W tarnowskim lokalu doszło do sprzeczki, która wymagała interwencji policji. W tle zdarzenia, jako istotny element, pojawiła się atrapa broni.
Według oficjalnych informacji, zgłoszenie wpłynęło do dyżurnego we czwartek 30 lipca około godziny 23:40. Dotyczyło sprzeczki pomiędzy dwoma mężczyznami w lokalu gastronomicznym przy tarnowskim Rynku. Po przybyciu patrolu funkcjonariusze ustalili, że jeden z uczestników posiadał przedmiot przypominający broń, który okazał się zabawkową repliką. Jak przekazała policja, mężczyźni mieli dojść do porozumienia, a nikt nie został zatrzymany.
Zupełnie inaczej przebieg wydarzeń opisuje jeden z uczestników zdarzenia, którego wypowiedź została zarejestrowana po interwencji.
– „Gość wyskoczył, najpierw zaczął wszystkich wyzywać. Myślał, że nikt nie rozumie po hiszpańsku” – relacjonuje.
Według niego agresor miał kierować pod adresem obecnych wulgarne wyzwiska oraz groźby.
– „Krzyczał, że wszystkich pozabija” – twierdzi rozmówca.
Z jego relacji wynika, że początkowo wyprowadził mężczyznę z lokalu. Po chwili miał on jednak wrócić z przedmiotem przypominającym broń.
– „Wrócił z powrotem z bronią. Wycelował do mnie. Zabrałem mu broń” – mówi uczestnik zajścia.
Jak dodaje, dopiero później funkcjonariusze mieli poinformować go, że zabezpieczony przedmiot był atrapą.
– „Policjanci powiedzieli później, że to była atrapa” – relacjonuje.
Mężczyzna zwraca również uwagę na zachowanie osób znajdujących się w lokalu.
– „Nikt nie zareagował. Wszyscy byli sparaliżowani, nie wiedzieli, co się dzieje” – mówi.
Jednocześnie z nagrania wynika, że sam przyznaje się do użycia przemocy wobec drugiego mężczyzny jeszcze przed pojawieniem się przedmiotu przypominającego broń.
– „Dostał w pysk” – mówi, opisując pierwszy etap zdarzenia.
To właśnie ten fragment relacji może częściowo tłumaczyć, dlaczego policja zakwalifikowała zgłoszenie jako sprzeczkę pomiędzy dwoma mężczyznami, a nie jednostronny atak.
Istotne rozbieżności
Pomiędzy relacją uczestnika a stanowiskiem policji występują wyraźne różnice.
Według uczestnika zdarzenia:
agresor miał wcześniej grozić wszystkim obecnym i zachowywać się agresywnie,
miał wrócić do lokalu z przedmiotem przypominającym broń i wycelować go w rozmówcę,
został obezwładniony przez uczestnika zajścia, który odebrał mu przedmiot.
Według policji:
zgłoszenie dotyczyło sprzeczki dwóch mężczyzn,
przedmiot okazał się zabawkową bronią,
strony miały dojść do porozumienia,
nikt nie został zatrzymany.
Na obecnym etapie policja zakwalifikowała zdarzenie jako sprzeczkę, nikt nie został zatrzymany, policja też nie potwierdza aby w tej sprawie było wszczęte postępowanie w kierunku, którejkolwiek ze stron. Faktem jest, że jeden z uczestników po zakończeniu policyjnej interwencji trafił pod opiekę żony.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.