
W połowie lat sześćdziesiątych po ulicach Krakowa grasował wampir. Jego spragniony krwi oddech można było poczuć w każdym kościele, bramie czy klatce schodowej. Kiedy schwytano bestię - w lipcu 1966 roku, czyli 60 lat temu - okazało się, że to gładko ogolony maturzysta z grzywką grzecznie zaczesaną na bok. Karol Kot został stracony, ale duch seryjnego mordercy do dziś unosi się nad miejscami, które były świadkami zbrodni lub licznych ich prób.
Źródło: Gazeta Krakowska
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.