
Wieczysta. Zmiany w składzie po debiucie Kazimierz Moskal ma spory ból głowy nie tylko dlatego, że jego zespół nadal czeka na pierwsze punkty w ekstraklasie , ale również dlatego, że drużyny nie opuszczają problemy z kontuzjami. Szkoleniowiec nie mógł skorzystać ze Stefana Feiertaga, najskutecznie
Mecz Wieczysta Kraków - Lech Poznań
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl
Wojciech Kwiecień i Jarosław Królewski wspólnie oglądali mecz z Lechem Poznań z loży, ale po dwóch meczach w ekstraklasie piłkarze Wieczystej Kraków pozostają z zerowym dorobkiem punktowym.
Kazimierz Moskal ma spory ból głowy nie tylko dlatego, że jego zespół nadal czeka na pierwsze punkty w ekstraklasie, ale również dlatego, że drużyny nie opuszczają problemy z kontuzjami.
Szkoleniowiec nie mógł skorzystać ze Stefana Feiertaga, najskuteczniejszego piłkarza żółto-czarnych w I lidze, który ma problem z kolanem.
Zostawił na ławce innego napastnika Paulinho, a postawił w ataku na ofensywnych Lisandra Semedo i Christophera Lungoyi'ego. Szwajcar, który po transferowych zawirowaniach, został już uprawniony do gry w polskiej lidze.
Kolejna kontuzja przytrafiła się na rozgrzewce. Uraz awizowanego do gry Karola Fili wymusił zmianę prawego obrońcy.
Kamil Dankowski wskoczył do gry, a w drugiej połowie zanotował asystę do Lucasa Piazona, który strzelił ważną, kontaktową bramkę głową. Wieczystej nie udało się jednak pójść za ciosem i przegrała z Lechem 1:2.
Już po dwunastu minutach boisko z powodu urazu mięśnia dwugłowego opuścił Filip Jagiełło.
Debiutu nie doczekał się jeszcze nowy przy Chałupnika Mateusz Wieteska, ale był już na ławce rezerwowych. Przeciwko bylym kolegom zaprezentował się Antonio Milic, który z Kolejorzem zdobywał trzy mistrzostwa Polski.
Kolejorz przyjechał do Krakowa po nieudanym meczu w europejskich pucharach. Już po pierwszej rundzie eliminacji pożegnał się z marzeniami o Lidze Mistrzów, odpadając po rzutach karnych z Duńskim Aarhus.
Krakowscy kibice zasiedli na stadionie nie tylko na sektorach gospodarzy. Razem z fanami Lecha dopingowali kibice Cracovii, którzy wcześniej razem przemaszerowali na stadion z ul. Kałuży. Kilka razy pozdrowili klub z drugiej strony krakowskich Błoni i zaakcentowali, że to Cracovia rządzi w Krakowie.
Kibice gospodarzy zorganizowali sektor dopingowy na sektorach E.

Mecz Wieczysta Kraków - Lech Poznań
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl
Pierwszy domowy mecz Wieczystej w ekstraklasie w towarzystwie Jarosława Królewskiego oglądał Wojciech Kwiecień.
Dwaj włodarze krakowskich klubów nie mieli powodów do zadowolenia. W drugiej kolejce wyjazdowy mecz w Gliwicach przegrała również Wisła. Po dwóch meczach Wieczysta zamyka tabelę z zerowym dorobkiem punktowym i stosunkiem bramek 2:4.
W ogromnym upale Lech wbił w pierwszej połowie dwa gole i wykorzystał przewagę na boisku. Wynik otworzył błysk Yannicka Agnero i jego sprytny zwód na małej przestrzeni oraz mocne uderzenie z okolic dwudziestego metra.
Po dziesięciu minutach koledze pozazdrościł Irańczyk Allahyar Sayyadmanesh i również zdecydował się na uderzenie z daleka. Nie bez znaczenia był rykoszet i podbicie piłki przez Aleksandara Djermanovicia, który zmylił Antoniego Mikułkę.

Mecz Wieczysta Kraków - Lech Poznań
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl
Krakowianie nie złożyli broni przy niekorzystnym wyniku. Od początku drugiej połowy przejęli inicjatywę i zostali nagrodzeni golem kontaktowym w 66. minucie.
Na koniec to Wieczysta miała minimalnie większe posiadanie piłki od Lecha. Nie wykorzystała jednak sytuacji, a to goście oddali więcej strzałów na bramkę, również tych celnych (siedem do dwóch). Kolejorz mógł zamknąć mecz, ale Daniel Hakans pocelował w słupek.
Wieczysta Kraków – Lech Poznań 1:2 (0:2)
Bramki: Piazon (66.) – Agnero (35.), Sayyadmanesh (43.).
Wieczysta: Mikułko – Dankowski, Djermanović, Milić (87. Dujmović), Vojtko – Lederman (46. Kneżević), Maigaard, Piazon –Semedo, Lungoyi (75. Villar), Christensen (61. Paulinho).
Lech: Lis – Pereira, Skrzypczak, Mońka, Moutinho (46. Gurgul) – Kozubal, Jagiełło (12. Rodriguez), Walemark (46. Murawski), Palma (77. Gumny) – Agnero, Sayyadmanesh (61. Hakans).
Żółte kartki: Christensen, Piazon – Pereira.
Sędziował: Wojciech Myć (Lublin).
Źródło: LoveKraków.pl
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.