tym pieniądze publiczne, zawsze można te pieniądze oddać – mówi. Nie wszyscy radni chcą likwidacji gazety

    W obronie wydawnictwa występuje radny Michał Budzich. Jego zdaniem zwycięstwo wyborcze nie było efektem specjalnego numeru „Wieści Gminnych”, lecz lepszego przygotowania kampanii, skuteczniejszego marketingu oraz „efektu nowości”.

    – Nie zgadzam się, że jakaś gazetka gminna zrobiła furorę i dlatego pani Warkocka wygrała wybory – stwierdza. Radny zaznacza, że publikacja wykonuje dobrą pracę informacyjną, zwłaszcza wśród starszych mieszkańców.

    – Jest kolorowa, dobrze przygotowana i porządkuje wiadomości o aktywności urzędu oraz jednostek gminnych. Wiele starszych osób z mojej rodziny wypowiada się o niej pozytywnie – mówi. Podczas dyskusji pojawia się również finansowy wymiar sprawy. Obecne wydawanie gazety ma kosztować około 7 tys. zł, natomiast publikowanie wszystkich dokumentów wskazanych w statucie mogłoby – zgodnie z przedstawionymi szacunkami – podnieść wydatki do około 77,7 tys. zł.

    Oznaczałoby to wzrost kosztów o ponad 70 tys. zł, mimo że uchwały, interpelacje i pozostałe dokumenty są już dostępne elektronicznie.

    Rząd rozważa zakaz. Samorządom miałyby zostać tylko biuletyny

    Spór w Dębnicy Kaszubskiej wpisuje się w znacznie szerszą, ogólnopolską dyskusję. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zapowiedziało ograniczenie możliwości wydawania prasy przez jednostki samorządu terytorialnego.

    Pierwotne założenia nowej ustawy medialnej przewidywały, że gminy, powiaty i województwa nie będą mogły wydawać gazet przypominających niezależne tytuły prasowe. Samorządom pozostawiono by jedynie możliwość przygotowywania wyraźnie oznaczonych biuletynów informacyjnych. Miałyby one zawierać suche informacje o działalności urzędu, bez publicystyki, politycznych polemik i reklam. Konieczne byłoby także wskazanie, że publikacja jest finansowana ze środków publicznych. Takie założenia resort oficjalnie przedstawił w październiku 2025 roku. Ministerstwo Kultury wskazywało wówczas ograniczenie prasy samorządowej jako jeden z filarów reformy medialnej .

    Co ciekawe, przepisy te nie znalazły się w pierwszej wersji projektu skierowanej do konsultacji. Wywołało to protest organizacji reprezentujących niezależnych wydawców lokalnych, które zaczęły domagać się przywrócenia zakazu.

    W marcu 2026 roku wiceminister kultury Maciej Wróbel zapowiedział jednak, że resort nadal chce wprowadzenia takiego rozwiązania.

    – Chcemy utrzymać w ustawie medialnej zakaz wydawania prasy przez samorządy terytorialne – deklarował wiceminister. Zgodnie z przedstawianą koncepcją samorząd nadal mógłby informować mieszkańców, ale jego wydawnictwo nie mogłoby udawać niezależnej gazety lokalnej. Na okładce musiałoby znaleźć się czytelne oznaczenie, że jest to biuletyn samorządowy. Resort proponował nawet, aby taki napis zajmował nie mniej niż 5 proc. powierzchni strony. Ministerstwo uważa, że możliwość wydawania odpowiednio oznaczonych biuletynów w zupełności wystarczy samorządom do przekazywania informacji .

    Za ograniczeniami opowiada się także Rzecznik Praw Obywatelskich. Według RPO samorządy nie zostały powołane do realizowania zadań prasy, której podstawową rolą jest między innymi kontrolowanie władzy. Tymczasem osoby przygotowujące gazetę gminną pozostają finansowo i służbowo zależne od włodarza, którego działania miałyby opisywać.

