Kapitan Helena Kamerska, ps. „Hala”, gdy wybuchło powstanie miała 19 lat. Wieść o tym zastała ją, gdy z chłopakiem spacerowała ulicą Marszałkowską w Warszawie. Wybierali się do Ogrodu Saskiego, ale w obliczu wydarzeń musieli zmienić plany.
- On odprowadził mnie i powiedział, że mam nie wychodzić z domu. Obiecał, że mnie odnajdzie. Stałam przed moją bramą i też chciałam iść walczyć, ale nie wiedziałam do kogo się zwrócić. Wtedy podszedł do mnie żołnierz i zapytał, czy wiem, kto mógłby ugotować obiad dla wojska. Powiedziałam, że ja ugotuję – relacjonowała w czasie odbywających się w sobotę, 1 sierpnia, w Opolu obchodów 82. rocznicy zrywu. – Na obiad przyszli dowódcy z żonami. Jedna z tych kobiet powiedziała, że nie będę gotować, bo brakuje sanitariuszek i ona mnie zabiera. I tak zostałam sanitariuszką.
Źródło: Opole Nasze Miasto (naszemiasto.pl)