
31 lipca wchodzi w życie ustawa metropolitalna, rozpoczynając proces tworzenia nowej struktury współpracy samorządów na Pomorzu. Najbliższy czas będzie okresem intensywnych prac, przygotowań i przekształceń związanych z transformacją Stowarzyszenia Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot w Związek Metropolitalny. Oficjalne rozpoczęcie działalności metropolii planowane jest na 1 stycznia 2027 roku. To dobry moment na rozmowę z Michałem Glaserem, prezesem Zarządu OMGGS, o wyzwaniach, szansach i najważniejszych zadaniach stojących przed nową strukturą.
Dyskusje o powołaniu związku metropolitalnego na Pomorzu trwały ponad dekadę. Choć koncepcja ściślejszej współpracy Trójmiasta oraz kilkudziesięciu okolicznych gmin i powiatów od dawna miała szerokie poparcie samorządowców, droga do uchwalenia dedykowanych przepisów była długa i pełna politycznych zwrotów akcji. Wejście w życie ustawy metropolitalnej otwiera zupełnie nowy rozdział dla blisko 1,5 miliona mieszkańców regionu.
Nowa regulacja to nie tylko formalny status prawny, ale przede wszystkim potężne narzędzie rozwoju i dodatkowe fundusze. Dzięki zatrzymaniu w regionie części podatków, metropolia zyskuje coroczny, stabilny budżet na kluczowe inwestycje. Pozwoli to rozwiązać problemy, z którymi mieszkańcy stykają się każdego dnia - od stworzenia spójnego systemu biletowego i harmonizacji rozkładów jazdy, po uporządkowanie przestrzeni publicznej oraz wspólne ekoprojekty.
O kulisach wieloletnich starań, konkretnych korzyściach dla mniejszych i większych gmin oraz o tym, jak metropolia zmieni nasze codzienne życie, rozmawiamy z Michałem Glaserem – Prezesem Zarządu Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot, który od lat koordynuje działania na rzecz powołania pomorskiej metropolii.
Panie Prezesie, o ustawie metropolitalnej dla Pomorza słyszeliśmy od kilkunastu lat, a projekt wielokrotnie trafiał do szuflady. Co sprawiło, że przełom nastąpił właśnie teraz i udało się domknąć ten proces?
Michał Glaser: Decydujące było połączenie dwóch rzeczy: żelaznej konsekwencji pomorskich samorządowców oraz dojrzałości naszej lokalnej wspólnoty. Przez lata budowaliśmy solidne argumenty, pokazywaliśmy wyliczenia i dowodziliśmy, że metropolia to nie polityczny kaprys, lecz absolutna konieczność dla 1,5 miliona mieszkańców. Wreszcie po stronie rządowej znaleźliśmy partnerów, którzy zrozumieli, że silna metropolia pomorska to silniejsza gospodarka całego kraju. Czuję ogromną satysfakcję, bo ten sukces to efekt wieloletniej, wspólnej pracy ponad podziałami politycznymi.
Gdybyśmy mieli wyjaśnić to zwięźle, bez prawniczego języka - czym właściwie jest ustawa metropolitalna i co zmienia na Pomorzu?
Michał Glaser: Najprościej rzecz ujmując: ustawa daje nam ramy prawne oraz stabilne finanse na realizację zadań, które przekraczają granice pojedynczych gmin. Mieszkaniec Tczewa, Kartuz czy Wejherowa, jadąc do pracy lub na uczelnię w Gdańsku czy Gdyni, nie zastanawia się, gdzie kończy się jedna gmina, a zaczyna druga. Ustawa pozwala nam zarządzać całą metropolią jak jednym sprawnie funkcjonującym organizmem.
Jakie konkretne korzyści odczują mieszkańcy w codziennym życiu?
Michał Glaser: Zmiany obejmą przede wszystkim transport publiczny, planowanie przestrzenne i rozwój gospodarczy. Dążymy do pełnej integracji transportu, czyli harmonizacji rozkładów jazdy i wprowadzenia jednego biletu na kolej, autobusy, trolejbusy oraz tramwaje w całej metropolii.
Zyskamy też spójne planowanie przestrzenne, co ukróci chaos urbanistyczny na granicach miast i gmin. Pozwoli to znacznie lepiej projektować trasy komunikacyjne, tereny pod nowe inwestycje czy obszary zielone. Ważnym filarem będą również wspólne ekoprojekty w zakresie ochrony środowiska, retencji wód oraz nowoczesnej gospodarki komunalnej.
Ustawa metropolitalna to także zastrzyk finansowy. O jakich kwotach mówimy i skąd pochodzą te środki?
Michał Glaser: Bardzo ważne jest to, że nie mówimy o żadnych nowych podatkach nakładanych na mieszkańców. Dzięki ustawie część podatków PIT i CIT wypracowywanych przez mieszkańców Pomorza zostaje u nas na miejscu, zamiast w całości trafiać do budżetu centralnego. Mowa o kwotach rzędu od kilkuset milionów złotych rocznie, które zasilą bezpośrednio lokalne inwestycje i usługi publiczne.
Pojawiały się obawy, że związki metropolitalne mogą faworyzować duże miasta kosztami mniejszych gmin. Czy są tu bezpieczniki?
Michał Glaser: Zadbaliśmy o to zarówno na etapie prac nad ustawą, jak i przy ustalaniu zasad współpracy. Metropolia to partnerstwo, dlatego w przepisach zawarto konkretne zapisy gwarantujące zrównoważony rozwój. Co najmniej 40% środków przeznaczonych na zadania własne metropolii trafi do gmin wiejskich i miejskich niebędących miastami na prawach powiatu. Z kolei minimum 5% budżetu zostanie przeznaczone na stałą współpracę z uczelniami i badania naukowe.
Od czego zaczynają się teraz formalne prace nad tworzeniem Związku Metropolitalnego?
Michał Glaser: Czeka nas intensywna praca organizacyjna. Przekształcamy dotychczasowe stowarzyszenie w oficjalny związek metropolitalny, uchwalamy statut i przygotowujemy budżet. Jednocześnie dopracowujemy szczegóły integracji taryfowej w komunikacji zbiorowej. Dzięki przygotowaniom prowadzonym przez ostatnie lata nie startujemy od zera - jesteśmy w pełni gotowi, aby jak najszybciej przełożyć te zapisy na realne udogodnienia dla mieszkańców.
Dziękuję za rozmowę.
Źródło: Express Kaszubski
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.