1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Nawiedzone domy, duchy i gigantyczny psychiatryk. Opolskie historie z dreszczykiem

    Nawiedzone domy, duchy i gigantyczny psychiatryk. Opolskie historie z dreszczykiem

    RAK0RAK0przeszczepów
    916 odsłon
    Opolskie

    Przejdź do treści

    1. Wiadomości

    2. Opole

    3. Brzeg

    4. Głubczyce

    5. Kędzierzyn-Koźle

    6. Kluczbork

    7. Krapkowice

    8. Namysłów

    9. Nysa

    10. Olesno

    11. Prudnik

    12. Strzelce Opolskie

    13. Sport

    14. Biznes

    15. Telemagazyn

    16. Zdrowie

    17. Edukacja

    18. Podróże

    19. Kuchnia

    20. Kobieta

    21. Motofakty

    22. Shownews

    23. Dom i wnętrze

    24. Strefa Obrony

    25. Gry i technologie

    26. Eko

    27. Okazje

    28. Gazeta online

    29. Reklama

    30. Zamów ogłoszenie w prasie

    31. FotogrAI

    e-Wydanie

    Zaloguj się

    Szukaj

    reklamaPrzejdź do strony

    Stary opuszczony szpital w Oleśnie, dzisiaj już nieistniejący

    fot. Mirosław Dragon

    Zobacz galerię\ (31 zdjęć)\

    Nawiedzony dom w Byczynie, kamienica w Kluczborku z duchem zmarłej staruszki, gigantyczny zakład psychiatryczny i ukryta spalarnia zwłok - teorie spiskowe istnieją także w lokalnej historii.

    Nawiedzone domy, duchy i gigantyczny psychiatryk

    Zobacz galerię(31 zdjęć)

    Książki i artykuły o historii małych ojczyzn cieszą się coraz większą popularnością. W takich książkach rzadko jednak można przeczytać o nawiedzonych domach, budzących zgrozę zbrodniach, o duchach i zjawach. Takie historie jednak z lubością są opowiadanie m.in. na portalach oraz blogach internetowych.

    Strefa Tajemnic, Nawiedzone Miejsca, Tajemnicze Stworzenia - tak nazywają się blogi internetowe, które zajmują się tropieniem historycznych sensacji. Najczęstszymi sceneriami tych historii z dreszczykiem są stare, opuszczone budynki i miejsca.

    Dlaczego jakiś budynek jest opuszczony? Tropiciele historycznych sensacji mają zazwyczaj jedną odpowiedź - bo są nawiedzone.

    Gigantyczny psychiatryk z komorą straceń

    Według autora blogu Moje Riese w okresie międzywojennym oraz podczas II wojny światowej w Kluczborku przeprowadzano masowe eksperymenty na ludziach, uśmiercane osoby palono na miejscu w spalarni zwłok zamaskowanej w dzisiejszym budynku sanepidu.

    Według autora tej historii spiskowej szpital miejski, zespół leczniczy Betania, prowincjonalny zakład dla umysłowo chorych, a nawet gmach sądu, poczty i miejska gazownia stanowiły gigantyczny zakład psychiatryczny.

    Budynki połączone były podziemnymi przejściami. Autor bloga twierdzi, że jeszcze po upadku komuny widać było w pomieszczeniach piwnicznych „instalacje do lamp chirurgicznych i cokoły od stołów chirurgicznych lub foteli ginekologicznych”.

    Autor tej spiskowej historii ustalił, że pod gmachem sądu i więzienia była komora straceń, przy budynku sanepidu była spalarnia zwłok, zamaskowana jako kotłownia. Ba, twórca bloga ustalił nawet, że te potworne kluczborskie gabinety doświadczeń na ludziach, komora straceń, krematorium i podziemne przejścia i pomieszczenia wyłożone były białymi płytkami ceramicznymi o wymiarach 10 x 10 cm.

    Kto i po co zbudował w prowincjonalnym miasteczku podziemne sale operacyjne i komory straceń? Na to autor bloga też ma odpowiedź: zbudował je zapewne Kurt Dalüge, kluczborski SS-man, hitlerowski zbrodniarz wojenny.

