Artykuł informuje o obserwacji, że lochy osiągają dojrzałość płciową w coraz młodszym wieku. To zjawisko może mieć znaczące implikacje dla hodowli trzody chlewnej i biologii reprodukcyjnej zwierząt.
Piotr Grzegorzek, wieloletni kustosz Muzeum w Chrzanowie, botanik, uważa, że problem dzików w mieście nie zniknie, a ich obecność stanie się stałym elementem miejskiego krajobrazu.
Jak podkreśla, dzisiejsze dziki żyjące w Chrzanowie w większości nie są "uciekinierami" z lasów. .
– One urodziły się w mieście. To są już dziki miejskie – zaznacza. Grzegorzek przypomina, że o zjawisku wkraczania zwierząt do miast mówił już pod koniec ubiegłego wieku. Wskazuje, że podobne procesy obserwowano wcześniej w Londynie, Paryżu czy Chicago.
– Nie chodzi wyłącznie o wycinkę lasów. W mieście po prostu żyje się łatwiej. Zwierzęta znajdują więcej pożywienia i lepsze warunki, dlatego migrują lub rodzą się już tutaj – wyjaśnia. Jego zdaniem populację dzików należy kontrolować, ale nie poprzez klasyczny odstrzał.
– Wywożenie ich do lasu, jak niektórzy proponują, nie ma sensu, bo wrócą, a poza tym nie mamy już tylu lasów – uważa. Według niego dziki pozostaną w miastach na stałe.
– To będzie norma. Coraz więcej dzików będzie rodzić się właśnie w miastach – przewiduje. Obala także mit, że miejskie dziki są łagodniejsze.
– Locha z młodymi pod blokiem zachowa się dokładnie tak samo jak w lesie. Będzie broniła swoich młodych – ostrzega. Zapytany o sposoby odstraszania zwierząt przyznaje, że hałas może działać tylko przez pewien czas.
– Dziki są bardzo inteligentne i szybko przyzwyczajają się do nowych bodźców – mówi. Zwraca również uwagę na szybki wzrost populacji.
– Leśnicy zauważyli, że lochy coraz wcześniej osiągają dojrzałość płciową. Coraz młodsze samice mają młode, dlatego dzików przybywa – wyjaśnia. Grzegorzek podkreśla, że zwierzęta doskonale odnajdują się również w Parku Miejskim w Chrzanowie (na zdjęciu).
– Ryją tam ziemię, bo znajdują kłącza podagrycznika i inne rośliny. Można powiedzieć, że mają tam "all inclusive" – mówi z uśmiechem. Nie brakuje ich również przy śmietnikach.
– Do kubłów z bio trafiają obierki i resztki jedzenia. Nawet jeśli pojemnik jest pusty, zapach zostaje. To właśnie on przyciąga dziki – tłumaczy. Ile dzików żyje obecnie w Chrzanowie? Tego – jak mówi – nikt dokładnie nie wie, ponieważ zwierzęta stale się przemieszczają. Najłatwiej spotkać je wieczorem i w nocy, natomiast w ciągu dnia szukają spokojnych kryjówek. W Jaworznie zdarzało się nawet, że spały pod balkonami bloków.
Zdaniem Grzegorzka nawet ograniczenie populacji o kilkadziesiąt sztuk rocznie będzie sukcesem, jednak całkowite wyeliminowanie dzików z miasta jest nierealne.
– Musimy pogodzić się z tym, że im bardziej zajmujemy siedliska zwierząt, tym lepiej one przystosowują się do życia obok nas. Wejście megafauny do miast jest nieuniknione. Dziki odkryły już, że w mieście po prostu żyje się wygodniej – podsumowuje. Co sądzisz na ten temat?
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.