Nowo powstały skwer w Warszawie, mimo swojej świeżości, przyczynił się do nawrotu długotrwałego problemu. Woda ponownie zalała sklep znajdujący się przy ulicy Świętokrzyskiej, co wskazuje na niedociągnięcia w infrastrukturze odprowadzającej wodę.
Miał być powód do zadowolenia, a stał się źródłem kłopotów. Od czasu powstania Skweru Róży przy ul. Dobczyckiej w Chrzanowie właścicielka sąsiedniego budynku twierdzi, że jej sklep oraz inne pomieszczenia regularnie zalewa woda. Ostatni raz stało się to 14 lipca po gwałtownej burzy.
Lucyna Rejman jest właścicielką budynku przy ulicy Świętokrzyskiej, sąsiadującego z nowo urządzonym Skwerem Róży. Kupiła go od gminy w 1998 roku (był w bardzo złym stanie technicznym) i wyremontowała. Znajduje się w nim sklep mięsny, prowadzony przez jej córkę.
Od czasu kiedy rok temu powstał Skwer Róża jesteśmy zalewani. Wcześniej nie było tego problemu. Do zalania doszło dwukrotnie w 2025 roku. Trzeci raz mieliśmy wodę w sklepie i innych pomieszczeniach po dużej burzy, która przeszła nad Chrzanowem w połowie lipca – precyzuje właścicielka. Jak mówi, po ostatniej nawałnicy musiała przyjechać do sklepu z 75-letnim mężem i zbierać wodę razem z pracownicami sklepu. Bo na niewiele zdały się worki z piaskiem ustawione naprędce pod drzwiami wejściowymi. Woda i tak znalazła sobie ujście. Na dodatek w sklepie wybiło prąd.
Firma, która robiła skwer, położyła kostkę za wysoko do samych drzwi wejściowych. I nie wykonała spadu na ulicę Dobczycką. W ten sposób powstała niecka. No i woda spływa pod drzwiami na sklep i wypływa schodami na ulicę Świętokrzyską. Na dodatek w lutym tego roku, gdy przyszły duże mrozy, podniosło kostkę. W efekcie nie dało się otworzyć drzwi, by dostarczyć towar – opowiada Lucyna Rejman. Zaznacza, że trzykrotnie była już w urzędzie miasta, który zlecił i sfinansował zagospodarowanie skweru. W marcu napisała pismo, by sprawa została jak najszybciej załatwiona, by kolejne burze znów nie spowodowały zniszczeń i strat.
Minęły cztery miesiące i nic się nie zdarzyło. Jakiś miesiąc temu poszłam do burmistrza Maciaszka i przedstawiłam sprawę osobiście. Obiecał, że zostanie wykonana studzienka, w której będzie się zbierała woda, odprowadzana rurami do burzówki na ulicę Dobrzycką. Żadne prace się jednak nie zaczęły. Aż przyszedł 14 lipca i strasznie nas zalało. Dzień po tej burzy znów pojawiłam się w urzędzie. Tym razem burmistrza nie było i rozmawiałam z pracownikiem wydziału wydziału inwestycji i dróg. Powiedział, żebym przyszła za dwa tygodnie – tłumaczy właścicielka budynku.
Oczekuje, że jak najszybciej firma w ramach gwarancji zlikwiduje usterki , które wyszły w trakcie użytkowania skweru.
Wysłaliśmy zapytanie w tej sprawie go Urzędu Miejskiego w Chrzanowie. Nie dostaliśmy jednak dotąd odpowiedzi.
Co sądzisz na ten temat?
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.