    Rzecznik wskazuje również na problem uczciwej konkurencji. Prywatne media lokalne utrzymują się ze sprzedaży, reklam i własnej działalności, natomiast gazety samorządowe finansowane są z podatków mieszkańców. Mogą być rozdawane bezpłatnie i jednocześnie pozyskiwać reklamy, konkurując z niezależnymi wydawcami pieniędzmi pochodzącymi z budżetu. RPO od 2016 roku zwraca uwagę na zagrożenia związane z wydawaniem prasy przez lokalne władze .

    Nie oznacza to jeszcze, że zakaz już obowiązuje. Prace nad ustawą trwają, a kierunek zmian jest przedmiotem sporu pomiędzy resortem kultury, organizacjami wydawców i przedstawicielami samorządów. Związek Miast Polskich krytykuje propozycję, przekonując między innymi, że w miejscowościach pozbawionych prywatnych mediów samorządowe publikacje mogą być jedynym drukowanym źródłem lokalnych informacji.

    Przykład Dębnicy jak argument w ogólnopolskim sporze

    Dyskusja wokół „Wieści Gminnych” pokazuje dokładnie te problemy, na które wskazują zwolennicy nowych regulacji. Samorządowe wydawnictwo miało informować mieszkańców, ale w okresie kampanii stało się również miejscem polemiki wójt z krytycznymi publikacjami radnego oraz zapowiedzi przyszłych inwestycji.

    Najważniejsze pytanie nie dotyczy więc samego istnienia drukowanego biuletynu, ale tego, kto kontroluje jego treść, czy dopuszcza się w nim różne stanowiska i gdzie przebiega granica pomiędzy informacją publiczną a promocją urzędującej władzy.

    Sama Iwona Warkocka zapewnia, że traktowała gazetę jako podsumowanie kadencji, a nie narzędzie wyborcze. Krytycy odpowiadają jednak, że sprawozdanie z wykonanych inwestycji jest czymś innym niż polemizowanie z przeciwnikami i składanie zapowiedzi na kolejne lata.

    „Być może nie otrząsnęliście się z porażki”

    Pod koniec dyskusji emocje rosną. Iwona Warkocka zarzuca części radnych, że sprawę gazety traktują politycznie i wciąż wracają do zakończonej kampanii wyborczej.

    – Być może państwo nie otrząsnęliście się jeszcze z porażki, ponieważ wasz kandydat na wójta nie wygrał. Stąd ciągłe wyciąganie sytuacji, które miały miejsce – mówi wójt. Jednocześnie podkreśla, że funkcjonowanie gazety uważa za „dobrostan gminy”, ponieważ informacje o działalności urzędu docierają dzięki niej do szerokiej grupy mieszkańców.

    – Prywatne potyczki i eskalowanie napięć nie służą gminie. Odpowiedzialność za jej rozwój ponosi nie tylko wójt, ale również Rada Gminy – dodaje. Rada odrzuca projekt uchwały

    Ostatecznie radni głosują nad projektem uchwały dotyczącym zwolnienia z obowiązku publikowania określonych dokumentów Rady Gminy i radnych w „Wieściach Gminnych” oraz gazetkach szkolnych.

    W głosowaniu bierze udział 14 radnych. Za projektem opowiadają się 2 osoby, przeciw jest 8 radnych, a 4 wstrzymują się od głosu. Uchwała zostaje odrzucona.

    Spór nie zostaje więc zakończony. Pozostają pytania o dalszy sposób wydawania gazety, realizację zapisów statutu, koszty publikowania dokumentów oraz wprowadzenie zasad, które wyraźnie oddzielą samorządową informację od politycznej promocji.

    Niewykluczone, że o przyszłości takich wydawnictw zdecyduje ostatecznie nie sama Rada Gminy Dębnica Kaszubska, lecz ustawodawca. Jeżeli zapowiadane przepisy wejdą w życie, samorządy będą mogły informować mieszkańców za pośrednictwem biuletynów, ale nie będą już mogły wydawać gazet zawierających publicystykę, reklamy i polityczne komentarze włodarzy.

    ::news{"type":"see-also","item":"10963"}

    ::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

    Co sądzisz na ten temat?


    Źródło: hej.slupsk.pl

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.

    Przeszczep RAKa3 żet.dostajesz tekstFIKCJA