Do mrożących krew w żyłach scen doszło w rejonie Dębicy 21 lipca br. 19-letni pilot i jego 70-letnia pasażerka musieli ratować się awaryjnym lądowaniem w gęstej uprawie kukurydzy po tym, jak w kabinie samolotu Tecnam P2008-JC nagle wybuchł pożar. Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych (PKBWL) opublikowała właśnie raport wstępny (numer zdarzenia 2026-0077), który relacjonuje przebieg wydarzeń minuta po minucie.
fot. OSP Straszęcin
Spokojny lot zamienił się w piekło
We wtorek, 21 lipca 2026 roku, młody pilot posiadający licencję PPL(A) zaplanował turystyczny lot z podrzeszowskiego Jasionkowa (EPRZ) m.in. w kierunku Dobczyc. Maszyna wystartowała o godzinie 11:07. Początkowo podróż na wysokości około 900 metrów (3000 stóp) przebiegała całkowicie bezproblemowo. Wszystko zmieniło się w okolicach Dębicy. Mijając miasto od południowej strony, pilot poczuł, a następnie zauważył gęsty, czarny dym wydobywający się zza foteli – z wywietrznika na ścianie oddzielającej kokpit od części ogonowej. Zadymienie rosło lawinowo, a w kabinie natychmiast pojawiły się płomienie. Chociaż pilot bohatersko użył gaśnicy, ogień po chwili powrócił ze zdwojoną siłą.
Dramatyczna walka o oddech i lądowanie „w ciemno”
Sytuacja stała się krytyczna. Pilot natychmiast nadał sygnał ratunkowy „MAYDAY” do krakowskiej służby informacji powietrznej i rozpoczął zniżanie. Warunki wewnątrz maszyny były koszmarne – gęsty dym uniemożliwiał normalne oddychanie i drastycznie ograniczał widoczność. Aby przeżyć i nie stracić przytomności, pilot wraz z pasażerką schylili głowy poniżej tablicy przyrządów, łapiąc czyste powietrze z małych okienek nadmuchowych w drzwiach.
Z powodu dymu pilot nie był w stanie precyzyjnie zaplanować podejścia. Podjął decyzję o lądowaniu w terenie przygodnym – jego wybór padł na wysoką uprawę kukurydzy w Straszęcinie. Wykonując manewr z zakrętu, na pełnych klapach i ze zwiększoną prędkością, samolot minął niewidoczną dla pilota linię energetyczną. O godzinie 11:35 – po 28 minutach od startu – maszyna uderzyła w dwumetrową kukurydzę, która zadziałała jak hamulec. Samolot obrócił się o 90 stopni i zatrzymał.
Cud w Straszęcinie: Maszyna spłonęła, ludzie cali
Pilot wykazał się zimną krwią – siłą wyważył nogami zablokowane drzwi, wydostał się z wraku i natychmiast pomógł opuścić kabinę 70-latce. Obydwoje zdążyli oddalić się na bezpieczną odległość. Zaledwie kilka minut później pożar całkowicie objął samolot. Maszyna spłonęła doszczętnie – zgliszcza i słup dymu pomogły wezwanym na miejsce służbom ratunkowym zlokalizować precyzyjne miejsce katastrofy, które było niewidoczne z pobliskiej drogi gminnej. Zarówno załoga, jak i pasażerka nie odnieśli żadnych obrażeń ciała, co w tych okolicznościach graniczy z cudem. Zostali zbadani na miejscu przez zespół ratownictwa medycznego.
Co było przyczyną? Komisja bada wątek elektryczny
Z samolotu Tecnam P2008-JC o znakach rejestracyjnych SP-WBI nie zostało praktycznie nic – konstrukcja, przyrządy oraz dokumentacja pokładowa uległy całkowitemu stopieniu.
Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych w swoich planowanych działaniach skupia się teraz na instalacji elektrycznej oraz zasilaniu. Śledczy z PKBWL nawiązali już bliską współpracę ze swoim włoskim odpowiednikiem (ANSV) oraz producentem samolotu. Kluczowym elementem dochodzenia ma być szczegółowa analiza sprawności i niezawodności akumulatorów pokładowych typu Teledyne Continental (model Gill/G-25), które były montowane w tym typie maszyn. Wrak wypalonego akumulatora został zabezpieczony w zgliszczach. Źródło: Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych Fot. OSP Straszęcin Podziel się z innymi Shares
Artykuł Straszęcin. Pożar samolotu w powietrzu i dramatyczne lądowanie na polu kukurydzy. Opublikowano raport wstępny pochodzi z serwisu Ziemia Dębicka .
Źródło: Ziemia Dębicka
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.