
W piątek, 31 lipca, przed południem w Lublinie odbył się briefing prasowy dotyczący śledztwa w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej i upadku rakiety w miejscowości Tarnawa-Kolonia. Prokurator Marcin Kozak z Prokuratury Okręgowej w Lublinie podsumował czynności przeprowadzone na miejsc
Szczątki znalezione w Tarnawie-Kolonii należą do rosyjskiej rakiety CH-101 – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Pocisk miał zostać wyprodukowany w drugim kwartale 2026 roku w zakładzie położonym w obwodzie moskiewskim. Śledczy zabezpieczyli elementy napędu i elektroniki oraz próbki gleby.
W piątek, 31 lipca, przed południem w Lublinie odbył się briefing prasowy dotyczący śledztwa w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej i upadku rakiety w miejscowości Tarnawa-Kolonia.
Prokurator Marcin Kozak z Prokuratury Okręgowej w Lublinie podsumował czynności przeprowadzone na miejscu zdarzenia. Jak poinformował, po otrzymaniu pierwszych informacji niezwłocznie powołano specjalny zespół śledczy.
– Jak tylko zostaliśmy powiadomieni jako prokuratura o zdarzeniu, które może wyczerpywać znamiona przestępstwa, decyzją prokuratora okręgowego w Lublinie został powołany zespół śledczy. Udał się on na miejsce wraz z funkcjonariuszami Żandarmerii Wojskowej, którzy pod nadzorem prokuratora wykonywali czynności – przekazał Marcin Kozak.
Przed rozpoczęciem oględzin służby specjalistyczne sprawdziły teren pod kątem zagrożenia radiacyjnego i wybuchowego. Dopiero po potwierdzeniu, że obszar jest bezpieczny, prokuratorzy i funkcjonariusze mogli przystąpić do zabezpieczania materiału dowodowego.
– Musieliśmy być pewni, tak jak przy każdych oględzinach, że teren jest zabezpieczony i bezpieczny. Dopiero po uzyskaniu informacji, że nie ma zagrożenia radiacyjnego ani zagrożenia wybuchowego, mogliśmy przystąpić do czynności – wyjaśnił prokurator.
Obszar został następnie zmapowany i sfotografowany przy użyciu drona obserwacyjnego. Po wyznaczeniu granic oględzin śledczy rozpoczęli badanie leja powybuchowego oraz jego najbliższego otoczenia.
– W pierwszej kolejności teren został zmapowany przy użyciu drona obserwacyjnego i sfotografowany. Po wykonaniu tej czynności przystąpiliśmy do finalnych oględzin leja powybuchowego – relacjonował Marcin Kozak.
Wewnątrz leja oraz w jego bezpośrednim sąsiedztwie znaleziono liczne fragmenty obiektu powietrznego. Elementy były sukcesywnie zabezpieczane i przekazywane do dalszych badań.
– W jego wnętrzu oraz w bezpośredniej odległości od leja ujawniliśmy bardzo dużo elementów statku powietrznego, bo tak traktowaliśmy ten obiekt na samym początku – powiedział prokurator.
Kluczowe dla śledztwa okazały się pozostałości napędu i elektroniki. Zabezpieczono również fragmenty poszycia oraz próbki gleby, które mają zostać poddane badaniom laboratoryjnym.
– Uzyskaliśmy kluczowe elementy tego statku, to jest elementy napędu oraz elektroniki. Zostały one zabezpieczone w pierwszej kolejności. Dodatkowo pobieraliśmy próbki gleby do dalszych badań laboratoryjnych, w szczególności badań chemicznych – poinformował Kozak.
Jak zaznaczył, zgromadzony materiał ma umożliwić nie tylko identyfikację pocisku, ale także określenie rodzaju wykorzystanego materiału wybuchowego.
– Elementy poszycia, napędu i elektroniki pozwolą nam ustalić, z jakim rodzajem środka powietrznego mamy do czynienia. Próbki pobrane z gleby pozwolą natomiast ustalić, z jakim rodzajem materiału wybuchowego mieliśmy do czynienia – wyjaśnił.

fot. lublin112.pl
Po zakończeniu zasadniczych oględzin do działań skierowano żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Ich zadaniem było dokładne przeszukanie terenów znajdujących się wokół leja.
– Poprosiliśmy żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, aby dokonali penetracji terenów przyległych do leja. Wstępnie określiliśmy obszar naszego zainteresowania na około trzy kilometry kwadratowe – przekazał przedstawiciel prokuratury.
Poszukiwania trwały do późnych godzin wieczornych. Czynności na miejscu zakończyły się około godziny 20. Lej został zabezpieczony i zasypany, a teren przekazano właścicielowi.
Prokurator podziękował wszystkim formacjom i instytucjom uczestniczącym w prowadzonych działaniach.
– Chciałbym podziękować Żandarmerii Wojskowej, policjantom, strażakom, strażakom ochotnikom, żołnierzom Wojsk Obrony Terytorialnej oraz władzom lokalnym. Nasze czynności jako prokuratorów są możliwe tylko wtedy, kiedy mamy wsparcie innych służb państwowych – podkreślił Marcin Kozak.
W piątek od rana trwało katalogowanie, segregowanie i analizowanie zabezpieczonych fragmentów. W czynnościach uczestniczył specjalista z Ukrainy, który przybył do Lublina poprzedniego dnia.
– Wstępne oględziny śladów ujawnionych na miejscu zdarzenia, czyli elementów obiektu powietrznego, pozwoliły nam na poczynienie kategorycznych stwierdzeń co do tego, z jakim obiektem mieliśmy do czynienia – powiedział prokurator.
