
Ostatni okres życia Piotr O. spędził w polskim więzieniu. Zmarł 6 lipca w szpitalu, niespełna półtora roku po ekstradycji do kraju. Chorował na nowotwór. Został pochowany na cmentarzu w Biłgoraju. Miał 58 lat.
Piotr O. urodził się i wychował w Biłgoraju. Ukończył tu liceum ogólnokształcące, ale nie przystąpił do matury, następnie zdobył zawód technika elektroradiologa. Mimo braku wyższego wykształcenia biegle posługiwał się kilkoma językami. Z czasem zaczął się przedstawiać jako ustosunkowany finansista, lekarz, dyplomata, absolwenta Cambridge i arystokrata spokrewnionym z europejskimi rodami królewskimi, osoba o szerokich koneksjach i znajomościach w świecie polityki, biznesu i kultury. Potrafił wzbudzać zaufanie. Na tym budował swoją karierę oszusta. Jego najsłynniejsza ofiarą był brazylijski piłkarz Romario.
Początki zawrotnej „kariery”
Na początku lat 90. Piotr O. wyjechał ze swoją dziewczyną do Wielkiej Brytanii. Zaczynał od drobnych oszustw. Pierwszy wyrok – za zarejestrowanie samochodu, który nie był jego własnością – otrzymał w zawieszeniu. W 1997 r., posługując się sfałszowanymi czekami, wypłacił z Pierwszego Banku Komercyjnego w Lublinie ponad 22 tys. zł. Sąd skazał go na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata.
Piotr O. wyjechał do Niemiec. Tam znalazł dwóch wspólników do rzekomej budowy parku rozrywki w Polsce wspólnie z Michaelem Jacksonem, który miał być jego dobrym znajomym. Z niemieckich banków dwa razy usiłował wypłacić grubsze sumy pieniędzy na podrabiane czeki. Drugi opiewał na 2 mln marek niemieckich. Mimo że oszustwo zostało wykryte, ponawiał próby, podając się za arystokratę o nazwisku von Hochberga. Wkrótce, po wyroku sądu we Frankfurcie nad Menem, pierwszy raz trafił do więzienia. Po niemal 3 latach, w kwietniu 2002 r. został przedterminowo zwolniony i wydalony do Polski.
Numer z Romario
Po powrocie do kraju Piotr O. zamieszkał w Stasinie pod Lublinem. Miał pieniądze. Wybudował tu nie jeden dom, ale trzy okazałe wille, a w garażach zaparkował luksusowe auta, m.in. Mercedesy. Interesy prowadził z coraz większym rozmachem, posuwając się do coraz większych oszustw. Podawał się za absolwenta Cambridge, bankiera, ekonomistę, dyplomatę, człowieka spokrewnionego m.in. z Wiśniowieckimi, za znajomego nie tylko Michaela Jacksona, ale także Micka Jaggera, Kim Dzong Ila czy syna Muammara Kaddafiego. Posługiwał się sfałszowanymi dokumentami, które miały potwierdzać jego pozycję i majątek, oraz brytyjskim i włoskim paszportem. Potrafił wzbudzać zaufanie nawet doświadczonych przedsiębiorców. Obiecywał im uzyskanie zagranicznych kredytów, gwarancji bankowych i finansowania wielkich inwestycji, a oni mu wierzyli i powierzali pieniądze. Na przykład od dwóch firm z Łodzi przyjął kilkaset tysięcy złotych (był początek XX w. - wówczas były to bardzo duże sumy, pieniądza miały inną wartość) na rzekome koszty uzyskania gwarancji w amerykańskich bankach, każdej na 150 mln dolarów. Od innego inwestora otrzymał 278 tys. zł w zamian za obietnicę udziału w zyskownych operacjach finansowych.
Pieniądze przelewał na liczne rachunki w różnych krajach. Inwestował także w biżuterię i zegarki, które tak jak nieruchomości samochody rejestrował na inne osoby bądź na fundusze i trusty, które tworzył i którymi zarządzał. Jak później ustalili śledczy na jednym z kont na Cyprze zdeponował 10 mln dolarów, a w Bośni i Hercegowinie przechowywał złoto. Wśród oszukanych przez niego znalazła się m.in. brytyjska firma Sherwood Group,, działająca w branży poligrafii i opakowań, od której wyłudził 5 mln dolarów. Powierzone mu pieniądze miał pomnożyć.
Jednym z prawdziwych kontaktów Piotra O. był Ian Burns, były piłkarz angielskiego Evertonu. Burns prowadził zarejestrowaną w Luksemburgu firmę KB Securities, która formalnie miała doradzać zamożnym klientom w inwestowaniu pieniędzy. W rzeczywistości jej działalność opierała się na obietnicach bardzo wysokich zysków i mechanizmie przypominającym finansowy oscylator znany w Polsce z afery Art-B. To właśnie Burns pomógł uwiarygodnić Piotra O. w środowisku piłkarskim i umożliwił mu dotarcie do Romario da Souzy Farii, jednej z największych gwiazd światowego futbolu.
Piotr O. zawarł z brazylijskim piłkarzem umowę inwestycyjną. Obiecywał, że zyski piłkarza przekroczą 50 proc., a pieniądze zostaną wykorzystane między innymi do stworzenia ośrodka lub szkółki piłkarskiej dla młodzieży. Romario przekazał mu prawie 5 mln dolarów dolarów. Początkowo słynny piłkarz otrzymywał dokumenty i sfałszowane wyciągi bankowe wskazujące, że jego kapitał jest pomnażany. Przez pewien czas na konto miały również wpływać zaliczki na poczet przyszłych zysków. Później przelewy ustały, a Romario nie mógł odzyskać powierzonych pieniędzy.
