
Głosy koalicji rządzącej Ursynowem przesądziły. Burmistrz Robert Kempa pozostaje na stanowisku. Wniosek opozycji o jego odwołanie m.in. za aferę w Szpitalu Południowym przepadł. Przeciwko zagłosowało 16 na 25 radnych dzielnicy, co oznacza, że w opozycji domagającej się dymisji ktoś niespodziewanie... poparł Kempę!
Poniedziałkowa sesja Rady Dzielnicy Ursynów miała rozstrzygnąć o losach burmistrza Roberta Kempy, włodarza dzielnicy, którego nazwisko od tygodni odmieniane jest przez wszystkie przypadki w kontekście afery Szpitala Południowego. Burmistrz był przewodniczącym rady nadzorczej tej miejskiej spółki leczniczej dwa razy. Pierwszy raz - od lutego 2021 roku do kwietnia 2025 roku. Drugi raz - od sierpnia 2025 roku do czerwca 2026.
Rozstrzygające głosowanie nastąpiło dopiero po ponad 6 godzinach. Wcześniej doszło do wielogodzinnej, pełnej emocji debaty, która miejscami zamieniała się w... sąd na opozycją. Lokalna Koalicja Obywatelska przyjęła bardzo sprytną strategię obrony burmistrza - poprzez huraganowy atak na radnych spoza koalicji oraz szczegółowe omawianie osiągnięć burmistrza.
Pomianowski: "Robert nic nie wiem Kempa"
Wniosek o odwołanie burmistrza uzasadniał szef klubu Projekt Ursynów Antoni Pomianowski. Punktem wyjścia była oczywiście afera w Szpitalu Południowym, gdzie - jak przypominał radny - ujawniono m.in. zarobki lekarza bez specjalizacji na poziomie 1,6 miliona złotych rocznie, funkcjonowanie "saloniku VIP" dla polityków oraz nielegalny proceder "handlu zwłokami" w prosektorium.
Pomianowski nie oszczędzał burmistrza. Tłumaczył, że skoro do dymisji musiały się podać wiceprezydentki Warszawy, w tym jedna również zasiadająca w radzie szpitala, jak Kempa, to tym bardziej powinien to zrobić szef zarządu Ursynowa.
To co odróżnia burmistrza Kempę od tych pań jest to, że pan burmistrz Kempa jest człowiekiem Marcina Kierwińskiego
Pomianowski ukuł też określenie, które przez całą sesję powracało w ustach opozycji jak bumerang.
Skoro pan burmistrz "nic nie wiem" Kempa, tak rażąco nie widział skandalicznych sytuacji w Szpitalu Południowym, to my dziś nie wiemy tak naprawdę, czego on nie widzi w dzielnicy
Robert Kempa unikał mówienia o Szpitalu Południowym, przedstawił natomiast harmonogram działań w sprawie Ursynoteki podjętych po otrzymaniu zgłoszenia.
Wiedzę o tej sprawie powziąłem 30 czerwca. Poruszane w treści artykułu Haloursynow.pl kwestie nie były mi wcześniej zgłaszane
Nie zlekceważę żadnego doniesienia o potencjalnym mobbingu, jakie do mnie dotrze, i nie pozwolę na to, żeby nastąpiło jakiekolwiek zamiatanie sprawy pod dywan
Koalicja Obywatelska kontratakuje. Sąd nad opozycją
Od tego momentu inicjatywę przejęli radni Koalicji Obywatelskiej. Szef klubu Tomasz Sieradz otworzył wielogodzinną serię wystąpień, w których szczegółowo wymieniano działania i inwestycje zrealizowane za kadencji Kempy - od Parku Linearnego po pozyskiwanie ponad 120 mln ze środków zewnętrznych w tym z funduszy norweskich i KPO.
Sieradz chwalił uczciwość i wyjątkową pracowitość burmistrza.
Tymczasem wnioskodawcy proponują nam dzisiaj wydanie politycznego wyroku przed zakończeniem jakiegokolwiek postępowania wyjaśniającego. Uprawiacie happeningi, jesteście podżegaczami, podpalaczami, szukacie okazji, żeby robić lans medialny
W kolejnych wystąpieniach po kolei radni Koalicji Obywatelskiej wstępowali na mównicę i z kartki czytali o osiągnięciach Roberta Kempy, wychwalając go w niebogłosy.
