
Z okna gabinetu Adama Klęczara, prezesa spółki Aksam, produkującej słone i słodkie przekąski rozciąga się piękny widok na Beskid Śląski i Mały. To od tych gór produkty, które wytwarza już ponad 30 lat, wzięły nazwę. "Beskidzkie" są paluszki o wielu smakach, orzeszki, chrupki, prażynki, łakocie w czekoladzie. Aksam, to jedna z większych Polskich firm o takim asortymencie. Po pożarze zna ją każdy Polak, i to nie dlatego, że spektakularnie spłonęła, ale za sprawą jej szefa. Bo bardziej troszczy się o swoich pracowników, niż ilość zer na koncie.
Kilkanaście lat temu na wywiad do Adama Klęczara pojechała dziennikarka "Gazety Krakowskiej". Był zimowy poranek, plucha. Podchodząc do firmy zauważyła człowieka, który odśnieżał. Weszła do biurowca i naniosła na podłogę pośniegowego błota. Ten sam mężczyzna za chwilę wchodzi do środka, bierze mopa i sprząta. W końcu sekretarka woła ją na rozmowę. Za biurkiem prezesa siedzi właśnie ten człowiek. - Bo ja się miotły nie boję - usłyszała wówczas.
Adam Klęczar i jego słynne słowa dla "Gazety Krakowskiej"
Chcę, żeby każdy miał pracę. Pracownicy będą zatrudniani w systemie dwutygodniowym, potem będzie wymiana załogi. Nie oznacza to zmniejszenia wynagrodzenia. Będzie ono pełne. W naszej firmie zawsze na pierwszym miejscu stawialiśmy człowieka i to się nie zmieni - te słowa Adama Klęczara, które wypowiedział w rozmowie z dziennikarzem "Gazety Krakowskiej" w poniedziałek 15 lipca 2024, gdy jeszcze nie ostygły zgliszcza jego firmy, rozeszły się po całej Polsce. To one wywołały falę pomocy dla przedsiębiorstwa - kupowania produktów. Co więcej, te zakupy stały się "kultowe".
Nie spodziewaliśmy się, że te słowa wywołają taki odzew - mówi Artur Klęczar, wiceprezes Aksamu i syn Adama Klęczara. - Tak po prostu trzeba było postąpić – tłumaczył po pożarze. Aksam stoi wśród uprawnych pół
W pożarze firma Aksam straciła dwie hale produkcyjne, które były połączone z magazynem produktów, zawaliły się. Ogień doszczętnie zniszczył całe wyposażenie, trzecia hala, nowa, została uszkodzona. Płomienie nie dosięgły biurowca.
Cały zakład, to kilka budynków połączonych ze sobą, które powstawały przez 30 lat, co też komplikowało akcją gaśniczą, bo ogień przerzucał się z jednej części na kolejne.
Adam Klęczar był jednym z pierwszych, którzy pojawili się na miejscu. Szybko dojechał też jego syn.
Wielki pożar nie dał rady Aksamowi. Dwa lata po dramacie, a firma rośnie w siłę
Na granicy Malca i Witkowic, na skrzyżowaniu ulic Jędrzejowskiego i Widokowej, ma powstać rondo. To dlatego, aby ułatwić wyjazd samochodom ciężarowym z nowej hali produkcyjnej Aksamu, w której wkrótce...
Początki były trudne. Adam Klęczar razem z żoną wypiekali paluszki
Adam Klęczar to modelowy przykład człowieka sukcesu. W młodości zmieniał szkoły średnie, by pogodzić edukację z grą na klawiszach w szkole muzycznej i zespole Fenix. W wieku 14 lat zarobił pierwsze pieniądze grając na weselu. Po trzech latach "ugrał" fiata 500 z otwieranym dachem. Ale nie został muzykiem.
Pierwszy biznes otworzył w centrum Osieka pod koniec lat 80, miał wówczas niewiele ponad 20 lat. To była mała gastronomia, po dwóch latach zrobił się z tego sklep ogólnospożywczy.
Pierwsza maszyna to była kupa złomu. - Jak się zepsuła tylko raz dziennie, to byłem zdziwiony. Stałem z przodu i ładowałem do niej ciasto, a żona z tyłu odbierała już gotowe paluszki. Dopiero po pewnym czasie wyszło "coś jadalnego". Rok zabrało nam opracowanie receptury - opowiadał o początkach.
