
Zabezpieczanie samochodu, "symboliczne więzienie". Pomysły ekspertów na walkę z piratami drogowymi
Źródło wideo: Stefania Kulik/Fakty po Południu TVN24
Źródło zdj. gł.: Policja
Prokuratura Rejonowa w Grodzisku Mazowieckim prowadzi śledztwo w sprawie Krzysztofa T. podejrzanego o sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Wsiadał on za kierownicę mimo czterech zakazów. Kilka dni temu spowodował kolizję w Bieniewicach. Z tego powodu awaryjnie hamował pociąg z Kołobrzegu do Warszawy.
Śledczy zarzucają T. prowadzenie w stanie nietrzeźwości i sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, czego miał się dopuścić w warunkach recydywy.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba, Krzysztof T. "kierując pojazdem osobowym marki Citroen C8, pozostając w stanie nietrzeźwości, będąc wcześniej wielokrotnie prawomocnie skazanym za prowadzenie pojazdów mechanicznych w stanie nietrzeźwości, w okresie obowiązywania czterech dożywotnich zakazów prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, w dniu 25 lipca 2026 roku w miejscowości Bieniewice na ul. Purzyckiego, spowodował kolizję na przejeździe kolejowym poprzez uderzenie w tył poprzedzającego go innego pojazdu osobowego".
Prokurator wskazał, że w efekcie, na przejeździe w obrębie torów pozostały liczne odłamki z uszkodzonych pojazdów, na które najechał pociąg pasażerski PKP IC relacji Kołobrzeg-Warszawa Wschodnia. To z kolei skutkowało wdrożeniem procedury awaryjnego zatrzymania pociągu. Śledczy określili to sprowadzeniem bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
Badania trzeźwości kierowcy wykazały, że Krzysztof T. miał wtedy trzy promile alkoholu we krwi.
Ma on już cztery dożywotnie zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych orzeczone wyrokami sądów w Pruszkowie, Grodzisku Mazowieckim, Kolbuszowej i Żyrardowie.

"Jak ustalono na podstawie karty karnej, podejrzany odbywał w okresie od 29 grudnia 2019 roku do 25 grudnia 2022 roku karę trzech lat pozbawienia wolności orzeczonej wyrokiem łącznym za prowadzenia auto pod wpływem alkoholu w warunkach recydywy" - podkreślił rzecznik. I dodał: "Przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, że przez kilka lat zachowywał abstynencję, ale w dniu zdarzenia były jego imieniny".
Po ostatnim zdarzeniu został tymczasowo aresztowany. Prokurator wnioskował o to ze względu na "potrzebę ochrony bezpieczeństwa powszechnego poprzez minimalizację zagrożenia spowodowania przez podejrzanego wypadku komunikacyjnego".
T. grozi kara do 12 lat więzienia.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Według śledczych, na dalszym etapie postępowania zachodzi konieczność ustalenia weryfikacji liczby pasażerów, wartości pociągu w związku z koniecznością oceny rozmiarów katastrofy, której "niebezpieczeństwo zaistnienia sprowadził podejrzany swoim czynem".
"Ponadto, zachodzi konieczność przesłuchania pozostałych świadków zdarzenia, a także uzyskanie opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej dotyczącej obrażeń odniesionych przez pasażera pojazdu, w który uderzył podejrzany, uzyskanie opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków i zapisu wizyjnego pod kątem oceny prędkości pojazdu podejrzanego i przyczyn wypadku" - podsumował prokurator Skiba.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.