
Dodaj komentarz
57 kilogramów szczątków padłych kur, trzy pryzmy obornika i dwie kary dla właściciela fermy – takie są oficjalne ustalenia kontroli przeprowadzonej na polu pod Pomyskiem Małym. Po raz pierwszy ujawniamy decyzje Powiatowego Lekarza Weterynarii w Bytowie, z których wynika, że padlina została wywieziona razem z obornikiem pochodzącym z kurnika w Żukówku.
::event{"type":"vertical","item":"1032"}
Lokalny hodowca został ukarany za wywiezienie kurzego obornika z obszaru objętego ograniczeniami bez wymaganej zgody weterynarii oraz za niewłaściwe postępowanie z padłym drobiem. Wymierzono mu dwie kary po 1780,71 zł , czyli łącznie 3561,42 zł . W obu przypadkach były to najniższe możliwe stawki.
Dokumenty pokazują poważniejszą skalę zdarzenia, niż wynikało z pierwszych ustnych informacji mówiących o około 40 ptakach. Szczątki znalezione na trzech pryzmach zostały zebrane i zważone. Ich łączna masa wyniosła około 57 kilogramów .
Sołtys alarmowała: „To było dużo”
O znalezisku redakcję iBytow.pl poinformowała Izabela Stojewska , sołtys Pomyska Małego. Jak relacjonowała, nie chodziło o jednego ani kilka martwych ptaków.
To było dużo. Na ten moment miejsce zostało zakryte. Była tam Inspekcja Weterynaryjna i nie wolno było tam wjeżdżać – mówiła Izabela Stojewska.
Informacja szybko rozeszła się wśród mieszkańców. Ze względu na wysokie temperatury, intensywny odór i znajdującą się w oborniku padlinę pojawiły się obawy o zagrożenie sanitarne. Na miejscu pojawili się przedstawiciele samorządu, zarządzania kryzysowego, sanepidu oraz weterynarii.
57 kilogramów padłych brojlerów
Kontrolę przeprowadzono 24 czerwca na działce rolnej w obrębie Pomyska Małego. Inspektorzy potwierdzili obecność trzech pryzm kurzego obornika zawierających szczątki padłych brojlerów.
Ustalono, że obornik pochodził z kurnika oznaczonego jako K4 , znajdującego się na terenie fermy w Żukówku w gminie Parchowo. Szczątki padłych ptaków znajdowały się na wszystkich trzech pryzmach i ważyły łącznie około 57 kilogramów .
Padłe zwierzęta są traktowane jako uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego. W tym przypadku zostały zakwalifikowane jako materiał kategorii drugiej. Takich szczątków nie można pozostawiać na polu ani wywozić razem z obornikiem. Powinny zostać zabezpieczone i przekazane uprawnionemu odbiorcy do przetworzenia lub utylizacji.
Dwie kary dla właściciela fermy
Kontrola zakończyła się wszczęciem dwóch postępowań administracyjnych. Decyzje zostały wydane 8 lipca .
Pierwszą karę w wysokości 1780,71 zł wymierzono za niewłaściwe postępowanie z ubocznymi produktami pochodzenia zwierzęcego, czyli padłym drobiem.
Druga kara, również wynosząca 1780,71 zł , dotyczyła wywiezienia obornika bez zezwolenia Powiatowego Lekarza Weterynarii w Bytowie.
W chwili zdarzenia Żukówko znajdowało się na obszarze zagrożonym wystąpieniem rzekomego pomoru drobiu. Obowiązywał tam zakaz wywożenia i rozrzucania ściółki oraz nawozów naturalnych bez zgody weterynarii. Kontrola wykazała, że właściciel fermy nie poinformował urzędu o planowanym przemieszczeniu obornika i nie uzyskał wymaganego zezwolenia.
Łącznie wymierzono mu 3561,42 zł kary. W przekazanej dokumentacji nie ma informacji, czy właściciel odwołał się od wydanych decyzji.
Zastosowano najniższe stawki
Weterynaria w obu przypadkach zastosowała najniższy dopuszczalny wymiar kary, odpowiadający 0,2 przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.
Za wywiezienie obornika bez zezwolenia można było nałożyć karę wynoszącą od 0,2 do pięciokrotności przeciętnego wynagrodzenia. W przypadku niewłaściwego postępowania z padłym drobiem górna granica wynosiła 6,7 przeciętnego wynagrodzenia.
W uzasadnieniach decyzji wskazano, że było to pierwsze stwierdzone naruszenie tego rodzaju ze strony kontrolowanego podmiotu. Uwzględniono również działania podjęte po rozpoczęciu kontroli.
Jeszcze 24 czerwca właściciel fermy zebrał padłe ptaki z pryzm i zabezpieczył je do czasu przekazania firmie utylizacyjnej. Wszystkie pryzmy przykryto plandekami, aby uniemożliwić dostęp dzikim zwierzętom.
Przebadano pięć ptaków
Ponieważ ferma znajdowała się w obszarze objętym ograniczeniami, Inspekcja Weterynaryjna pobrała próbki od pięciu padłych brojlerów. Materiał wysłano do Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach.
Badania nie potwierdziły obecności wirusa rzekomego pomoru drobiu ani wysoce zjadliwej grypy ptaków. Nie stwierdzono więc choroby zakaźnej. Ujemne wyniki nie zmieniają jednak faktu, że weterynaria potwierdziła dwa naruszenia przepisów i wymierzyła kary pieniężne.
Powiatowy Inspektorat Weterynarii poinformował również, że w latach 2022–2026 nie otrzymał zgłoszeń o podwyższonej śmiertelności drobiu w tej fermie i nie stwierdził w niej choroby zakaźnej.
Sprawą zajmie się WIOŚ
To nie koniec czynności służb. Pomorski Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska zapowiedział podjęcie działań w ramach swoich kompetencji. Czynności zaplanowano na trzeci kwartał 2026 roku.
Wcześniej WIOŚ nie prowadził wobec wskazanego podmiotu kontroli ani innych czynności kontrolnych. Wyniki zapowiedzianej kontroli mają pokazać, czy w związku ze składowaniem obornika zawierającego padłe ptaki doszło także do naruszenia przepisów dotyczących ochrony środowiska.
::news{"type":"see-also","item":"25246"}
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: iBytów.pl
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.