Maja Rybicka i Jakub Matwiejczyk – odtwórcy tytułowych ról w musicalu „Piękna i Bestia” – ostatniej premierze sezonu – u progu urlopu rozmawiali z członkami Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru. Spotkanie odbyło się na Scenie Kameralnej im. Jana Skotnickiego. Oboje są laureatami tegorocznej Srebr
Spis treści
Maja Rybicka i Jakub Matwiejczyk – odtwórcy tytułowych ról w musicalu „Piękna i Bestia” – ostatniej premierze sezonu – u progu urlopu rozmawiali z członkami Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru. Spotkanie odbyło się na Scenie Kameralnej im. Jana Skotnickiego.
Oboje są laureatami tegorocznej Srebrnej Maski. Maja Rybicka otrzymała wyróżnienie dla najlepszej aktorki za rolę Niani w spektaklu „Romeo i Julia” Szekspira w reż. Krzysztofa Szustera, który umieścił historię kochanków z Werony na dwóch przypominających trybuny sportowe platformach z kibicami (rody Kapuletich i Montagów). W takim łamiącym schemat przedstawieniu Niania jest bardziej starszą partnerką Julii niż piastunką.
– Krzysztof nie jest łatwym reżyserem, a ja też wyrażam głośno swoje myśli. Spotkaliśmy się gdzieś w połowie drogi. To rola ostrzejsza, chciałam ją zagrać inaczej niż zwykle, ale niekoniecznie pójść w kierunku dziewczyny z blokowiska, z trzepaka. Przełożyłam na naszą prywatność. Myślałam o Julce (Julia Krawczyk – przyp. aut.), młodej dziewczynie, która przyszła do teatru, żeby zagrać potężną rolę. Chciałam ją objąć przyjacielskim ramieniem. Powiedzieć: „nie bój się, zrobimy to razem i wyjdzie coś ciekawego” – mówiła Maja Rybicka. Reklama
Czy kostium narzuca sposób grania?
O to pytał prowadzący rozmowę prezes PTPT Jarosław Wanecki.
– Ja bardzo lubię wyjść od kostiumu, nawet jeśli to tylko szalik. W tym spektaklu noszę ciężkie buty. Nawet wtedy, gdy wszyscy chodziliśmy jeszcze podczas prób w adidasach, już próbowałam w glanach. Protestowałam tylko w kwestii szerokich spodni – odpowiedziała aktorka. – Uwielbiam eksperymentować na sobie, jeśli chodzi o fryzurę, tatuaż – przekonywał Jakub Matwiejczyk. – W „Romeo i Julii” ścięli mnie na łyso a jako Cziczikow zostałem ufarbowany. Reklama Aktor cieszył się sukcesami kolegów, ale sam musiał na Srebrną Maskę trochę poczekać. Trudno zaprzeczyć, że do niego należał miniony sezon.
– To był ciężki sezon. Męczący pod względem kondycji psychofizycznej – stwierdził. Zagrał Cziczikowa w spektaklu „Martwe dusze 2.0 czyli Cziczikow loguje się ponownie” inspirowanym powieścią Gogola, w adaptacji i reżyserii Rafała Sisickiego, Księcia Filipa w „Iwonie, księżniczce Burgunda”, Dona w sztuce „Motyle są wolne” Gershego w reż. Dariusza Poleszaka-Hassa i tytułową Bestię w musicalu na motywach znanej baśni. – W „Iwonie...” doskonale rozumieliśmy się z Adamem (Gradowskim – przyp. aut.) .
Wiedzieliśmy, co chcemy opowiedzieć tą historią. Chodziło też o zaangażowanie widowni, bo jesteśmy tu i tam. Pomogła kameralna scena. Zanim trafili do „Szaniawskiego”
Maja Rybicka jest Płocczanką. Teatralnego bakcyla połknęła w Teatrze Per Se. Ukończyła PWST we Wrocławiu. Już na trzecim roku zagrała w teatrze dla dzieci u Pawła Łysaka. Potem zajęła się muzyką. Jest absolwentką PSM w Płocku w klasie fortepianu i gitary. Brała udział w festiwalach piosenki aktorskiej FIPA w Bydgoszczy i REFLEKTOR w Koszalinie. Otrzymała Nagrodę Specjalną MIKROFONIKI za „głos, który ma coś do powiedzenia”.
Na płockiej scenie debiutowała w „Mayday” u Stefana Friedmanna. Kiedy zaśpiewała po czesku w gabinecie dyrektora Mokrowieckiego, dostała rolę w „Bambini di Praga” według Hrabala. Ceni postać Nelly w „Papierowym kochanku”. Lubi śpiewać piosenki Ozgi w „Bestii i Pięknej”, zwłaszcza że reżyser pozwolił je wykonywać na żywo, bez playbacku.
Zagrała w serialach „Pierwsza Miłość”, „Na dobre i na złe”, „Barwy szczęścia”, „Osiecka”, „Komisarz Alex” oraz „Ludzie i Bogowie”. Odkąd zaangażowała się do Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku, porzuciła Warszawę. Chciałaby pracować z różnymi reżyserami. Najbardziej z Agatą Dudą-Gracz, u której wystąpiła w spektaklu „Ciekawa pora roku” w Muzeum Powstania Warszawskiego. Ma w planach produkcję własnego filmu. Nie będzie w nim grać, ale napisze scenariusz.
Jakub Matwiejczyk pochodzi z Augustowa. Jest również absolwentem Szkoły Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Olecku w klasie fortepianu. Jako nastolatek rysował komiksy do gazet. W 2019 roku ukończył łódzką PWSFTviT (dyplom aktorski w „Operetce” Witolda Gombrowicza w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego, w roli barona Firuleta; film dyplomowy – „Monument” Jagody Szelc). W płockim teatrze debiutował w 2020 roku rolą Stracha na wróble w spektaklu „W zielonej krainie Oz” w reżyserii Zbigniewa Marka Hassa.
Wystąpił w serialach „Belle Epoque”, „Ultraviolet”, „Ślad”, „Leśniczówka”, „Komisarz Alex”, „Wojenne Dziewczyny”. Twierdzi, że drugoplanowe role, które otrzymywał w pierwszych sezonach, są równie ciekawe.
– W teatrze płockim dużo się pracuje. W innych teatrach koledzy grają po kilka spektakli w miesiącu, a my kilkanaście. Seriale musiały więc pójść w odstawkę. Bardzo lubiłem „Lekkoducha”. To pierwszy spektakl, gdzie reżyser pozwolił nam na dużo. Role marzeń
Maja Rybicka jest przekonana, że najciekawsza rola jeszcze przed nią.
– Powoli odchodzę od ról pokojówek, ładna twarz itp. Dojrzałam. Tęsknię za dużą, emocjonalną rolą. Może kiedyś zagram Antygonę – podsumowała aktorka. O wielkich rolach Kordiana i Hamleta myślał Jakub Matwiejczyk już w szkole teatralnej. Teraz preferuje repertuar współczesny.
– Jest tyle świetnych ról do zagrania w dramacie amerykańskim. Na naszej scenie też wystawiamy sporo współczesnych sztuk. Przez pięć lat w Płocku nauczyłem się dużo. Wierzę, że ten teatr będzie się rozwijał – powiedział Matwiejczyk. Laureatów Srebrnej Maski zobaczymy w nowym sezonie. Teatr przygotowuje „Świętoszka” Moliera.
Fot. Marek Konarski
Obserwuj nas na Google News
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.