Radny Maciej Antosiuk z Projektu Ursynów zakpił z nich, cytując kultowy tekst z filmu "Miś".
Państwo tutaj piękne laurki faktycznie przedstawiliście, rzeczywiście Jarząbek by się nie powstydził. "Aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza dla naszego klubu prezes Ochódzki".
Ostra wymiana zdań trwała ponad sześć godzin i dotykała wielu różnych spraw, w tym kompletnie nie związanych z tematem sesji. Opozycja wzywała burmistrza do "honorowej dymisji".
Do najbardziej temperamentnej wymiany doszło między radnym PiS Karolem Radziwiłłem a radną KO Olgą Górną. Radziwiłł domagał się pociągnięcia Koalicji Obywatelskiej do odpowiedzialności politycznej za "dorabianie sobie kosztem zdrowia i życia ludzkiego". Górna odpowiedziała przypomnieniem afer z czasów rządów PiS.
Dzisiaj Pan zabiera głos w sprawie szpitala? Przecież to są jaja jak berety!
Radna miejska: "Po co ta sesja?"
Głos zabrała także radna Rady Warszawy z KO Sylwia Krajewska, która otwarcie zakwestionowała sens całej sesji.
Przecież mieszkańcy udzielili burmistrzowi i zarządowi pozytywnej opinii kilka miesięcy temu (w marcu podczas głosowania nad zatwierdzeniem wykonania budżetu w poprzednim roku - dop. redakcji). Po co ta sesja jest?
Głos zabierali też mieszkańcy. Jeremi Czarnecki z Lewicy, który - mimo krytyki wobec Koalicji - "bronił Kempy", wskazując, że różnica w traktowaniu wiceprezydentek Warszawy a burmistrza sprowadza się w istocie do płci.
Jedyna odpowiedź, która mi się nasuwa, to genitalia
W obronie Kempy stanęli licznie zgromadzeni w sali przedstawiciele ursynowskich organizacji pozarządowych. Prezeska stowarzyszenia Ariadna Roma Łojewska mówiła ze wzruszeniem o latach współpracy z burmistrzem.
Chyba trzeba nie lubić Ursynowa, żeby takiego burmistrza odwołać!
Była urzędniczka dzielnicy, wieloletnia rzeczniczka prasowa oraz prawniczka Barbara Mąkosa-Stępkowska przyznała, że przebieg sesji ją zażenował, wytykała opozycji brak merytorycznego uzasadnienia wniosku o odwołanie burmistrza. O dobrej współpracy i empatii szefa zarządu dzielnicy zaświadczali też przedstawiciele ursynowskich Miejsc Aktywności Lokalnej.
W sali obrad do końca sesji obecnych było wielu członków ursynowskiego koła Koalicji Obywatelskiej. Partia postawiła na szeroką i frontalną obronę burmistrza, który - przypomnijmy - jest także szefem koła KO w dzielnicy. Opozycja kpiła, że nigdy takiej mobilizacji w KO nie widziała, a obrona to efekt nakazu odgórnego.
Tuż przed głosowaniem głos zabrał burmistrz, nieco już wyluzowany, tak jakby już było po głosowaniu. Podziękował za poparcie.
Pracuję tu 12. rok, ja naprawdę codziennie rano budzę się z radością, że idę do pracy i że będę zmieniał Ursynów
Burmistrz nie oszczędził przy tym opozycji, oskarżając ją o uprawianie "politycznego hejtu i szopki".
Wynik głosowania. Kto "zdradził"?
Ostatecznie w zarządzonym tuż po północy, już we wtorek, głosowaniu przeciwko odwołaniu Roberta Kempy opowiedziało się 16 radnych, za dymisją 9.
Matematyka i układ sił w radzie dzielnicy jasno pokazuje, że wynik ten wykracza poza siłę samej koalicji rządzącej - KO i Otwarty Ursynów dysponują łącznie 15 mandatami, podczas gdy cała opozycja, złożona z PiS i Projektu Ursynów, liczy 10 głosów. Skoro wszyscy radni byli obecni i wzięli udział w głosowaniu, oznacza to, że co najmniej jeden głos z szeregów opozycji trafił do urny wbrew stanowisku własnego klubu.
Kto poparł burmistrza "ponadplanowo" i zdradził wniosek opozycji? Tego pewnie się już nie dowiemy, bo głosowanie było tajne.
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: Halo Ursynow
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.