Premier Donald Tusk razem z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim odwiedzili w czwartek 30 lipca miejsce upadku obiektu, który naruszył polską przestrzeń powietrzną. Wizyta odbyła się po wcześniejszym spotkaniu zespołu koordynacyjnego w Lublinie. To tam, na miejscu, szef rządu przedstawił pierwsze ustalenia służb .
"Nie ma powodów by sądzić, że celem była Polska"
– Nie ma żadnych powodów sądzić, że celem była Polska , ale dwa z tych obiektów naruszyły przestrzeń powietrzną Polski. Jeden na pewno, bo tutaj mamy jego ślady, a drugi w pobliżu polskiej granicy, ale to był bardzo krótki sygnał, więc z nim nie było związanych żadnych konsekwencji – powiedział premier. Jak wyjaśnił, krater w pobliżu Tarnawy-Kolonii ma około 10 metrów średnicy i do 5 metrów głębokości , co wskazuje na duże prawdopodobieństwo eksplozji pocisku. Szef rządu zastrzegł, że ostateczne ustalenia jeszcze trwają, ale zdecydowana większość śladów i odnalezionych elementów wskazuje na rosyjską rakietę Ch-101 . Wojsko – jak podkreślił Tusk – było gotowe zestrzelić pocisk, gdyby ten bezpośrednio zagrażał terenom zabudowanym. Ludność cywilna została ostrzeżona syrenami alarmowymi.
Jedno potwierdzone naruszenie, drugie "bardzo blisko"
Szczegółów dotyczących drugiego incydentu, o którym wspomniał premier, udzielił dziennikarzom szef MON. Władysław Kosiniak-Kamysz doprecyzował, że w drugim przypadku nie doszło do przekroczenia polskiej granicy powietrznej – obiekt zawrócił, zanim to nastąpiło. – W drugiej sytuacji nie było przekroczenia. Było blisko – podkreślił wicepremier, dodając, że mamy do czynienia z jednym potwierdzonym, "bardzo namacalnym" naruszeniem przestrzeni powietrznej. Jak zaznaczył, to drugie, potencjalne zagrożenie uruchomiło jednak wszystkie systemy obronne.
30 lipca o godzinie 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt . Do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godzinie 3:46 obiekt zniknął z radarów, a miejsce jego upadku zlokalizowano właśnie w rejonie Tarnawy-Kolonii.
USA i Ukraina oferują pomoc
Premier poinformował, że wyjaśnieniem sprawy zainteresowani są także Amerykanie . Podobną pomoc zaoferowała strona ukraińska. Tusk zapewnił, że jest w stałym kontakcie z większością przywódców europejskich i odebrał od nich deklaracje pełnej solidarności oraz wsparcia. – Nie będziemy na pewno sami z tym problemem – podkreślił premier, zapowiadając jednocześnie, że zbadany zostanie "każdy najbardziej szczegółowy element" reakcji polskich służb i instytucji państwowych. Szef MON Kosiniak-Kamysz dodał zaś, że strona polska liczy na wszystkich sojuszników, a NATO musi teraz pokazać siłę, odporność i jedność .
Dalsza pomoc dla Ukrainy
Donald Tusk zapowiedział, że wspólnie z szefem MON będzie "jak najszybciej" rozważał kolejne formy wsparcia dla Ukrainy , w tym ewentualne kolejne rakiety do systemów Patriot, "jeśli będzie taka potrzeba". Premier przywołał też swoją środową rozmowę z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, oceniając, że najbliższe sto dni może rozstrzygnąć losy wojny, a szanse ocenił na "50 na 50" . – Nie ma takiego nieba, ani w Stanach, ani w Izraelu, ani w Ukrainie, ani w Rosji, które jest w stu procentach bezpieczne – zauważył.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.