
Oświęcimskie Zielone Tarasy zdobyły pierwszą nagrodę w ogólnopolskim konkursie Towarzystwa Urbanistów Polskich na najlepiej zagospodarowaną przestrzeń publiczną w kraju. Wow! Jest się czym pochwalić, ale żeby nie popaść w zbytni samozachwyt, jest i drugie dno tej inwestycji, wraz z parkingiem podziemnym.
Na pewno przestrzeń jest ładnie zagospodarowana. Jednak – mój Boże – dlaczego tak boimy się zieleni i idziemy tylko w ten beton – zwraca uwagę 70-letnia Lidia Korsakówna, mieszkanka Oświęcimia. – Nie tak dawno w tym pięknym miejscu odbywał się koncert orkiestr dętych OSP. Padło w największą falę upałów. Chciałam posłuchać, ale długo w takiej spiekocie nie wytrzymałam. A co dopiero czuli ci strażacy w mundurach. Jeszcze bardziej irytujące dla mieszkańców są ruchome płytki, które najzwyczajniej nie są przymocowane. Jeśli stanie się z jednej strony, koniec drugiej wychodzi do góry.
Ciekawe, jeśli ktoś skręci nogę na tym terenie, to może pozwać właściciela, a w tym przypadku miasto, o odszkodowanie. Wydaje mi się, że złą robotę robią rowerzyści. Nie wiem, czy powinni tędy zjeżdżać. Może z tego powodu te płytki tak „chodzą”. Nie znam się na tym, ale może powinni w tej kwestii wypowiedzieć się ludzie kompetentni. Jeśli przy oddaniu inwestycji wyszły na jaw pewne niedoskonałości, to powinny zostać jak najszybciej naprawione. Tymczasem minął rok od otwarcia nowej przestrzeni dla mieszkańców, a nic się w tym temacie nie dzieje.
Mieszkańcy zwracają nam radnym uwagę, że część płytek na parkingu Bulwary się po prostu kiwa. Jeżeli rzeczywiście mamy do czynienia z wadą wykonawczą, to miasto powinno jak najszybciej wyegzekwować naprawy w ramach gwarancji. Inwestycja kosztowała dziesiątki milionów złotych, dlatego mieszkańcy mają pełne prawo oczek i wać wysokiej jakości wykonania i trwałości na lata - mówi Jakub Przewoźnik , radny miasta Oświęcim. -To nie jest przecież pierwszy sygnał, że miejski majątek niszczeje. Dziwi mnie, że takie sprawy muszą zgłaszać sami mieszkańcy. Najwyraźniej ze strony urzędu i pana prezydenta miasta brakuje jakiegoś dozoru, takiej elementarnej, gospodarskiej troski o wspólną przestrzeń. Tym bardziej, że mówimy teraz o nowej inwestycji, za którą wszyscy słono zapłaciliśmy. Jak coś jest zepsute, a jest na gwarancji, to przecież trzeba to natychmiast zgłosić i naprawić. Mam nadzieję, że rzecz zostanie raz dwa załatwiona i szczęśliwie uda nam się uniknąć wieloletniej remontowej sagi, jak w przypadku płyty Rynku w Oświęcimiu i wypadających otoczaków - wtóruje Paweł Plinta, radny miasta Oświęcim. Chcieliśmy poznać stanowisko władz miasta w tej sprawie, wysyłając pytanie na skrzynkę mejlową sekretariatu 6 lipca 2026. Do dnia publikacji, czyli 17 lipca, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Źródło: Oswiecim Nasze Miasto
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.