Miliony na kontach bezrobotnego
Piotra O. zgubiła ogromna skala operacji. Generalny Inspektor Informacji Finansowej zwrócił uwagę na rachunki mieszkańca Biłgoraja, która formalnie pozostawał bezrobotny, przez które przepływały milionowe kwoty. Jak ustalił potem Urząd Kontroli Skarbowej w Zamościu, tylko w 2002 r. przez jego konta walutowe przepłynęło 7,2 mln dolarów, a przez rachunki złotówkowe ponad 26 mln zł. Jednorazowe wpłaty i wypłaty sięgały półtora miliona dolarów.
W lutym 2003 r. Piotr O. został aresztowany. Na rachunkach zabezpieczono około 400 tys. zł. Śledczy zajęli także zegarki, biżuterię, samochody i inne przedmioty o ogromnej wartości. P trwającym rok śledztwie Prokuratura Okręgowa w Lublinie oskarżyła go między innymi o wyłudzenie ponad 40 mln zł, pranie brudnych pieniędzy, posługiwanie się sfałszowanymi czekami oraz niezapłacenie 18 mln zł podatku dochodowego. Proces Piotra O. był relacjonowany również przez zagraniczne media.
Piotr O. nie przyznawał się do winy. Przedstawiał się jako ceniony finansista i przekonywał, że gdyby nim nie był, Romario oraz przedstawiciele Sherwood Group nie powierzyliby mu swoich pieniędzy. Twierdził, że środki inwestorów są bezpieczne na kontach fundacji i w zagranicznych bankach, ale nie może ich wypłacić, ponieważ przebywa w areszcie i każdą operację musi zatwierdzić osobiście. Jednocześnie opowiadał o swoim rzekomym zaangażowaniu w działalność charytatywną i pomocy udzielanej przedsiębiorcom znajdującym się w trudnej sytuacji. Na jednej z rozpraw w Lublinie zeznawał Romario. Mówił przed sądem, że podpisywał przedstawiane mu przez pośredników dokumenty, ale nie znał języka angielskiego, w którym były zapisane.
W marcu 2006 r. sąd skazał Piotra O. na 14 lat więzienia, 1,5 mln zł grzywny oraz obowiązek zwrotu pokrzywdzonym ponad 40 mln zł. Po apelacji karę zmniejszono do 8 lat więzienia, a grzywnę do 540 tys. zł. Równocześnie komornik zajął się jego majątkiem. Szczególne zainteresowanie wzbudzała kolekcja luksusowych zegarków. Jeden z nich, marki Breitling, wykonany z białego złota i wysadzany setkami diamentów, należał do limitowanej serii liczącej 25 egzemplarzy. Wartość kolekcji szacowano na setki tysięcy złotych.
Media zaczęły nazywać Piotra O. „geniuszem finansów z Biłgoraja”, „najsłynniejszym oszustem Lubelszczyzny” oraz „polskim oszustem wszech czasów”.
Kolejny proces i ekstradycja
Piotr O. wyszedł z więzienia w 2009 r., po 6 latach pozbawienia wolności. Został warunkowo zwolniony za dobre zachowanie.
Około miesiąca przed warunkowym zwolnieniem z więzienia zamówił luksusowego mercedesa ML320L i wpłacił 12 tys. zł zaliczki. Interesy prowadził także z więzienia, gdzie odwiedzali go przedsiębiorcy. Część zarzutów, które prokuratura postawi mu w kolejnym śledztwie za kilka lat, dotyczyła przestępstw popełnionych od października 2006 do lutego 2011 r.
Piotr O. działał w podobny sposób. Przedstawiał się jako człowiek mający dostęp do zagranicznych inwestorów i ogromnych środków. Obiecywał zdobycie finansowania, w zamian oczekiwał wpłat na pokrycie rzekomych kosztów operacji. Wśród poszkodowanych znaleźli się przedsiębiorcy z Lublina, innych polskich miast, a także Rosji, jego własny adwokat oraz jeden z warszawskich banków. Łączna wartość zarzucanych mu w tym postępowaniu oszustw przekraczała 5 mln zł.
W grudniu 2019 r. Sąd Okręgowy w Lublinie uznał Piotra O. za winnego 18 z 20 zarzucanych mu czynów. Chodziło między innymi o wyłudzenia kredytów i pożyczek, poświadczanie nieprawdy oraz wprowadzanie przedsiębiorców w błąd. Piotr O. został skazany na 13 lat więzienia. Miał również zwrócić siedmiu osobom i podmiotom ponad 2,5 mln zł.
Piotr O. nie pojawił się na ogłoszeniu orzeczenia. Przebywał już za granicą. Był poszukiwany dwoma listami gończymi, Europejskim Nakazem Aresztowania oraz dwoma zarządzeniami o przymusowym doprowadzeniu. Jego poszukiwania trwały siedem lat i wymagały współpracy polskiej policji, brytyjskich służb oraz Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji.
Pod koniec kwietnia 2025 r. doszło do jego ekstradycji z Wlk. Brytanii. Piotr O. miał wówczas 58 lat. Trafił bezpośrednio do zakładu karnego i tu spędził ostatni okres życia.
Obserwuj nas na Google News
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.