
Letnia Scena Progresji powstała sześć lat temu, jako odpowiedź na sytuację wywołaną pandemią COIVD-19. Mieści się na tyłach klubu muzycznego przy ulicy Fort Wola, na terenie dawnych zakładów przemysłowych. "To profesjonalnie przygotowany teren festiwalowy położony niemal w centrum miasta" - pisali o
Mieszkanka sprawdziła poziom hałasu podczas koncertów
Źródło wideo: archiwum prywatne / tvnwarszawa.pl
Źródło zdj. gł.: Klemens Leczkowski / tvnwarszawa.pl
Latem na Wolę zjeżdżają gwiazdy światowej muzyki. Klub Progresja zaprasza je do występów na scenie plenerowej i coraz mniej podoba się to mieszkańcom pobliskich bloków. Ostatnie koncerty wywołały falę skarg na wielogodzinny hałas.
Letnia Scena Progresji powstała sześć lat temu, jako odpowiedź na sytuację wywołaną pandemią COIVD-19. Mieści się na tyłach klubu muzycznego przy ulicy Fort Wola, na terenie dawnych zakładów przemysłowych. "To profesjonalnie przygotowany teren festiwalowy położony niemal w centrum miasta" - pisali o niej przedstawiciele klubu, dodając, że pomieści wielotysięczną publiczność.
Scenę otacza zieleń. Tuż obok są Cmentarz Wolski i Park Powstańców Warszawy, jest też centrum handlowe i budynki biurowo-usługowe. Najbliższe osiedle znajduje się w odległości około 200 metrów. W promieniu pół kilometra stoją bloki Odolan, Ulrychowa i Jelonek Południowych.
Niektórzy mieszkańcy już mają dość plenerowych imprez. Męczy ich hałas, niosący się po okolicy podczas prób i koncertów. Relacjonują, że dźwięki muzyki zniekształcają się, więc do ich uszu dociera nieustanne dudnienie. Nie pomaga zamykanie okien, bo wewnątrz wciąż słychać basy i czuć drgania. W dodatku liczba wydarzeń z roku na rok rośnie.
"To już nie są okazjonalne wydarzenia z małym wpływem na okolicę. W okresie letnim to podstawowa działalność klubu" - pisze anonimowy mężczyzna na internetowym forum mieszkańców ulicy Jana Kazimierza i Odolan.
Przykładowo podaje, że w jeden z czerwcowych weekendów odbył się dwudniowy festiwal. "Próby zaczęły się o godzinie 11, koncert skończył się przed 22. To jest 11 godzin ciągłego hałasu bez jakichkolwiek ograniczeń" - zauważa.
Letnia Scena Progresji na Woli

Letnia Scena Progresji na Woli
Źródło zdjęcia: Klemens Leczkowski / tvnwarszawa.pl

Letnia Scena Progresji na Woli
Źródło zdjęcia: Klemens Leczkowski / tvnwarszawa.pl

Letnia Scena Progresji na Woli
Źródło zdjęcia: Klemens Leczkowski / tvnwarszawa.pl

Letnia Scena Progresji na Woli
Źródło zdjęcia: Klemens Leczkowski / tvnwarszawa.pl

Letnia Scena Progresji na Woli
Źródło zdjęcia: Klemens Leczkowski / tvnwarszawa.pl
Jedna z mieszkanek Jelonek Południowych opowiada nam, że podczas tego wydarzenia grały kapele rockowe i metalowe. Postanowiła wyjść wtedy na balkon z decybelomierzem. - Przy każdym docierającym do nas dźwięku pokazywał średnio 85-90 decybeli. To było po prostu straszne - wspomina.
Taki hałas można porównać do ciągłej pracy kosiarki, dmuchawy do liści, szlifierki kątowej lub wirującej pralki
Kobieta dodaje, że czerwcowe imprezy wywołały falę skarg. - Można powiedzieć, że to było pospolite ruszenie, bo tego nie dało się wytrzymać - przyznaje. Jak zauważa przyniosło efekty, bo w lipcu koncerty nie są już nieco mniej uciążliwe.
- To jest po prostu męczące, kiedy słyszy się bity przez cały weekend, a człowiek chce wypocząć we własnym mieszkaniu. Takie imprezy powinny odbywać się na obrzeżach miasta - ocenia.
Dźwięki muzyki nie są jedynym problemem. "Po koncercie tłum musi się jeszcze rozejść. Samochody blokują ulicę Fort Wola. Nie wjadą mieszkańcy, nie wjedzie też pomoc: karetka ani straż pożarna. Auta stoją na pasach, zakazach i trawnikach, a ci, którym nie udało się kupić biletu, piją i bawią się na ulicy za płotem klubu" - wylicza stowarzyszenie Miasto Jest Nasze.

Skargi trafiały między innymi do wolskiego urzędu dzielnicy. Na początku lipca problemem omawiali dzielnicowi radni z komisji polityki przestrzennej i ochrony środowiska. Władze Woli nie mają jednak bezpośredniego wpływu na to, co dzieje się na terenie klubu. Jak tłumaczy rzecznik Urzędu Dzielnicy Wola Marcin Jakubik, pozwolenia na organizację imprez wydaje Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa. - My, jako dzielnica, nawet nie opiniujemy takich decyzji - zastrzega.
Zdaniem wolskich urzędników, rozwiązaniem problemu mogłoby być ograniczenie liczby koncertów plenerowych. - Burmistrz Woli 19 czerwca zwrócił się do Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa oraz Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV o rozważenie nie wydawania pozytywnych opinii dla kolejnych imprez masowych w tym miejscu - informuje Jakubik.
Dzielnica poprosiła też wojewodę mazowieckiego, aby dokonał oceny bezpieczeństwa imprez plenerowych. Gdyby okazało się, że organizator łamie przepisy, mógłby otrzymać zakaz prowadzenia takich wydarzeń. Na razie nie zanosi się jednak na taki scenariusz.
- Wojewoda nie otrzymał dotychczas żadnych sygnałów od służb zapewniających bezpieczeństwo i porządek publiczny o nieprawidłowościach - zastrzega Luiza Jurgiel-Żyła, rzeczniczka Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego.

