
Prawdziwym wizerunkowym i logistycznym majstersztykiem okazał się jednak występ Skolima, który na górczyńskie trawniki postanowił wkroczyć w iście gwiazdorskim stylu. Król polskiego Latino przyleciał na imprezę helikopterem i – ku rozpaczy czekających, a uciesze tutejszych
Kurtyna opadła, wielka scena spakowana, a Roxie Węgiel oraz reszta estradowej ferajny zebrała sowite gaże i odjechała w siną dal. Trzydniowe, huczne 769. Urodziny Miasta przechodzą do historii, zostawiając park Górczyński z wysuszoną, zadeptaną trawą i sporą dawką wspomnień. Nowa lokalizacja w betonowym sercu sypialni Gorzowa - wciśnięta między osiedlowe wieżowce - okazała się dokładnie tym, czym miała być od początku: gigantycznym magnesem na frekwencję, gdzie mieszkańcy tłumnie ruszyli pod scenę, spragnieni rozrywki po robocie.
Prawdziwym wizerunkowym i logistycznym majstersztykiem okazał się jednak występ Skolima, który na górczyńskie trawniki postanowił wkroczyć w iście gwiazdorskim stylu. Król polskiego Latino przyleciał na imprezę helikopterem i – ku rozpaczy czekających, a uciesze tutejszych gastronomików – zameldował się z godzinnym opóźnieniem. Tłum gęstniał, napięcie rosło, a zniecierpliwiony lud w oczekiwaniu na swojego idola ruszył szturmem na rozstawione dookoła kramy. Strategia, choć pewnie niezamierzona, okazała się genialna: im dłużej maszyna nie schodziła z nieba, tym głębiej uczestnicy tego urodzinowego zamieszania musieli sięgać do kieszeni, by zabić nudę i głód. Gdy Skolim w końcu raczył wylądować, stoiska przeżywały prawdziwe oblężenie, a obroty na kasach fiskalnych rosły w tempie geometrycznym.
Kolejne dni, upływające pod znakiem Jamala, Patrycji Markowskiej czy niedzielnego finału, były już tylko bezpiecznym dokończeniem tego estradowego taśmociągu. Żadnego artystycznego ryzyka, zwykłe, lubiane popowe przeboje z radia, podane na tacy mieszkańcom, którym zafundowano darmowy dojazd specjalną linią autobusową o symbolicznym numerze 769. MZK stanęło na wysokości zadania, sprawnie dowożąc kolejne zastępy chętnych do wspólnego świętowania.
A świętowanie na górczyńskim festynie wymagało sporej odporności na cenniki. Ceny mięsnych klasyków z grilla osiągnęły pułap, przy którym przeciętny gorzowianin musiał głęboko odetchnąć. Szaszłyk, golonka czy karkówka – wszystko wycenione według jednej stawki: 19 złotych za 100 gramów. Chcesz porządną porcję? Szykuj banknot z Władysławem Jagiełłą i nie pytaj o resztę. Tradycyjny bigos serwowano po 30 złotych, a grochówkę po 24 złote za plastikowy pojemnik. Nawet frytki belgijskie zamieniły się w luksusowy towar, kosztując 30 złotych za dużą porcję. Ziemniaczana rewolucja w czystej postaci – dwadzieścia złotych za jednego zakręconego patyka z frytkownicy.
Dla tych, którzy po skakaniu pod sceną zapragnęli osłodzić sobie te wydatki, przygotowano gofry w cenach, które również nie należały do promocyjnych. Suchy wafel za piętnaście złotych, a wersja na bogato z nutellą, bitą śmietaną i owocami – równe 35 złotych. Podobnie rzecz się miała z napojami: butelka pepsi za 15 złotych, zwykła woda za ósemkę, a kubek lemoniady za piętnaście. Do tego piwo z kija po 14 złotych za pół litra. Czteroosobowa rodzina, która chciała spędzić popołudnie na tym urzędniczym festiwalu, po zakupie kilku przekąsek i napojów mogła śmiało wracać do domu z poczuciem, że weekendowe kieszonkowe właśnie wyparowało.
I tak to się toczy w tym naszym gorzowskim świecie. Podczas gdy w miejskiej kasie straszy historyczny, ponad czterystumilionowy dług, a pozyskiwanie funduszy zewnętrznych idzie jak po grudzie, na trzydniowe igrzyska dla mas budżet zawsze się dopnie. Wyprowadzenie imprezy z umierającego centrum na Górczyn okazało się sprytnym posunięciem władzy, która mogła ogrzać się w blasku fleszy, helikopterowych śmigieł i gwarantowanej frekwencji pod oknami wieżowców. Trzy dni hałasu minęły, dym z grillów opadł, a osiedlowe parkingi znowu wróciły do normy. Mieszkańcy zostali z lżejszymi portfelami, rozdeptanym parkiem i tym samym, codziennym widokiem z okna. Ważne jednak, że helikopter wylądował, muzyka zagrała, a lajki na profilach tutejszych decydentów będą się zgadzać przez najbliższe tygodnie. Do zobaczenia za rok na kolejnej odsłonie tego miejskiego teatru.

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Źródło: Gorzowianin.com
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.