1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Imprezowa legenda Krakowa. Historię trzech klubów zakończył huk walących się schodów

    Imprezowa legenda Krakowa. Historię trzech klubów zakończył huk walących się schodów

    RAK0RAK0przeszczepów
    2076 odsłon
    Małopolskie

    Huk walących się schodów zakończył historię trzech znanych krakowskich klubów, które stanowiły część imprezowej legendy miasta. To nagłe wydarzenie wstrząsnęło krakowskim życiem nocnym.

    Niby dwie dekady temu to nie tak odległe czasy, ale wówczas imprezowy Kraków wyglądał zupełnie inaczej. Na takiej mapie miasta najważniejszym adresem był jeszcze Rynek Główny, ale zamiast tańczyć „pod Adasiem” imprezowy GPS wskazywał nieodległą kamienicę przy ul. Wielopole 15, gdzie mieściły się trzy kluby Kitsch, Łubu-Dubu i Caryca. Kto wówczas imprezował, musiał tu bywać.

    Imprezowy kombinat w sercu Krakowa

    Z zewnątrz kamienica przedstawiała obraz nędzy i rozpaczy, w środku w sumie też, choć pod grubą warstwą tapety przysypanej brokatem w półmroku wydawało się, że nie ma na co narzekać. Zresztą knajpki na Kazimierzu z obdrapanych ścian przecież uczyniły swój znak rozpoznawczy i unikatowy klimat. W takim zestawieniu na Wielopolu było glamour.

    Najpierw powstało Łubu-Dubu. Królowały tu hity dancingów lat 80., przeboje C.C.Catch, Madonny, Michaela Jacksona, A-ha, Limahla. Za wystrój robiły eksponaty rodem z PRL-u, stara lodówka, okładki winyli Modern Talking. Potem powstał "frontalny atak kiczu", czyli Kitsch z muzyką jak na imprezie w wiejskiej remizie, z czasem pojawiła się też muzyka elektroniczna w wykonaniu DJ-ów. Wystrój, rzecz jasna, kiczowaty: czerwone neony, lakierowana skóra na kanapach. Najmłodsza była Caryca utrzymana w klimacie „carsko-dywanowo-rosyjskim„ z muzyką klubową, a nawet metalem.

    Nie tylko Forum i Cracovia. Synonimem nowoczesności był też Dom Turysty

    Kiedy go otwierano w 1963 roku, Dom Turysty PTTK był największym tego typu obiektem turystycznym w Polsce. Królował także w samym Krakowie, mieszcząc w sobie więcej turystów niż cała baza hotelowa w m...

    Każdy z lokali miał swoich amatorów, Caryca słynęła z kameralnych imprezek, Kitsch z głośnej muzyki i tolerancyjnej atmosfery, którą pokochali geje i drag queen, Łubu-Dubu z kolei z dyskotekowej muzycznej łupanki i klimatu, gdzie Tinder – gdyby wówczas istniał - nie miałby racji bytu. Ale granice między klubami nie istniały, publiczność przelewała się między imprezowniami jak woda w naczyniach połączonych. Do czasu aż nie wytrzymały tego schody, których runięcie zakończyło złotą erę imprez na Wielopolu.

    Wieczna impreza trwała też pod kamienicą. Bywalcy twierdzili, że okoliczni mieszkańcy się przyzwyczaili. Może, a może nie mieli mediów społecznościowych i aparatów w smartfonach, żeby uwieczniać swoje utrapienie.

    15 lat temu runęły schody w Kitschu

    Do historii przeszło także zawalenie się schodów między klubami w 2011 roku. Poszkodowanych zostało wówczas 12 osób, choć świadkowie relacjonowali, że mogło być o wiele gorzej. Na szczęście, bawiący nie wpadli w panikę - jak opowiadali po zdarzeniu - wiele osób myślało, że ewakuacja jest jakiś imprezowym wydarzeniem, któremu się poddali. Bawiący się w Kitschu zostali ewakuowani przez okno za pomocą drabiny strażackiego wozu oraz poprzez sąsiadujący z lokalem hostel, z którego przeszli na dziedziniec budynku.

    „W 200-letniej kamienicy, wykwaterowanej przed wieloma laty z powodu zagrożenia katastrofą budowlaną, bawiło się tej nocy ok. 1500 osób. Władze miasta i nadzór budowlany nie reagowały na ostrzeżenia mieszkańców i prasy” – pisaliśmy w „Dzienniku Polskim” tuż po katastrofie. Runęło 12 stopni między pierwszym a drugim piętrem. Jak oceniali wówczas strażacy, w budynku powinno przebywać nie więcej niż 200 osób - było ponad siedem razy tyle.

    Eksperci badający przyczyny katastrofy ustalili, że bezpośrednio miała na nią wpływ niedopuszczalna ingerencja w elementy konstrukcyjne budynku przez wykonanie odwiertów i zastosowanie w strefach przypodporowych kotew mechanicznych rozporowych niezgodne ze sztuką budowlaną i techniczną oraz bez pozwolenia administracji architektoniczno-budowlanej.

    Po 2015 r. kamienica przy ul. Wielopole 15 została wyremontowana, ale już nie wrócił do niej "imprezowy kombinat".


    Źródło: Kraków Nasze Miasto

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.