1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Hala widowiskowa w Białymstoku za pół miliarda złotych! Przetarg prawie na końcu, ale brak kasy i czasu

    Hala widowiskowa w Białymstoku za pół miliarda złotych! Przetarg prawie na końcu, ale brak kasy i czasu

    RAK0RAK0przeszczepów
    532 odsłon
    Hala widowiskowa w Białymstoku za pół miliarda złotych! Przetarg prawie na końcu, ale brak kasy i czasu

    Spis treści Urzędnicy w białostockim magistracie w sprawie hali widowiskowo-sportowej poczynali sobie niczym mistrzowie suspensu. Odwlekali, wydłużali terminy, odpowiadali na zapytania aż wreszcie we wtorek (21 lipca) nastąpiło oficjalne otwarcie ofert w przetargu na budowę hali widowiskowo-sportow

    Spis treści

    1. Pół miliarda za halę bez finansowania
    2. Miliardowe długi i kosmiczne wyceny
    3. 20 lat obietnic i zmarnowanych szans
    4. Ministerstwo umywa ręce, kasy brak
    5. Czy Białystok potrzebuje takiego giganta?

    Urzędnicy w białostockim magistracie w sprawie hali widowiskowo-sportowej poczynali sobie niczym mistrzowie suspensu. Odwlekali, wydłużali terminy, odpowiadali na zapytania aż wreszcie we wtorek (21 lipca) nastąpiło oficjalne otwarcie ofert w przetargu na budowę hali widowiskowo-sportowej w Białymstoku.O realizację tego gigantycznego projektu ubiegają się trzy podmioty, a najniższa ze złożonych propozycji opiewa na niemal 485 milionów złotych. Już wiadomo, że zapowiadany optymistycznie termin otwarcie przewidziany na połowę roku 2028 jest nierealny. Zwłaszcza, że oferty są droższe o kilkadziesią

    Pół miliarda za halę bez finansowania

    Sprawa budowy hali widowiskowo-sportowej w Białymstoku przypomina niekończącą się telenowelę. Inwestycja, która od dwóch dekad pozostaje jedną z głównych obietnic prezydenta Tadeusza Truskolaskiego powtarzaną w każdej kolejnej kampanii, doczekała się kolejnego zwrotu akcji. Po wielu miesiącach poślizgów i sporów formalnych wreszcie otwarto oferty w przetargu na jej realizację. Zamiast ulgi pojawiły się jednak powody do sporych obaw. Ceny zwalają z nóg, a w miejskiej kasie (długi Białegostoku przekroczyły już  wyraźnie miliard złotych) brakuje pieniędzy. Tylko naiwni wierzą, że prezydent, który tnie dotacje na projekty sportowe i kulturalne dla organizacji pozarządowych o kilkaset tysięcy znajdzie kilkaset milionów na halę.      

    Miliardowe długi i kosmiczne wyceny

    Do przetargu przystąpiły trzy podmioty. Najniższą cenę zaoferował Mirbud S.A. – 484,8 mln zł. Zgłosił się też Unibep S.A. z kwotą 489,7 mln zł oraz konsorcjum NDI, wyceniając prace na aż 537,7 mln zł. Każdy z wykonawców musiał wpłacić po 3 mln zł wadium. Miasto czeka teraz szczegółowa weryfikacja dokumentacji i JEDZ, by wyłonić zwycięzcę. Budynek o kubaturze niemal 294 tys. metrów kwadratowych ma powstać w 30 miesięcy. Tyle, że do podpisania umowy jeszcze bardzo daleko (od tego terminu liczy się te 30 miesięcy), tak jak do prawomocnego zamknięcia przetargu. Łatwo zatem policzyć, że z zapewnieniami wiceprezydenta Tomasza Klima, że hala powstanie do końca 2028 będzie jak z obietnicami jego szefa, który już 20 lat deklaruje powstanie hali. Głównym problemem pozostaje fakt, skąd wziąć na to pieniądze. Białystok jest już zadłużony na około miliard złotych, a zaproponowane kwoty drastycznie przekraczają pierwotne szacunki.