Na podstawie przeprowadzonych analiz ustalono, że w Tarnawie-Kolonii spadła rakieta CH-101.
– Mamy do czynienia z rakietą CH-101. Została ona wyprodukowana w drugim kwartale 2026 roku w jednym z zakładów na terytorium Federacji Rosyjskiej, w obwodzie moskiewskim – oświadczył Marcin Kozak.
Prokurator odmówił podania dokładniejszych informacji dotyczących miejsca produkcji pocisku. Podkreślił jednocześnie, że ukraiński specjalista nie miał wątpliwości, co do jego identyfikacji.
– Obiektywnie wiemy, że na Ukrainę codziennie spadają tego rodzaju rakiety. Niestety strona ukraińska ma dużo większe doświadczenie niż jakikolwiek kraj europejski, jeżeli chodzi o pociski lecące od strony Federacji Rosyjskiej. Ten ekspert nie miał najmniejszych wątpliwości – zaznaczył.
Kozak podziękował również stronie ukraińskiej za szybką reakcję i pomoc w przeprowadzeniu oględzin.
W dalszej części postępowania planowane jest przesłuchiwanie świadków oraz zabezpieczanie wszystkich możliwych nagrań, które mogą pomóc w odtworzeniu trasy rakiety.
– Zabezpieczamy wszelkie możliwe nagrania, które pozwolą nam odtworzyć tor lotu pocisku. Współpracujemy z innymi służbami państwowymi, ze Strażą Graniczną oraz z dowództwem wojskowym. Instytucje te dysponują informacjami dotyczącymi kierunku, z którego pocisk nadleciał, i trasy, którą się poruszał – mówił prokurator.
Jednym z najważniejszych pytań pozostaje to, czy rakieta znalazła się nad terytorium Polski celowo, czy też jej wlot był wynikiem niezamierzonego zboczenia z trasy.
Badania próbek gleby oraz zabezpieczonych elementów pocisku mają także pomóc w ustaleniu, jaki materiał wybuchowy i pędny znajdował się w rakiecie.
– Mamy już ustalone miejsce pochodzenia rakiety i datę jej produkcji. Wszystkie te puzzle będziemy składać razem i na tej podstawie będziemy w stanie odpowiedzieć również na pytanie, jaki materiał wybuchowy niosła ze sobą rakieta. Jest jeszcze za wcześnie, żeby udzielić odpowiedzi – podkreślił Marcin Kozak.
Prokuratura zapowiedziała formalne wszczęcie śledztwa dotyczącego sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym, zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu wielkich rozmiarów, a także naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej bez zezwolenia.
– Śledztwo zostanie wszczęte w kierunku artykułu 173 Kodeksu karnego, a więc sprowadzenia zagrożenia katastrofą w ruchu powietrznym, które zagrażało życiu i zdrowiu wielu osób lub mieniu wielkich rozmiarów, oraz artykułu 212 punkt 1 Prawa lotniczego, penalizującego naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej bez zezwolenia – poinformował prokurator.
Według przekazanych podczas briefingu informacji pierwsze z tych przestępstw jest zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności.
Marcin Kozak zaznaczył, że dla śledztwa nie jest najważniejsza liczba odnalezionych fragmentów, lecz ich znaczenie dowodowe.
– Czy zbierzemy 100, czy 200 elementów, to jest tylko liczba. Nas interesują te części, które były kluczowe z punktu widzenia ustaleń faktycznych. Znaleźliśmy elementy napędu oraz elektroniki i te fragmenty zostały już poddane oględzinom – podkreślił.
Prokurator przyznał jednocześnie, że odnalezienie wszystkich, zwłaszcza najmniejszych, części poszycia nie jest możliwe.
– Nie ma fizycznej możliwości, żeby zidentyfikować i odnaleźć każdy najmniejszy element poszycia. Staraliśmy się, przy pomocy żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, ujawnić i zabezpieczyć każdy możliwy fragment – powiedział.
Mieszkańcy, którzy znajdą kolejne części pocisku, powinni przekazać je Komendzie Powiatowej Policji w Biłgoraju. Informacje o znaleziskach mają być następnie przekazywane Żandarmerii Wojskowej, która zabezpieczy fragmenty na potrzeby postępowania.
– Elementy kluczowe z punktu widzenia śledztwa zostały zabezpieczone i poddane oględzinom. Pozostałości, które mogą jeszcze zostać odnalezione, nie mają kluczowego znaczenia dla postępowania i nie stanowią zagrożenia dla lokalnych mieszkańców – zapewnił prokurator.
Prokuratura zwróciła uwagę, że od wielu lat nie ma możliwości wykonywania czynności w ramach międzynarodowej pomocy prawnej z Federacją Rosyjską ani Białorusią.
– Nie ma żadnych oficjalnych kanałów, jeżeli chodzi o wykonywanie czynności w drodze pomocy prawnej. Nie zwalnia nas to jednak z obowiązku wszczęcia śledztwa, zebrania materiału dowodowego i zabezpieczenia dowodów, które mogą umożliwić pociągnięcie do odpowiedzialności konkretnych osób – powiedział Marcin Kozak.
Jak zaznaczył, na obecnym etapie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby przesądzać, czy możliwe będzie wskazanie i osądzenie osób odpowiedzialnych za zdarzenie.
– My wykonujemy swoje obowiązki. Co do tego, jaki będzie finał postępowania, na tę chwilę jest zbyt wcześnie, żeby rozstrzygać – podsumował prokurator.
Źródło: Lublin112
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.