1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Świat oszalał na punkcie tej gry. Niebawem wielki turniej w Opolu

    Świat oszalał na punkcie tej gry. Niebawem wielki turniej w Opolu

    RAK0RAK0przeszczepów
    612 odsłon
    Świat oszalał na punkcie tej gry. Niebawem wielki turniej w Opolu

    Najbardziej wyświechtana definicja pickleballa informuje, że gra jest połączeniem tenisa, ping-ponga i badmintona. Niby prawda, ale nic nie mówi o istocie tego sportu i w żaden sposób nie tłumaczy jego zawrotnej kariery.

    Co ciekawe, to w ogóle nie jest nowy sport. W 1965 trzech szacownych panów z USA wymyśliło grę, by zaradzić wakacyjnej nudzie swoich dzieci. Wzięli drewniane rakietki, plastikową piłkę i na boisku do badmintona rozłożyli nisko siatkę. Tak to się zaczęło. Ponoć nazwa pickleball (w dosłownym tłumaczeniu na polski marynowana piłka) wzięła się od imienia psa jednego z nich (nazywać miał się pickle), który jak szalony ganiał za piłkami latającymi wówczas nad kortem.

    Świat zaczyna szaleć na punkcie pickleballa

    Od tego czasu gra rozwijała się w USA systematycznie, ale do powszechności było jej daleko. W 2019 roku w Stanach Zjednoczonych uprawiało ją około 100 tysięcy osób. I tak nieźle jak na kraj z ponad 300 milionami obywateli.

    I wtedy zaczęło się szaleństwo. W 2020 roku na świecie wybuchła pandemia. I jeśli zaryzykować karkołomną tezę, że choćby w małym stopniu przyczyniła się ona do czegoś dobrego, to tym dobrem był właśnie rozwój pickleballa. Grę uznano w USA za korzystną z punktu widzenia utrzymywaniu dystansu społecznego. Ludzie w każdym wieku ruszyli wówczas na korty, bo zauważyli, że to łatwy do opanowania sport i do tego daje mnóstwo frajdy. Efekt jest taki, że obecnie w Stanach Zjednoczonych gra w to od 40 do 50 milionów osób! To właściwie co siódmy obywatel USA.

    Pickleballowa gorączka rozlała się od tamtej pory na cały świat. Miliony grają już w Azji, Kanadzie czy Australii. Dyscyplinę promują najbardziej znani celebryci i sportowcy, w tym najsłynniejsze tenisowe małżeństwo, czyli Steffi Graf i Andre Agassi. Najlepsi zawodnicy pickleballa mają już w USA właściwe statusy gwiazd sportu.

    Popularność pickleballa zaczyna wręcz zagrażać najpoważniejszej grze rakietowej, czyli tenisowi ziemnemu. Jakiś czas temu nawet Novak Djoković, jeden z najlepszych tenisistów wszech czasów, ostrzegał w wywiadzie władze światowej federacji tenisa, że jeśli nic nie zrobią, czegoś nie wymyślą, to pickleball i padel (inna dynamicznie rozwijająca się gra) w szybkim czasie pobiją popularnością tenis ziemny.

    Z Saint Louis do Opola

    Do Polski gra trafiła w 2019 roku. Jako pierwsi przyjęli ją z otwartymi ramionami mieszkańcy Pszczyny. Tam powstało stowarzyszenie Polski Pickleball i tam zorganizowano pierwsze turnieje.

    Powszechnie więc przyjęło się, że kolebką polskiego pickleballa jest to piękne miasto w województwie śląskim.

    I tu zaczyna się historia opolskiego pickleballa. Właściwie to można nawet zaryzykować twierdzenie, że tylko niefortunny zbieg okoliczności sprawił, że to Pszczyna, a nie Opole jest krajowym centrum tego sportu.

    Opolanin Andrzej Wianecki pierwszy raz zetknął się z tym sportem w USA już w 2017 roku, czyli dwa lata przed jego premierą w Polsce.

    • Odwiedziłem wtedy syna Piotra, który mieszka w St. Louis. Na tamtejszym miejskim obiekcie, było mnóstwo kortów tenisowych, ale pojawiały się też pierwsze boiska do pickleballa. Syn nie połknął jeszcze bakcyla tej gry, graliśmy więc w tenisa. Gdyby była wówczas okazja do spróbowania nowego sportu, pewnie już wtedy by mnie zafascynował - opowiada. Druga szansa pojawiła się podczas kolejnej wizyty w 2022 roku. - Wtedy jednak większość kortów do tenisa była już zamieniona w boiska do pickleballa i miały one pełne obłożenie. Razem z synem graliśmy już tylko w tę grę - dodaje.

