
Na początku sierpnia zgłosił się do nas czytelnik, którego pies uciekł w trakcie spaceru, a następnie zaginął. Mimo prowadzonych samodzielnie poszukiwań oraz zamieszczonego w mediach społecznościowych ogłoszenia, miejsca pobytu zwierzaka nie udało się od razu ustalić. Dopiero po kilku dniach okazało
Akcja strażaków w płockim schronisku
Trwa walka z czasem o przyszłość kilkunastu psów z płockiego schroniska!
Wolontariusze po kilku miesiącach wrócili do schroniska. "Zmiana o 180 stopni" [ROZMOWA]
Na początku sierpnia zgłosił się do nas czytelnik, którego pies uciekł w trakcie spaceru, a następnie zaginął.
Mimo prowadzonych samodzielnie poszukiwań oraz zamieszczonego w mediach społecznościowych ogłoszenia, miejsca pobytu zwierzaka nie udało się od razu ustalić.
Dopiero po kilku dniach okazało się, że niemal przez cały czas przebywał w schronisku, dokąd w dniu zaginięcia przywiozła go straż miejska.
Gdybyśmy samodzielnie nie szukali i nie dopytywali, mimo że pupil ma mikrochipa, dalej nic byśmy nie wiedzieli. Moim zdaniem to zwlekanie z poinformowaniem właściciela ma na celu nabicie licznika za doby pobytu - twierdzi. Kolejny problem mężczyzna miał napotkać, gdy chciał odebrać swojego zwierzaka.
Mam urzędowe zaświadczenie z pieczątkami i numerem chipa, które potwierdza, że jestem jego właścicielem. Przy odbiorze nie miałem za to wyznaczonej kwoty w gotówce, ale zobowiązałem się do zapłacenia za niego i poprosiłem o możliwość wystawienia faktury przelewowej z odroczoną płatnością - opisuje. W schronisku na tę propozycję jednak nie przystano.
Zwierzak zaginął i trafił do schroniska. Tak wygląda dalsza procedura
Sytuację zweryfikowaliśmy również w placówce.
O swojej perspektywie opowiedziała nam zastępca dyrektora schroniska, pani Mirella.
Standardowa procedura w przypadku zagionego zwierzęcia przebiega następująco: gdy trafia do schroniska, w pierwszej kolejności jest badane przez weterynarza. Jeżeli nie było szczepione lub odrobaczane, przechodzi te zabiegi. Następnie sprawdza się chipa i jeśli ten był zarejestrowany, pracownicy kontaktują się z właścicielem, który od poniedziałku do piątku w godzinach pracy biura może odebrać swojego pupila po udowodnieniu własności i opłaceniu jego pobytu.
Cały regulamin można przeczytać TUTAJ.
Dlaczego więc tym razem wyglądało to inaczej?
Pies trafił do nas w sobotę późnym wieczorem, przywieziony przez straż miejską. Miał chipa, ale nie był on zarejestrowany, dlatego nie mogliśmy nic zrobić, ponieważ nie mieliśmy możliwości kontaktu z właścicielem. Gdyby chip był zarejestrowany, kontakt nastąpiłby od razu w poniedziałek - usłyszeliśmy. Po kontakcie ze strony właściciela, problemem była opłata. Pani Mirella wyjaśniła, że pobyt zwierzęcia można opłacić kartą lub gotówką, jednak odroczone płatności nie są akceptowane.
Proszę mi wierzyć, że nam również zależy, by psy jak najszybciej wracały do domów lub znajdowały właścicieli, bo wiemy, że pobyt w schronisku wiąże się ze stresem. Są jednak pewne zasady, które obowiązują wszystkich, a my nie możemy ich naginać - dodała. Musiała interweniować policja
Jak przekazał nam właściciel czworonoga, sytuacji nie udało się rozwiązać polubownie, a na miejscu musiała interweniować policja.
Po interwencji mężczyzna odzyskał psa i zobowiązał się opłacić jego pobyt w ciągu 14 dni.
Dalej zwraca jednak uwagę na problem z komunikacją.
Dlaczego diesel kopci na czarno?
Dwóch nastolatków zderzyło się na hulajnogach elektrycznych
Tego dnia sprawy nie załatwicie. Urząd miasta będzie nieczynny
Śmiertelny wypadek pod Płockiem. Młody kierowca potrącił rowerzystkę
Poczęstunek, zajęcia w plenerze i kudłaci przyjaciele. Zapraszają na wyjątkowe wydarzenie w Płocku
To centrum powstanie tuż pod Płockiem! Podpisano umowę
ZALOGUJ SIĘ
Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM
Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE
Źródło: Portal Płock (portalplock.pl)
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.