    \ \ Zbrodniarz z Kluczborka, który walczył o władzę z Himmlerem. Kim był Kurt Daluege \ \ Kurt Dalüge był jedną z najważniejszych figur w nazistowskim reżimie Hitlera, mimo iż zawsze stał w cieniu bardziej znanych zbrodniarzy. Za zbrodnie wojenne spotkała go kara śmierci.\ \ Mirosław Dragon

    Mroczne śledztwo autora bloga Moje Riese doprowadza to ustalenia, że działał tutaj także Morito Buchwald, który oficjalnie był zarządcą majątku grafa von Bethusy-Huca, a po godzinach pracy zajmował się praktykami okultystycznymi i kontaktami z szatanem. Autor tej spiskowej historii nie omieszkał przypomnieć, że graf von Bethusy-Huc przez wiele lat pełnił godność starosty kluczborskiego, więc wpływy Morito Buchwalda były duże.

    \ \ Dlaczego Niemcy zabili niemieckiego księdza? 105 lat temu zginął Franciszek Marx \ \ Franz Marx służył jako proboszcz na Śląsku, ale był tak zwanym „czystym Niemcem". Mimo to właśnie jego bojówkarze niemieccy zamordowali w maju 1921 roku, a ciało najprawdopodobniej spalili w gazowni w...\ \ Mirosław Dragon

    Zmarli mszczą się za zniszczenie grobów

    Anonimowy autor artykułu opublikowanego w Strefie Tajemnic ostrzega przed wizytą na 200-letnim cmentarzu żydowskim koło Biskupic. Po wojnie cmentarzysko zostało zdewastowane przez wandali tak bardzo, że zniszczono płyty nagrobne i ciężko nawet ustalić, kto właściwie tam spoczywa.

    Duchy zmarłych postanowiły się jednak zemścić za pozbawienie ich resztek godności. Mszczą się na przypadkowych osobach, które przychodzą zwiedzić zabytkowy cmentarz. Rzucają kamieniami w plecy, nogi i głowy odwiedzających. Popychają też ludzi na nagrobki.

    Nie tylko sam cmentarz, ale i cała okolica zyskała miano przeklętego miejsca po tym, jak doszło w tym miejscu do serii śmiertelnych wypadków samochodowych, w których łącznie zginęło 7 osób. Mieszkańcy nie mają wątpliwości, że sprawcą tych wypadków są te same duchy, które przeganiają ludzi z terenu cmentarza.

    Rodzinna masakra

    Poszukiwacze tajemnic ku swojej zgubie zwiedzają nie tylko cmentarzysko w Biskupicach, ale także ponad stuletni opuszczony dom, stojący 5 kilometrów na północ od Byczyny. Stoi on opustoszały od prawie dziewięćdziesięciu lat po tym, jak doszło tam do rodzinnej masakry.

    18 sierpnia 1929 roku pijany leśniczy Henryk K. po powrocie do domu zaczął kłócić się ze swoją 34-letnią żoną, sięgnął rozwścieczony dwukrotnie strzelił do niej ze strzelby myśliwskiej. Pierwsza kula trafiła ją w ramię, a druga w serce. Okrutny leśniczy odciął żonie głowę i wrzucił do stajni, gdzie trzymał świnie. Kiedy usłyszał płacz dziecka dobiegający z pokoju, sięgnął po nóż...

    Kiedy dotarło do niego co zrobił, wszedł na strych i powiesił się na belce. Rano znaleziono trzy ciała: wisielca, dziecka z wydłubanymi oczami oraz kobiety z odciętą głową (autor historii dodaje, że głowy nie znaleziono do dzisiaj).

    Dom stoi opustoszały, ponieważ podobno jest nawiedzony. Kto próbował tam zamieszkać, szybko uciekał, ponieważ widywano w lustrze kobietę która czesze włosy, z kuchni dobiegały kłótnie, a z pokoju dobiegał przeraźliwy płacz dziecka.

    Staruszka po śmierci nadal mieszka w kamienicy

    Zdaniem tropicieli historycznych tajemnic nawiedzona jest także zabytkowa przedwojenna kamienica przy ul. Sybiraków w Kluczborku.