Żeby rozkręcić interes z żoną pracowali po 17 godzin dziennie. Potem trafił się wspólnik i tak w 1994 roku powstał Aksor. Wkrótce potem dorobili się kolejnej maszyny i... rozstali ze wspólnikiem. Temu rozwodowi paluszki Aksam zawdzięczają swoją nazwę.
AK - czyli Adam Klęczar plus "sam" - wyjaśnia producent paluszków. Mijały lata, przybywało ludzi i maszyn. W 2010 roku Adam Klęczar zatrudniał już 400 osób. Miał ponad 70 samochodów dostawczych. "Paluszki Beskidzkie" sprzedawał do Czech, Węgier, Włoch, Niemiec, Belgii, Anglii, Litwy, Estonii, Nigerii, Stanów Zjednoczonych, Kanady i wielu innych państw. Firma stała się żyłą złota. Adam Klęczar stał się znanym w okolicy sponsorem sportu amatorskiego, strażaków. Pięć lat Aksam była sponsorem strategicznym oświęcimskiej pierwszoligowej drużyny hokeja na lodzie, a Adam Klęczar jej prezesem. Choć od hokeja już odszedł, wspiera lokalne drużyny, czy różne imprezy masowe.
W miarę możliwości, trzeba umieć się podzielić z innymi – powtarza przy każdej okazji właściciel Aksamu.
Polskie Hawaje! Tak, właśnie u nas! Tutaj możesz nawet wziąć ślub na wodzie
Ośrodek Molo Resort w Osieku to jedno z najpopularniejszych miejsc letniego wypoczynku w Małopolsce zachodniej. Wiele osób w pierwsze upalne dni lata 2026 odwiedza to urokliwe miejsce, by w basenach s...
10 lat temu roku zamarzył mu się jeszcze jeden interes - hotel z basenem i innymi atrakcjami. W tym celu kupił 30 hektarową działkę ze stawem. Ludzie pukali się w głowę. Kto przyjedzie do Osieka i po co? Klęczar tymi opiniami się nie przejął. Wystawił MOLO. To hotel z restauracją i spa położone nad malowniczym obecnie stawem z basenem pod chmurką z widokami niczym na Malediwach. Od otwarcia w 2016 roku gości mu nie brakuje.
Ba, można nawet wziąć ślub na wodzie, na specjalnie do tego zbudowanej promenadzie. Chętnych nie brakuje, a przyjeżdżają z dalekich zakątków kraju.
Miejscowi o nim złego słowa nie powiedzą. - To dobry człowiek, nie na pokaz, ale tak zwyczajnie - mówią. Czego nie lubi Adam Klęczar? Gdy nazywa się go "Królem paluszków", bo jak zaznacza, nie odziedziczył tytułu, do majątku z żoną dochodzili własną, ciężką pracą.
Rodzina Klęczarów nie ma w zwyczaju się poddawać. Nie przypadkiem w herbie firmy jest niedźwiedź, czyli symbol nie tylko odwagi, ale i wytrwałości, a właśnie tych cech potrzeba było najbardziej w odbudowie zniszczonej fabryki.
Słowo zostało wcielone w czyn, a Adam Klęczar, tuż po pożarze, musiał się tłumaczyć ze swego...człowieczeństwa. Po deklaracji o utrzymaniu zatrudnienia, z wielu firm płynęło wsparcie. Maspex z Wadowic deklarował przyjęcie części załogi Aksamu.
Adam Klęczar podkreślił z nagraniu na portalu LinkedIn, że nie chodziło mu o rozgłos medialny, ale uspokojenie załogi. I wyszło na to, że los wynagrodził firmie ludzkie podejście do pracowników.
Obecnie firma dobudowała już 18 tysięcy metrów kwadratowych nowych hal produkcyjnych, a w planach są kolejne inwestycje. Adam Klęczar deklaruje, że póki wystarczy mu sił, będzie rozbudowywał swoją firmę, a w nowej hali produkcyjnej, w Witkowicach, w drugą rocznicę po pożarze, trwały już rozruchy technologiczne.
Źródło: Oswiecim Nasze Miasto
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.