
31 lipca szef Ministerstwa Obrony Narodowej omówił w Sejmie działania podjęte w celu ochrony polskiej przestrzeni powietrznej. Wystąpienie dotyczyło zarówno reakcji operacyjnej wojska, jak i procedur informowania władz oraz opinii publicznej. Władysław Kosiniak-Kamysz przypomniał, że pierwsze podobn
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił w Sejmie informację o działaniach Wojska Polskiego po nocnym ataku rakietowym Rosji na Ukrainę i naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej. Zapewnił, że wojsko było gotowe do zestrzelenia rakiety, gdyby stanowiła ona zagrożenie dla terenów zamieszkałych.
31 lipca szef Ministerstwa Obrony Narodowej omówił w Sejmie działania podjęte w celu ochrony polskiej przestrzeni powietrznej. Wystąpienie dotyczyło zarówno reakcji operacyjnej wojska, jak i procedur informowania władz oraz opinii publicznej.
Władysław Kosiniak-Kamysz przypomniał, że pierwsze podobne zdarzenie po objęciu przez niego urzędu miało miejsce pod koniec 2023 roku. Jak zaznaczył, resort obrony nie dysponował wówczas odpowiednimi zasadami komunikowania o zagrożeniach.
– Gdy obejmowałem urząd, takie pierwsze zajście ma miejsce 29 grudnia 2023 r. Nie ma żadnych procedur w Ministerstwie Obrony uruchamiania alertów, informacji ze strony czy to ministerstwa, czy ze strony dowództwa operacyjnego. Od tego momentu wprowadzamy zasady informowania – informowani jesteśmy wszyscy. Media to przekazują dalej. O podrywaniu par dyżurnych, o zagrożeniu dla bezpieczeństwa państwa polskiego. I to jest już pierwsze ostrzeżenie, które dla wszystkich powinno jeszcze raz uświadamiać, że tuż obok nas toczy się wojna – powiedział wicepremier.
Minister obrony wyjaśnił, że po wykryciu obiektu w polskiej przestrzeni powietrznej dowódca operacyjny niezwłocznie skierował w jego rejon samolot. Pilot miał obserwować lot rakiety i pozostawać w gotowości do użycia uzbrojenia.
– W momencie wykrycia obiektu w polskiej przestrzeni powietrznej od razu dowódca operacyjny i oficer dyżurny kieruje samolot na miejsce, w którym kontroluje lot rakiety. Dociera i jest gotowy do użycia wszystkich systemów uzbrojenia F-16. Dowódca operacyjny był upoważniony i gotowy do jej podjęcia i pilot był upoważniony i gotowy do jej podjęcia. Gdyby w jakikolwiek sposób było zagrożenie dla obszarów zamieszkałych i nie byłoby prawdopodobieństwa uderzenia w niezamieszkałe tereny, ta rakieta zostałaby zestrzelona. Tak jak to miało miejsce pierwszy raz w historii. Za naszych rządów obcy statek powietrzny został zestrzelony nad terytorium NATO. Miało to miejsce we wrześniu 2025 roku. Nigdy przed tym wydarzeniem nie było sytuacji, że ktokolwiek inny w Polsce po 89 roku zestrzelił obcy statek powietrzny, szczególnie statek Federacji Rosyjskiej – zaznaczył szef MON.
Z wypowiedzi ministra wynika, że decyzja o ewentualnym zestrzeleniu była uzależniona przede wszystkim od oceny zagrożenia dla ludności i przewidywanego miejsca upadku obiektu.

fot. MON
Kosiniak-Kamysz odniósł się również do modernizacji polskiej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Podkreślił, że budowa wielowarstwowego systemu nie została jeszcze zakończona, a realizowane programy wymagają czasu.
– Czy jesteśmy na etapie, że wszystkie systemy mamy już zbudowane? Nie. Polska wydaje ponad dwieście miliardów w obronę przeciwlotniczą. Budujemy wielowarstwową obronę powietrzną państwa polskiego od systemu średniego zasięgu Wisła, Narew, Pilica+ i teraz systemy antydronowe. To jest ponad dwieście miliardów. Jesteśmy państwem, które najbardziej w to inwestuje. To niestety wymaga czasu. I tutaj dobrze, bo jest i kontynuacja, i dołożenie działań, szczególnie z programu SAFE. Ci, którzy dzisiaj najgłośniej krzyczą, niech zastanowią się, jak głosowali kilka miesięcy temu nad najszybszym programem modernizacji polskiej armii. To wymaga czasu i musimy budować strategię odporności państwa polskiego. Strategia odporności państwa polskiego to nie jest tylko silna armia, silne sojusze, ale też silne społeczeństwo – podkreślił minister.
Szef MON wymienił systemy Wisła, Narew i Pilica+ oraz rozwijane rozwiązania antydronowe. Zaznaczył jednocześnie, że odporność państwa powinna opierać się nie tylko na potencjale militarnym, lecz także na sojuszach i przygotowaniu społeczeństwa.
Wicepremier przedstawił również działania służb prowadzone po naruszeniu przestrzeni powietrznej. Jak przekazał, na miejsce skierowano śmigłowiec Mi-24, a teren został zabezpieczony przez straż pożarną i policję.
– Zarówno śmigłowiec Mi-24 jest po chwili na miejscu zdarzenia. Są tam strażacy, jest policja. Zabezpiecza to miejsce. Wszystkie informacje są przekazywane na bieżąco. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych o godzinie siódmej zero siedem publikuje łącznie z godzinami operowania, miejscami operowania komunikat. Trudno o bardziej transparentną informację ze wszystkich państw NATO. Jeżelibyście szukali w innych państwach wschodniej flanki NATO informacji, to Polska jest najbardziej transparentnym państwem. Często jesteśmy i to nie my, tylko bardziej wojskowi. Pan generał Kukuła był kilkukrotnie proszony przez kwaterę główną NATO o zastanowienie się, czy wszystkie te informacje są potrzebne do publikacji, bo one też działają często w intencji Federacji Rosyjskiej i to trzeba zawsze rozważyć – powiedział w Sejmie.
Minister podkreślił, że informacje o przebiegu działań były przekazywane na bieżąco. Zwrócił jednak uwagę, że zakres publikowanych danych operacyjnych musi uwzględniać bezpieczeństwo państwa oraz ryzyko wykorzystania ich przez Federację Rosyjską.
Źródło: MON
Źródło: Lublin112
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.