    10 lat temu w mieszkaniu na trzecim piętrze znaleziono tam zwłoki starszej kobiety, które były już w stanie zaawansowanego rozkładu. Zwłoki zostały usunięte, a mieszkanie uprzątnięte, ale mimo braku wolnych lokali w mieście to mieszkanie od lat stoi puste. Mieszkańcy boją się chodzić nawet na trzecie piętro, ponieważ z opuszczonego mieszkania słychać głos telewizora, w nocy w oknie widać światło palące się w mieszkaniu, za dnia niektórzy widzieli staruszkę zaglądającą zza firanki. Na suficie pod pokojem, w którym znaleziono kobietę, pojawiają się natomiast plamy krwi. Czyszczenie plamy i malowanie sufitu pomagają tylko na chwilę Później plama krwi znowu się pojawia.

    Autor artykułu dodaje, że egzorcyzmy w mieszkaniu odprawił nawet miejscowy ksiądz, ale i to nie pomogło. Sąsiedzi zmarłej staruszki widywali swoją sąsiadkę na korytarzu. Objawiała im się pod postacią mglistej smugi w kształcie człowieka, po czym znikała. Jednemu z gości pojawiła się na korytarzu w pełnej krasie i na dodatek uprzejmie uśmiechnęła się do niego.

    Kiedy gość powiedział gospodarzom, że poznał ich miłą sąsiadkę, nie tylko wyprowadzili się z kamienicy, ale wystraszeni opuścili Kluczbork.

    Sprawdziliśmy: w kamienicy przy ul. Sybiraków na III piętrze zamieszkane są oba mieszkania.

    - Mieszkam tutaj od 55 lat i nikt tutaj nie straszy - zapewnia pan Ryszard, jeden z mieszkańców zabytkowej kamienicy.

    - Cóż, nie dziwi mnie że nic w kamienicy na ulicy Sybiraków nic nie znaleźliście, bo to nie ta kamienica. Wszystkie wydarzenia o których mowa, działy się kilka metrów dalej - na ulicy Piłsudskiego, w tak zwanej Willi Kruga - skomentowała nasza czytelniczka, która podpisała się jako Miłośniczka Kluczborka.

    Zabił małżeństwo, zwłoki poćwiartował

    Nawiedzonym domem ma być także budynek w Jaśkowicach koło Byczyny, stojący na skraju wsi. Dom należał do pary małżeńskiej, która została bestialsko zamordowana w 1947 roku. Jan Ptak zamieszkał w Jaśkowicach na krótko przed wybuchem II wojny światowej. Podobno pochodził z małej wsi pod Olesnem (której dokładnie, nie wiadomo). Sam zbudował niewielki dom na skraju Jaśkowic.

    2 października 1947 roku przez okienko w warsztacie wszedł bandyta i siekierą zamordował pogrążonych we śnie Jana i Wiktorię. Zwłoki zmasakrował, pociął na kawałki, po czym splądrował dom. Zabrał rower i rodzinne fotografie.

    Został zatrzymany w Polanowicach, trafił na posterunek Milicji Obywatelskiej w Byczynie. Milicjanci ustalili, że uciekł z tutejszego aresztu, gdzie trafił za kradzież koszuli i dolarów należących do mieszkańców Roszkowic.

    Kiedy milicjanci weszli do domu w Jaśkowicach, zwłoki na łóżku były tak poćwiartowane, że trudno było je zidentyfikować. Morderca został skazany na karę śmierci. Egzekucję wykonano w styczniu 1949 roku. W domu zamordowanych małżonków w Jaśkowicach kilkakrotnie ktoś próbował zamieszkać, ale w oknie sypialni ukazywali się mężczyzna i kobieta kładący się do sny. W sypialni panował też przejmujący chłód, słychać było też jęki konających.

    Dalsza część materiału pod wideo

    - Znam osobiście historię rodziny z domu z Jaśkowic i nie jest prawdą że w tym domu straszyło - skomentował pan Jacek, mieszkaniec Jaśkowic. - Zamordowana rodzina państwa Ptaków miała córkę Jadwigę , która owej strasznej nocy nocowała u rodziny z Gołkowic. Jadwiga wyszła za mąż i po mężu nosiła nazwisko Grzyb. Pani Grzybowa, którą bardzo lubiłem jako dziecko, gdyż mieszkaliśmy po sąsiedzku, przyjaźniła się z moimi rodzicami. Nie miała z mężem dzieci. Dożyła sędziwego wieku, a ostatnie lata swojego życia spędziła zaopiekowana przez rodzinę państwa Zbigniewa i Barbarę Ramachów z Jaśkowic.