    Pickleball. Jedno boisko, kilku pasjonatów

    Pierwsze gry w Opolu odbyły się więc jeszcze jesienią 2022 roku. A nowi pasjonaci znaleźli do tego boisko na osiedlu AK, wyznaczyli tam potrzebne linie, własnym sumptem przygotowali siatkę i grali przez kolejny rok. - Zaraziłem tym sportem osoby ze środowiska tenisowego, z którego sam pochodziłem. Na początku było trochę żartów, zwłaszcza ze strony młodszych tenisistów, ale liczba grających zaczęła powoli rosnąć - dodaje Andrzej Wianecki.

    W Opolu pickleball przyspieszył w zeszłym roku, a zdecydowały o tym trzy wydarzenia. Najpierw miasto, w ramach budżetu obywatelskiego wyremontowało na tyłach placu Kazimierza stare asfaltowe boisko z przeznaczeniem na sześć kortów. Powstało też stowarzyszenie Opolski Pickleball, którego prezesem został właśnie Wianecki. Nie trzeba chyba dodawać, że to dzięki staraniom członków stowarzyszenia, projekt budowy boisk powstał i wygrał w głosowaniu obywatelskim.

    W sierpniu zorganizowano na tym obiekcie po raz pierwszy oficjalny turniej , na który przyjechali zawodnicy z całej Polski. - Wokół naszej dyscypliny zrobiło się głośno, mówiły o niej media, a mieszkańcy coraz chętniej zapisywali się do stowarzyszenia i wchodzili do gry - opowiada Wianecki.

    Obecnie w stowarzyszeniu jest ponad sto osób, a korty w Opolu tworzą nadal jeden z największych i prawdopodobnie najpiękniejszy w kraju obiekt otwarty.

    Pickleball w Nysie. Tam uczą od podstaw

    Duży wkład w rozwój pickleballa na Opolszczyźnie ma również Nysa. W tych pierwszych opolskich grach na osiedlu AK w 2022 roku uczestniczył m.in. nysanin Krzysztof Partyka, dziś ambasador pickleballa w swoim mieście i to z jego inicjatywy powstał tam też klub pickleballa. - Obecnie jest u nas ponad 40 pasjonatów tej gry. Mamy w mieście cztery korty otwarte i dwa na hali. To właśnie u nas odbyły się dwa pierwsze międzynarodowe turnieje pickleballa na Opolszczyźnie - opowiada.

    W Nysie prowadzą bardzo ciekawy projekt popularyzacji dyscypliny. - Organizujemy wakacyjne kursy animatorów tego sportu. W Paczkowie i Głuchołazach wyznaczyliśmy dwa nowe boiska, uczymy chętnych zasad i techniki gry. Dajemy siatkę i sprzęt. Potem animatorzy rozpropagowują pickleball wśród mieszkańców.

    I tu Krzysztof Partyka dotyka jakby istoty nowej dyscypliny.

    • To gra łatwa do opanowania, od początku sprawiająca dużo przyjemności. Po opanowaniu podstawowych technik, zasad i sposobu liczenia punktów, animatorzy właściwie są gotowi do gry. Po godzinie naszego treningu już zaczynali rywalizować w meczu na punkty - dodaje. O tym, że pickleball jest grą dla każdego przekonuje też Opolanin Juliusz Jastrzębski. To 69-letni żeglarz z patentem kapitańskim, który do pickleballa trafił dzięki żonie.

    • Żeby utrzymać formę grałem regularnie w tenisa stołowego. Jednak podczas wakacji w ubiegłym roku po prostu nie miałem gdzie tego w Opolu robić. Z powodu braku ruchu zacząłem więc zwyczajnie tyć. Żona w internecie znalazła informację o pierwszym turnieju pickleballa w Opolu i zaproponowała, żebym tam poszedł. Wtedy tylko obserwowałem rozgrywki, ale ta gra od razu mi się spodobała. Kapitan jachtowy szybko zapisał się do stowarzyszenia i jest zawodnikiem, który nie opuszcza prawie nigdy serii treningowych, a na opolskich kortach gry w sezonie letnim odbywają się właściwie codziennie.

    • Jeśli ktoś nie ma poważnych chorób, jest sprawny, to pickleball jest dla niego. Wiek nie ma żadnego znaczenia - zapewnia. - W moim przypadku efekt jest taki, że po niecałym roku grania schudłem 16 kilogramów i nie zamierzam zwalniać. Czas na poważne granie

    Największym atutem pickleballa jest jego rekreacyjność określana jako łatwość dostępu. Sprzęt na początek nie jest drogi, nie ma wielkich barier technicznych ani sprawnościowych. Ale w pickleballu jest też miejsce na poważne granie. I tu zawodnicy z regionu też robią imponujące rzeczy.

    W Polsce organizuje się serię turniejów. Najważniejszy oczywiście jest ten w Pszczynie, ale poważne zawody organizowane są m.in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu. Opole też ma swój profesjonalny turniej, ale o nim będzie trochę dalej.

