
Straciły stanowiska po aferze, która wstrząsnęła stołeczną ochroną zdrowia, ale z pustymi rękami ze Szpitala Południowego nie wyszły. Odwołane członkinie zarządu placówki dostały odprawy: 66 tysięcy złotych dla byłej prezeski i 63 tysiące dla byłej dyrektor do spraw medycznych. Kwoty ujawnił ratusz w odpowiedzi na interwencję posłów PiS.
Pismo z Placu Bankowego trafiło do posłanki Anity Czerwińskiej i posła Jarosława Krajewskiego z PiS 23 lipca. Podpisał je wiceprezydent Warszawy Tomasz Mencina, który w stołecznym ratuszu odpowiada za nadzór właścicielski nad miejskimi spółkami. Odpowiedź jest krótka, urzędowa i bardzo konkretna.
Byłym członkom Zarządu Spółki zostały wypłacone odprawy, zgodnie z postanowieniami zawartych z nimi umów o świadczenie usług zarządzania
66 tysięcy i 63 tysiące. Wypłacone tego samego dnia
Pieniądze poszły na konta 22 czerwca, a więc równo trzy dni po tym, jak prezydent Rafał Trzaskowski ogłaszał na konferencji prasowej personalne konsekwencje afery.
Byłej Prezes Zarządu wypłacono kwotę 66.000 zł brutto, natomiast byłej członek Zarządu 63.000 zł brutto. Podstawę ustalenia wysokości odpraw stanowi 3-krotność wynagrodzenia stałego (miesięcznego) brutto
Ta ostatnia informacja pozwala policzyć coś, o czym pismo już wprost nie mówi. Skoro odprawa to trzy miesięczne pensje, to była prezeska Anna Łukasiewicz zarabiała w Szpitalu Południowym 22 tysiące złotych brutto miesięcznie, a dyrektor do spraw medycznych Agata Kusz-Rynkun - 21 tysięcy.
UJAWNIAMY‼️ Mamy z @KrajewskiJarek odpowiedź na nasze pytania do R. Trzaskowskiego. Zwolnione za nieprawidłowości Prezes i Członek zarządu Szpitala Południowego otrzymały po ponad 60.000 zł odprawy‼️ Co sądzicie o hipokryzji Trzaskowskiego? Ratusz zaznacza jednocześnie, że na tym lista wypłat się kończy i żadnych dodatkowych świadczeń panie nie otrzymały.
Zasady kształtowania wynagrodzeń członków Zarządu Spółki nie przewidują wypłaty świadczeń o charakterze odszkodowawczym bądź kompensacyjnym z tytułu odwołania członka Zarządu z pełnionej funkcji
Innymi słowy: odprawa owszem, ale rekompensaty za samo odwołanie już nie.
W tle zarobki 30-letniego lekarza
Przypomnijmy, skąd całe zamieszanie. Zarząd Szpitala Południowego wyleciał w czerwcu, gdy opinia publiczna poznała zarobki Dawida Kacprzyka - niespełna 30-letniego lekarza w trakcie specjalizacji, koordynatora szpitalnego oddziału ratunkowego tej placówki, a przy okazji radnego Koalicji Obywatelskiej w Ursusie. W ubiegłym roku miał zarobić łącznie 1,6 miliona złotych, głównie właśnie w Szpitalu Południowym oraz w trzech innych placówkach.
Stanowiska straciły prezeska Anna Łukasiewicz oraz dyrektor do spraw medycznych Agata Kusz-Rynkun. Ta druga odpowiadała za zatwierdzanie grafików lekarza i wystawianych przez niego faktur.
Nowa prezes, nowa rada nadzorcza, dymisje w ratuszu
Teraz szpital ma zarząd jednoosobowy. Od 18 czerwca kieruje nim Aneta Gomółka-Siembora, powołana uchwałą jeszcze starej rady nadzorczej.
Wymieniona została zresztą i sama rada nadzorcza. Zasiadali w niej burmistrz Ursynowa Robert Kempa, była wiceprezydentka Aldona Machnowska-Góra, Karolina Witkowska i Jerzy Sieńko . Decyzję o ich odwołaniu Rafał Trzaskowski ogłosił 19 czerwca, a formalnie zapadła ona trzy dni później.
W ich miejsce weszli: radczyni prawna Katarzyna Taraszkiewicz-Sirocka, która objęła funkcję przewodniczącej, urzędniczka Anna Walicka-Dąbrowska oraz profesor Mariusz Bidziński, ginekolog i położnik.
Fala odejść nie zatrzymała się na spółce szpitalnej. Ze stanowisk zrezygnowały wiceprezydentki Warszawy Aldona Machnowska-Góra i Renata Kaznowska, ta druga odpowiedzialna w ratuszu za ochronę zdrowia.
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: Halo Ursynow
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.