    \ \ Ta ulica cieszy się złą sławą. "Przenosili się w zaciszne miejsce i tam rozprawiali" \ \ Każde miasto ma swoją No-Go Zone, czyli rejony, w które lepiej nie zapuszczać się dla własnego bezpieczeństwa. Jednak mało gdzie niebezpieczna dzielnica jest tuż obok rynku! Tak jest w Kluczborku, gdz...\ \ Mirosław Dragon

    Byczyńskie Wzgórze Czarownic

    Przy drodze między Byczyną a Nasalami stoi krzyż. Nie jest to zwykły przydrożny krzyż, jest to pamiątka polowania na czarownicę. W XV wieku na wzgórzu została spalona czarownica. Podobno była to dziewczyna mieszkająca samotnie z matką przy dzisiejszej ulicy Floriańskiej w Byczynie. Jak mówią legendy, była zwykłą służką, ale odznaczała się zniewalającą urodą.

    Jej wdziękom nie oparł się również mieszczanin z Byczyny, u którego służyła. Z tego powodu dziewczyna została posądzona przez jego żonę o rzucenie na niego uroku. Był to skuteczny sposób na pozbycie się rywalki. Po procesie, w którym sędzia uznał służkę za winną rzucania czarów miłosnych, dziewczyna została przetransportowana w klatce na wzgórze pod Nasalami. Tam urządzono publiczną egzekucję. Spalono ją na stosie. Podobno jej ostatnim jej słowem było: „Powrócę!”.

    Ludzie bali się, że spełni obietnicę i wróci jako upiór, dlatego w miejscu egzekucji postawili krzyż. Jak głosi byczyńska legenda, jeśli krzyż na wzgórzu czarownic upadnie, diabelskie moce wrócą nad okolicę.

    Czy należy wierzyć w historie o nawiedzonych domach oraz duchach nękających żywych? Przecież w tych historiach nie chodzi o dawanie wiary i szukanie logiki, tylko o czytanie ich z wypiekami na twarzy!

    Tak wygląda miasto z dachu słynnego Hotelu Stobrawa. Powstał...

    Zobacz galerię\ (75 zdjęć)\

    Prawa autorskie

    • historia kluczborka
    • wiadomości Kluczbork

    Komentarze 2

    Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

    Podaj powód zgłoszenia

    • Spam
    • Wulgaryzmy
    • Rażąca zawartość
    • Propagowanie nienawiści
    • Fałszywa informacja
    • Nieautoryzowana reklama
    • Inny powód

    Zgłoś do moderacji

    J

    Jacek20.03.2023 16:18:51

    Znam osobiście historię rodziny z domu z Jaśkowic i nie jest prawdą że w tym domu straszyło. Zamordowana rodzina Państwa Ptak miała córkę Jadwigę , która owej strasznej nocy nocowała u rodziny z Gołkowic. Jadwiga wyszła za mąż i po mężu nosiła nazwisko Grzyb.Pani Grzybowa, którą bardzo lubiłem jako dziecko , gdyż mieszkaliśmy po sąsiedzku przyjaźniła się z moimi rodzicami. Nie miała z mężem dzieci. Dożyła sędziwego wieku a ostatnie lata swojego życia spędziła zaopiekowana przez rodzinę Państwa Zbigniewa i Barbarę Ramach z Jaśkowic.

    Zgłoś nadużycie

    M

    Miłośniczka Kluczborka20.03.2023 11:40:56

    Cóż, nie dziwi mnie że nic w kamienicy na ulicy Sybiraków nic nie znaleźliście, bo to nie ta kamienica. Wszystkie wydarzenia o których mowa, działy się kilka metrów dalej - na ulicy Piłsudskiego, w tak zwanej "Willi Kruga". Sam artykół ciekawy. Tylko trzeba dokładniej sprawdzać fakty ;)

    Zgłoś nadużycie

    Pokaż więcej


    Źródło: Nowa Trybuna Opolska (nto.pl)

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.