W tym sezonie na Letniej Scenie Progresji zaplanowane są 32 koncerty. Zagrali już lub zagrają m.in.: Flo Rida, Hurts, Kaliber 44, The Roots, Skunk Anasie, Moby czy Kayah i Bregović. Ostatnia z plenerowych imprez odbędzie się 19 września.
Oficer prasowa KRP IV podinspektor Marta Sulowska przekazała nam, że podczas koncertów w okresie od początku maja do 14 lipca policjanci otrzymali łącznie 22 zgłoszenia dotyczące głośnej muzyki. Dodatkowo do komendy wpłynęły formalne dwa zawiadomienia dotyczące zakłócania porządku.
Policjantka podkreśla, że w przypadku potwierdzenia wykroczeń, funkcjonariusze reagują na sygnały od mieszkańców i podejmują interwencje. Nie ma to jednak bezpośredniego przełożenia na opinie, jakie są wydawane przez policję przed każdą z imprez. To dlatego, że uciążliwość akustyczna nie jest według przepisów jednym z elementów oceny bezpieczeństwa takich wydarzeń.
- Opinia wydawana jest na wniosek organizatora i dotyczy wyłącznie oceny możliwości zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom imprezy oraz utrzymania porządku publicznego podczas jej przebiegu - wyjaśnia podinsp. Sulowska. - Do tej pory, podczas wydarzeń nie odnotowano poważnych zagrożeń dla porządku publicznego, co mogłoby stanowić podstawę do wydania opinii negatywnej - zaznacza.
Skargi na głośne koncerty docierały także do urzędu miasta. Jego rzeczniczka Marzena Gawkowska przyznaje jednak, że dotychczas nie wystąpiły przesłanki, które pozwoliłyby Stołecznemu Centrum Bezpieczeństwa na odmowę wydania zezwolenia na organizację imprezy plenerowej na terenie Progresji.
- Nie ma również żadnych podstaw prawnych pozwalających na wprowadzenie jakichkolwiek ograniczeń dotyczących poziomu emitowanego hałasu - przyznaje Gawkowska.
Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych zabrania używania instalacji lub urządzeń nagłośnieniowych na publicznie dostępnych terenach miast, ale ustanawia wyjątki. Spod przepisów wyłączone są uroczystości, imprezy sportowe, handlowe, rozrywkowe i legalne zgromadzenia.
- Przepisy ochrony środowiska nie określają akustycznego standardu jakości środowiska w odniesieniu do imprez masowych, a jakiekolwiek pomiary poziomu hałasu nie dają podstawy do podejmowania dalszych działań administracyjnych - dodaje rzeczniczka ratusza.
Urzędnicy mogą więc jedynie prosić organizatora, aby maksymalnie ograniczył poziom hałasu podczas imprezy. To, czy się dostosuje, zależy wyłącznie od jego dobrej woli.

Przedstawiciele Progresji zapewniają, że poważnie traktują sygnały od mieszkańców. Uważają, że od początku działalności Sceny Letniej Progresji szukają równowagi między organizacją imprez a komfortem sąsiadów. Wyliczają, że współpracują z niezależnymi specjalistami z zakresu akustyki, prowadzą analizy oraz przygotowują rozwiązania oparte na mapie akustycznej.
- Żadne z dotychczas przeprowadzonych badań nie potwierdziły przekroczenia obowiązujących norm hałasu - zapewnia Karol Wróblewski, PR menedżer i promotor Progresji.
Dodaje, że obecnie zdecydowana większość artystów schodzi ze sceny przed godziną 22. - Nieliczne wyjątki były każdorazowo wcześniej zgłaszane zgodnie z obowiązującymi procedurami. Ostatnim wydarzeniem w tym sezonie, którego zakończenie zaplanowano po godzinie 22, będzie koncert 4 sierpnia - informuje. - Wdrażamy dodatkowe rozwiązania mające na celu ograniczenie wpływu wydarzeń na otoczenie, ponieważ zależy nam na odpowiedzialnym współistnieniu z lokalną społecznością. Jeżeli artysta przekracza wyznaczony czas zakończenia koncertu, reagujemy - deklaruje menedżer klubu.

Jak zauważa Wróblewski, osoby pracujące na co dzień w biurach sąsiadujących bezpośrednio z Letnią Sceną nie zgłaszają uciążliwości związanych z hałasem. Pod postami w mediach społecznościowych również można znaleźć opinie mieszkańców, którzy bronią działalności klubu.
"Jestem mieszkańcem tego osiedla i mnie, jak i większości sąsiadów, to nie przeszkadza. Jest grupa ludzi, która moim zdaniem stanowi mniejszość i bardzo robi z tego problem, choć rozumiem, że każdemu coś może przeszkadzać - takie są uroki życia w mieście" - pisze jeden z komentujących.
Jak przekazał nam menedżer Progresji, klub nie zamierza rezygnować z kontynuowania plenerowej działalności.
Źródło: tvnwarszawa.pl
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.