
Spis treści
Wszyscy z zarządów zrezygnowali z członkostwa w partii
Pod koniec czerwca prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił, że w zarządach i radach nadzorczych miejskich spółek nie powinni zasiadać czynni politycy . Osoby, których dotyczyła decyzja, dostały czas do końca lipca na wybór: pozostanie w partii albo dalszą pracę w miejskiej spółce.
Jak przekazał prezydent Warszawy, wszystkie osoby zasiadające w zarządach spółek zdecydowały się zachować swoje stanowiska.
– Jeżeli chodzi o zarządy spółek miejskich, mieliśmy 14 osób, które były członkami partii, a które były w zarządach. Wszyscy zrezygnowali z partii i dalej będą pracować w zarządach spółek miejskich – poinformował Rafał Trzaskowski. Oznacza to, że w zarządach miejskich spółek nie ma już osób należących do partii politycznych.
Wielkie otwarcie w centrum Warszawy. Ulica Złota zyskała zupełnie nowe oblicze
Jedna z najbardziej wyczekiwanych inwestycji w ścisłym centrum Warszawy została zakończona. Ulica Złota przeszła całkowitą metamorfozę - zniknął dawny wjazd do tunelu i dominujący przez lata beton, a ...
Część została w polityce, część w radach nadzorczych
Inaczej wygląda sytuacja w radach nadzorczych. Spośród 27 osób siedem zrezygnowało z członkostwa w partii i zachowało swoje funkcje. Pozostałych 20 postanowiło pozostać w partii , rezygnując jednocześnie z zasiadania w radach nadzorczych.
– Natomiast jeżeli chodzi o rady nadzorcze, takich osób było 27. Siedem osób zrezygnowało z członkostwa w partii i pozostało w radach nadzorczych, a 20 osób pozostało w partii i zrezygnowało z rad nadzorczych – kontynuował prezydent. Prezydent Warszawy podziękował wszystkim osobom, które zakończyły pracę w radach.
– Z większością z nich, a właściwie ze wszystkimi bardzo dobrze się pracowało, ale ten najwyższy standard jest dla mnie zobowiązaniem, które wypływa z tego, co się w ostatnich miesiącach działo i stąd tego typu decyzje – powiedział. To pokłosie afery w Szpitalu Południowym
Zmiany są konsekwencją wydarzeń, które wywołały polityczną burzę w warszawskim ratuszu. W połowie media opublikowały materiał dotyczący Dawida Kacprzyka, ówczesnego koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Szpitala Południowego oraz radnego Koalicji Obywatelskiej w Ursusie.
Według ustaleń dziennikarzy lekarz, odbywający specjalizację z anestezjologii, miał w 2025 roku zarobić około 1,6 miliona złotych. W publikacjach pojawiały się również zarzuty dotyczące preferencyjnego traktowania polityków Koalicji Obywatelskiej na oddziale.
Po ujawnieniu sprawy prokuratura wszczęła dwa śledztwa. W warszawskim ratuszu do dymisji podały się dwie wiceprezydentki miasta, a w Szpitalu Południowym rozpoczęły się kontrole prowadzone przez różne instytucje.
NIK wykazała szereg nieprawidłowości
Swoje ustalenia opublikowała również Najwyższa Izba Kontroli. Raport wskazuje na liczne nieprawidłowości dotyczące zarządzania placówką, organizacji pracy, rozliczeń z Narodowym Funduszem Zdrowia oraz wykorzystania szpitalnych pomieszczeń.
Kontrolerzy zwrócili uwagę m.in. na przeciążenie personelu medycznego pracą oraz nieprawidłowości związane z gospodarowaniem sprzętem medycznym.
Powstała gra o Airbnb w Warszawie. Trzeba odzyskać miasto i dobiec do Grójca
Airbnb przejęło miasto, a ty jesteś ostatnim mieszkańcem. Tak zaczyna się gra, która właśnie pojawiła się w sieci. Zadanie? Biec przez Warszawę, zrywać kłódki z lokali wynajmowanych na doby i zebrać p...
Źródło: PAP
Źródło: Warszawa Nasze Miasto
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.