1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Ratusz mówił „nie ma problemu”. Sanepid znalazł go w pięciu na sześć szkół

    Ratusz mówił „nie ma problemu”. Sanepid znalazł go w pięciu na sześć szkół

    RAK0RAK0przeszczepów
    3435 odsłon
    Ratusz mówił „nie ma problemu”. Sanepid znalazł go w pięciu na sześć szkół

    Społeczeństwo

    Krzysztof Przekop

    Dzisiaj, 11:28

    Sanepid potwierdził to, o czym radna Wiesława Drejer-Przekop mówiła władzom miasta od ponad roku: w szkolnych automatach vendingowych sprzedawano dzieciom produkty, których zabrania rozporządzenie ministra zdrowia.

    Radna od dawna wizytowała augustowskie szkoły i wielokrotnie alarmowała, że asortyment automatów łamie przepisy chroniące zdrowie uczniów. Już jesienią ubiegłego roku przekonywała, że sprawa jest poważna: "Przejrzałam wszystkie te produkty pod kątem zawartości. Ponad 50 procent z nich nie spełniało normy cukrowej, tłuszczowej oraz ilości soli. Mamy prawie 33 procent otyłych dzieci, a nastolatkowie w wieku 10-12 lat mają stany przedcukrzycowe" - mówiła wtedy Wiesława Drejer-Przekop.

    Za pierwszym razem usłyszała jednak od urzędników ratusza, że się myli, że produkty o tych samych nazwach, które widziała w automatach, w rzeczywistości mają inny, dopuszczony skład niż te sprzedawane poza szkołą. Zastępca burmistrza Filip Chodkiewicz zapewniał wówczas, że wydział edukacji i sportu zleci dyrektorom audyt automatów i nakaże wykluczenie wszystkiego, co nieodpowiednie, dodając, że "być może doszło gdzieś do jakiegoś niedopatrzenia". Radna, wspierana przez swoich pacjentów, nie dała się zbyć taką odpowiedzią i konsekwentnie domagała się wycofania kwestionowanych produktów ze szkół.

    Sprawą zainteresował się w końcu Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Augustowie. Z pisma PSSE z 1 kwietnia 2026 r. wynika, że skontrolowano 9 automatów oraz 1 sklepik szkolny w 6 placówkach oświatowych, trzech podstawówkach i trzech szkołach ponadpodstawowych. Nieprawidłowości stwierdzono aż w 5 placówkach oraz w sklepiku szkolnym. Z automatów musiały zniknąć m.in. chrupki, krakersy, chipsy, batony zbożowe, batony czekoladowe, orzechy, suszone owoce, napoje owocowe i napoje herbaciane. Wszystko z powodu zawyżonej zawartości cukru, soli lub substancji słodzących.

    Sanepid wydał 6 decyzji z rygorem natychmiastowej wykonalności, zakazujących wprowadzania tych produktów do obrotu. Skierowano też do Podlaskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Białymstoku wnioski o wymierzenie kar pieniężnych podmiotowi odpowiedzialnemu za naruszenia. Ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia przewiduje za to kary od 1.000 do 5.000 zł.

    Dopiero kontrola sanepidu skłoniła urzędników do przyznania, że racje miała radna, a ich wcześniejsze zapewnienia mijały się z prawdą. Na ostatniej sesji rady miejskiej, nieco ponad rok od pierwszego wniosku Wiesławy Drejer-Przekop, poinformowano o rozwiązaniu umowy z firmą obsługującą automaty w szkołach.

    Sprawa zmierza więc w dobrym kierunku, choć nie została jeszcze zamknięta. Kluczowe pytanie brzmi, co burmistrz pozwoli sprzedawać dzieciom w nowych automatach. Czy trafią tam produkty spełniające normy rozporządzenia, czy - pod inną firmą - powrócą te same, potencjalnie szkodliwe artykuły, których urzędnicy bronili przez ponad rok? Odpowiedź na to pytanie będzie wymagała stałego monitorowania przez radnych i rodziców, bo jak pokazała ta sprawa, samo zapewnienie ratusza nie wystarczy.

    Dla mieszkańców historia ta jest też lekcją, że interwencja jednej upartej radnej, poparta fachową wiedzą i cierpliwością, potrafi po roku przełamać opór urzędu. Choć koszt tego oporu ponosiły przez ten czas dzieci kupujące w szkole produkty niezgodne z przepisami.

    Audyt na papierze, chipsy w automacie

    Nadzór nad tym, co trafia do szkolnych automatów i sklepików, formalnie spoczywa na dyrektorach placówek, ale to organ prowadzący, czyli burmistrz i podległy mu wydział edukacji, odpowiada za system kontroli tych placówek. Gdy rok temu radna Wiesława Drejer-Przekop zgłosiła problem, zastępca burmistrza Filip Chodkiewicz zapowiedział audyt automatów i wykluczenie niedozwolonych produktów. Audytu jednak nie było, a przynajmniej takiego, który cokolwiek zmienił.

    Kontrola sanepidu przeprowadzona z urzędu wykazała nieprawidłowości aż w 5 z 6 skontrolowanych placówek oraz w sklepiku szkolnym, czyli tam, gdzie miasto samo powinno było je wcześniej wyłapać. Wydano 6 decyzji nakazujących natychmiastowe wycofanie produktów oraz skierowano wnioski o kary finansowe. Innymi słowy: to, co miasto obiecało zrobić samo, musiał zrobić za nie inspektor sanitarny, ponad rok po pierwszym alarmie radnej.

    Przez cały ten czas w automatach dostępnych dla uczniów znajdowały się produkty z nadmiarem cukru, soli i substancji słodzących, mimo zapewnień urzędników. Dopiero niezależna kontrola zmusiła ratusz do przyznania racji radnej i rozwiązania umowy z firmą obsługującą automaty. Pytanie, czy ktokolwiek poniesie za ten rok zaniechań realną odpowiedzialność, pozostaje otwarte.

    Napisz komentarz


    Źródło: Dziennik Powiatowy (Augustów)

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.