„Wyruszam samotnie na rowerze z Kup do Santiago de Compostela ” – napisała Maria Koschny na Siepomaga.pl, zakładając skarbonkę Kilometry Nadziei dla Laury . „To będzie dla mnie ogromne wyzwanie – trzy tysiące kilometrów, wiele dni w drodze, zmęczenie, deszcz, upał i chwile zwątpienia. Jednak każdy kilometr, który pokonam, będzie miał jeden cel – pomoc dla Laury Piechoty . Założyłam tę skarbonkę, aby każdy, kto będzie śledził moją podróż, mógł dołożyć swoją cegiełkę do wsparcia Laury. Nie liczy się kwota – liczy się każde okazane serce . (…) Dziękuję za każde wsparcie, dobre słowo i modlitwę. To właśnie dzięki Wam będę miała motywację, by każdego dnia wsiadać na rower i jechać dalej – dla Laury”. Zbiórka dla Laury Piechoty. Opolanka jedzie rowerem sto kilometrów każdego dnia W ostatnim dniu lipca wieczorem panią Marię zastaliśmy na noclegu niedaleko niemiecko-francuskiej granicy . – Myślę, że zostanę tu przez weekend, żeby trochę odpocząć. Za mną już ponad tysiąc kilometrów – powiedziała „O!Polskiej” Maria Koschny . – W sobotę zrobię jakieś pranie, w niedzielę pojadę na luzie, bez tobołów w okolicy na mszę św. W poniedziałek ruszę dalej. Na zdrowie nie narzekam. Jestem z 1964 roku, więc czasem serce wali mocno, ale potem się uspokaja i jadę dalej – dodaje. I jak relacjonuje trudnym dniem był czwartek. – Było bardzo dużo podjazdów. W restauracji, gdzie ładowałam telefony i rower (na dojazdach wieczorami trochę się wspomagam elektrykiem), kelner mi powiedział, że wjechałam na najwyższe wzniesienie w okolicy. Czasem pani Maria nocuje w namiocie, czasem korzysta z życzliwości ludzi. W Erfurcie nocowała u syna koleżanki. W jednym z kolejnych dni zatrzymała się u dawnego sąsiada, który wyjechał do Niemiec. – Na moim profilu na FB piszę o mojej pielgrzymce . To dlatego pojawiają się tam także zaproszenia na nocleg. Niestety, nie wszystkie są po drodze – opowiada. – Najtrudniej przejechać duże miasta, więc je omijam. Przez Paryż nie pojadę na pewno. Staram się każdego dnia przybyć około 100 kilometrów . Ale dokładnej daty dotarcia do św. Jakuba sobie nie wyznaczam. Laura potrzebuje wsparcia. Leczenie kosztuje 2 mln zł rocznie Laura Piechota z Siołkowic, dla której jedzie pani Maria, choruje na zespół Retta . To choroba genetyczna. Brakuje jej białka MECP2, które odpowiada za komunikację neuronów. Do piątego roku życia Laura rozwijała się normalnie. Po piątych urodzinach przestała mówić. Dzieci w jej wieku cierpiące na tę chorobę często także nie chodzą, nie poruszają rękami itd. Potrzebne są pieniądze na bardzo kosztowny lek hamujący rozwój choroby . Ten lek kosztuje ponad 2 mln rocznie . A w przyszłości czeka ją terapia genowa. Jej koszt to 3 mln dolarów. – Gdzie tylko mogę, opowiadam o zbiórce dla Laury Piechoty. Zależy mi, żeby jak najwięcej osób dołączyło się do zbiórki w mojej skarbonce w ramach siepomaga.pl. Dlatego na profilu na FB co dzień piszę o mojej wyprawie, dołączam krótkie filmiki. Bardzo zachęcam młodych, biegłych w internecie, żeby mobilizowali i wspomagali seniorów, którzy pomagać często chc ą, ale w sieci gorzej sobie radzą. Nad popularyzacją tej podróży pracują też moje córki. A pielgrzymka jest w intencji Laury, ale własne intencje też dołączam.
Czytaj też: Zbieracz z Dambonia trafił pod opiekę. Mieszkańcy od miesięcy alarmowali o agresji i zagrożeniu
Odważne komentarze, unikalna publicystyka , pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania Artykuł Trzy tysiące kilometrów dla życia Laury Piechoty. Trwa zbiórka na leczenie małej Opolanki pochodzi z serwisu Opolska360 .
Źródło: Opolska360
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.