    20 lat obietnic i zmarnowanych szans

    Historia tej inwestycji to niekończące się pasmo porażek, unieważnianych decyzji i utraconych okazji. Już w 2012 roku rozstrzygnięto konkurs architektoniczny, po czym fundusze przesunięto na budowę stadionu. Później decyzję środowiskową uchylił wojewoda. Nastąpiły lata batalii sądowych i spór o stację meteorologiczną IMGW, która blokowała wydanie pozwolenia na budowę.

    Mimo że na samą dokumentację, decyzje środowiskowe i inwentaryzacje z kasy miejskiej wydano już ponad 3,69 mln zł, projekt przez 20 lat nie wyszedł poza fazę papierową. Miasto wielokrotnie przegapiło idealny moment na realizację tej inwestycji, gdy koszty materiałów i robocizny były o połowę niższe. Truskolaski nie znalazł czasu w 2017 roku, aby spotkać się z ministrem sportu Witoldem Bańką, kiedy ten specjalnie po to przyjechał do Białegostoku, aby porozmawiać o pieniądzach na halę.   

    Ministerstwo umywa ręce, kasy brak

    Jeszcze niedawno możliwe wydawało się pozyskanie około 200 mln zł z Ministerstwa Sportu i Turystyki. Dziś opcja ta jest już nieaktualna. Dlaczego? Ano dlatego, że po zmianie rządu w 2023 roku na bliską Truskolaskim ekipę Donalda Tuska kolejny już minister sportu (Jakub Rutnicki) obiecywał wsparcie budowy, ale pieniądze miały pochodzić ze środków z konkursu realizowanego w 2026 roku. I te środki są już nieaktualne, skoro miasto dopiero w lipcu otworzyło oferty.  A do ostatecznego rozstrzygnięcia przetargu jest jeszcze bardzo daleko skoro kwoty o ponad 20 procent przekraczają to co miasto planowało (przypominam, że z wirtualnych źródeł) wydać na ten cel. Dlaczego piszę wirtualne? Bo skoro zapowiedzi wsparcia z budżetu państwa rozpłynęły się w powietrzu, a w wieloletnich prognozach finansowych miasta prawie pół miliarda nie widać wcale to skąd brać te setki milionów?

    Zresztą: nawet gdyby rząd zadeklarował takie wsparcie w przyszłorocznym budżecie, to Białystok staje przed nierozwiązywalną łamigłówką: skąd wziąć brakujące niemal 300 mln zł? Przy obecnym poziomie zadłużenia stolicy Podlasia, samodzielne sfinansowanie tak gigantycznego przedsięwzięcia jest po prostu nierealne bez głębokich cięć w innych obszarach.

    Czy Białystok potrzebuje takiego giganta?

    Głos w sprawie coraz głośniej zabierają lokalni architekci i eksperci od urbanistyki. Wskazują oni, że projektowany obiekt na 6,4 tys. miejsc jest przewymiarowany i niedostosowany do rzeczywistych potrzeb regionu. Zwracają uwagę, że projekt przygotowany 10 lat temu jest przeskalowany i ma kilka wad. Poza tym utrzymanie tak wielkiego kompleksu generować będzie ogromne koszty coroczne, które w ostatecznym rachunku spadną na barki mieszkańców. Pytanie, czy miasto nie powinno zweryfikować skali projektu, pozostaje bez odpowiedzi ze strony magistratu.

    A jakie jest Wasze zdanie? Czy Białystok powinien za wszelką cenę budować tak dużą halę i jeszcze bardziej się zadłużać, czy może lepszym rozwiązaniem byłoby odchudzenie projektu? Czekamy na Wasze komentarze pod artykułem i na naszym profilu na Facebooku!

    Przemysław Sarosiek


    Źródło: DDB24.pl (Dzień Dobry Białystok)

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.