    Na ogół podczas jednej imprezy rozgrywane są w rzeczywistości trzy równoległe turnieje. Rywalizują zawodnicy profesjonalni w kategorii Open, zawodnicy rekreacyjni, ambitni amatorzy oraz początkujący, młodzi zawodnicy mają wspólne zawody. O zwycięstwo walczą także pickleballiści z kategorii wiekowej 50 plus. Gra się w singla, debla lub miksta. Gracze z Opolszczyzny przywożą zwykle z tych imprez kilka medali. Pojawiają się także w rywalizacji profesjonalnej.

    Pierwszy duży sukces odniósł jeszcze w 2024 roku Andrzej Wianecki. Zdobył wówczas brązowy medal w rozgrywanych w Pszczynie Międzynarodowych Mistrzostwach Polski Joola Polish Open w singlu w kat 50+ i był jedynym Polakiem na tym podium.

    Rok później w tej samej imprezie Piotr Wianecki w parze z Jakubem Faryniarzem dotarli do półfinału rozgrywek deblowych w kategorii Open. W meczu o brąz ulegli parze z Czech.

    W tym roku w rozgrywkach profesjonalnych zaczął rywalizować Opolanin Jakub Heffner. Pierwsze występy okazały się obiecujące: półfinał z mikście w parze z Opolanką Katarzyną Gergont osiągnęli na dużym turnieju we Wrocławiu. Na jeszcze większej imprezie w Poznaniu dotarł do ćwierćfinału singla mężczyzn.

    • Trzeba jednak przyznać, że rywalizacja z najlepszymi w kraju to zupełnie inna rzeczywistość i inna gra. Przeciwnikami są zwykle byli zawodowi tenisiści - ocenia. Co ciekawe Opolanin pierwsze godne zauważenia wyniki wśród profesjonalistów zaczął odnosić zaledwie po niecałym roku trenowania. - No i choćby z tego powodu nie mogę wyznaczać sobie jakichś nierealnych celów. Po prostu trzeba trenować. Dyscyplina jest świetna, społeczność pickleballowa równie dobra. Nic tylko grać.

    Heffner zaznacza jednak, że prawdziwą gwiazdą opolskiego pikla, bo tak się tę grę potocznie nazywa, jest Katarzyna Gergont.

    • Do końca wieku juniorskiego grałam zawodniczo w tenisa. Potem próbowałam innych sportów rakietowych i pickleball był też na tej liście. Zimą okazało się, że w hali tenisowej obok mojego domu w Zawadzie trwa liga pickleballa. Spróbowałam i tak już zostało - uśmiecha się. Obecnie Gergont, po pół roku trenowania, jest piątą zawodniczką singlową w kraju. Ma za sobą zwycięstwa w turniejach we Wrocławiu i Poznaniu. Jak sama przyznaje jej celem jest osiągnięcie pierwszej trójki w kraju. A w Opolu wyczekuje się jej pojedynku z Karoliną Owczarek, najlepszą obecnie zawodniczką w polskim rankingu. Tak się składa, że obie panie nie miały jeszcze okazji zagrać przeciwko sobie. - No nie powiem, że od razu chcę z nią wygrać. Na pewno na początek dobrze porywalizować - dodaje.

    W kategoriach dla zawodników amatorskich (czy może nawet półprofesjonalnych) nie ma właściwie teraz turnieju, z których Opolanie nie przywoziliby medalu.

    Przyjdź, zobacz, zacznij grać

    Niedawno w Opolu odbyła się druga edycja jedynego w Polsce turnieju seniorskiego Opole Karolinka Senior Cup, w której rywalizowali zawodnicy w kategoriach wiekowych 40+, 50+, 60+, a już za kilka dni mieszkańcy miasta będą mogli na żywo zobaczyć pickleball w wydaniu wręcz profesjonalnym.

    8 sierpnia na kortach za placem Kazimierza odbędzie się druga edycja turnieju Opole Karolinka Cup PPT 100. To jedyny turniej tak dużej rangi w Polsce rozgrywany w plenerowej atmosferze. Patronat nad imprezą objął prezydent Opola.

    • Zapowiedziało się u nas kilku zawodników ze ścisłej krajowej czołówki, będą też najlepsi z Opola. Zapraszamy więc do kibicowania, bo to świetna okazja do zapoznania się z pickleballem, a może i rozpoczęcia przygody z tym sportem - mówi prezes opolskiego stowarzyszenia.

    W górach trwa wyjątkowa impreza biegowa. Na starcie rekordowa liczba uczestników

    W Górach Opawskich trwa Festiwal Biegów Górskich 3xKopa 2026. Trzydniowa impreza biegowa oferuje trasy dla doświadczonych biegaczy i amatorów, dzieci i dorosłych. W tym roku padł frekwencyjny rekord u...


    Źródło: Opole Nasze Miasto (naszemiasto.pl)

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.