
Oświęcimski rynek/ Fot. Damian Radziak.
Miasto, które nie budzi się z pamięcią o Zagładzie, ale potrafi żyć codziennością; które wie, że jego nazwa kojarzy się na całym świecie z tragedią, ale potrafi opowiadać historie sprzed wieków. A ma ich mnóstwo.
Wiedzieliśmy, że Oświęcim nas zaskoczy. Bywamy w tym mieście często, opowiadamy wam na antenie, jak się zmienia, jakie ma plany, jak się w nim żyje. Postanowiliśmy tu zostać na dłużej, bo poznanie miasta i jego mieszkańców wymaga czasu, a i tak mieliśmy go za mało.
W każdym mieście, do którego przyjeżdża „Małopolska na dwóch kółkach”, spotykamy świetnych ludzi. Pasjonatów, lokalnych patriotów i urzędników (którzy też bywają pasjonatami i lokalnymi patriotami). Takich spotkaliśmy również w Oświęcimiu.
Było życie, zostały ślady
Daliśmy się zaprosić do Muzeum Zamek i wy też powinniście tam zajrzeć. Bo Oświęcim ma 800 lat, jego historia nie zaczęła się w XX wieku. Najpierw była osada, potem był zamek, który miał wielu lokatorów, czasem szczęście, czasem nieszczęście.
Byliśmy też w innym miejscu, które opowiada historię Oświęcimia (Oszpicin. Muzeum Żydowskie). To 400 lat współistnienia dwóch religii - chrześcijaństwa i judaizmu. Historia, która kończy boleśnie, bo wszyscy żydowscy mieszkańcy Oświęcimia zginęli podczas Zagłady. Było życie, zostały ślady – na szczęście ocalone, czule odrestaurowane. Tu też spędziliśmy trochę czasu, a potem zaszliśmy do Cafe Bergson, która jest tuż przy muzeum i mieści się w domu ostatniego oświęcimskiego Żyda – Szymona Klugera. Naszym przewodnikiem był Kamil Gut.
A wiecie, że podczas prac na bulwarach Soły (to ta rzeka, która przecięła oświęcimski zamek na pół, dowiecie się o tym w Muzeum Zamek), odnaleziono drewnianą mykwę z XVIII wieku? Tak, to unikat nie tylko na skalę europejską. Fragmenty mykwy można dziś oglądać w Muzeum Żydowskim. Dla takich historii warto podróżować.
Wszystko zaczęło się w wannie
Gdzie Oświęcim żyje? Na przykład na bulwarach nad Sołą. I to żyje naprawdę głośno. Jest tu wodny plac zabaw, park mgieł (zachwycający, serio), trasy dla rolkarzy, ścieżki rowerowe, alejki dla spacerowiczów. To nowe miejsce i trzeba tu przyjść, jeżeli zmęczy was wizyta w muzeach.
Oświęcim pływa też kajakami (po Wiśle i Sole), my również wskoczyliśmy do kajaka. Odwiedziliśmy przystań kajakową, gdzie spotkaliśmy Krzysztofa Adamskiego:
O rowerach też porozmawialiśmy, bo w Oświęcimiu i okolicy jest gdzie jeździć (wszystkie trasy zaczynają się na bulwarach nad Sołą). Krzysztof Kamiński z oświęcimskiego Centrum Informacji Turystycznej opowiedział nam coś, o czym nie mieliśmy pojęcia:
Pałac w stylu mauretańskim pod Oświęcimiem? Też nie mogliśmy uwierzyć, a jednak. Nie dotarliśmy tam, ale może wam się uda?
A skoro jesteśmy przy wycieczkach – wybraliśmy się na taką... stacjonarną. W oświęcimskim ratuszu można wsiąść do oryginalnego pojazdu, który w tym mieście produkowano przed wojną (to cudo nazywa się Praga-Oświęcim Baby i jeździł nim Jan Kiepura) i wyruszyć w wirtualną podróż po przedwojennym Oświęcimiu.
Murale, hokej, węgiel
Co jeszcze widzieliśmy? Murale. Jakiś czas temu miasto wymyśliło projekt ozdabiania muralami przestrzeni wspólnych. Jakub Szymeczko, muralista i tatuażysta tłumaczył nam:
Każde osiedle ma swoją opowieść, podobnie jak mieszkańcy. My przede wszystkim ich słuchamy i szukamy pomysłu, który będzie bliski właśnie tej społeczności. Dzięki temu każdy mural jest inny i opowiada własną historię. To trzeba zapamiętać: murale nie powstają dla artystów, tylko dla mieszkańców. Szymeczko, razem z kolegą, przypomniał muralem Oświęcimianina – filmowca Henryka Lehnerta.
Nie zajrzeliśmy już do Muzeum Pamięci Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej, ale wy możecie, nawet jeżeli nie jesteście kibicami hokeja. Mają tu wystawą czasową „Historia oświęcimskiego hokeja. Osiemdziesiąt lat Unii Oświęcim” (pospieszcie się, bo jest czynna do końca sierpnia).
Za to wybraliśmy się do pobliskich Jawiszowic, gdzie jest nieczynna już kopalnia węgla. Oprowadzał nas po niej Grzegorz Samborski z Fundacji Pobliskie Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau. Posłuchajcie:
Czy czegoś nam zabrakło? Chyba tylko miejsca, w którym można dobrze zjeść (może wy będziecie mieć więcej szczęścia).
Jeźdźcie do Oświęcimia, szukajcie historii, odkrywajcie po ją po swojemu. My byliśmy tym miastem, które kiedy było przecież księstwem, zachwyceni.
Partnerzy akcji:
Źródło: Radio Kraków
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.