Panorama Lubelska 25 lipca 2026
Visibility: Public Uploaded by: TVP Lublin Uploaded at: 2026-07-25 Published at: Length: 23:34 Views: 91 Likes: 10 Category: People & Blogs
Description
Transcript
Izabela Śledźć. Witam państwa. Zaczynamy panoramę lubelską. Tragiczny początek weekendu. Odpowie za atak nożem na ośmiolatkę. Poszukują kolejnych masowych mogił. Tragiczny weekend na lubelskich drogach. Dwa wypadki i dwóch kierowców zginęło. Policjanci apelują o zachowanie ostrożności na drodze i stosowanie się do przepisów ruchu drogowego. Michał Hetman. Borowica i Łuków to miejsca, w których dochodziło do tragicznych wypadków, w których ginęli młodzi kierowcy. Moim i państwa gościem jest komisarz Kamil Karbowniczak, Komenda Wojewódzka Policji. Pierwszy wpadek wczoraj, gmina Łopiennik Górny. W jakich okolicznościach tam doszło do tej tragedii? W ciągu w ciągu kilkunastu godzin na drogach Lubelszczyzny doszło do dwóch tragicznych wypadków drogowych. Pierwszy miał miejsce właśnie wczoraj około godziny 19:30 w miejscowości Borowica w powiecie krasnostawskim. Tam ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 34-latek kierujący Toyotą na prostym odcinku drogi zjechał z drogi, gdzie uderzył w pryzmę drewna znajdującego się przy drodze. Siła uderzenia była na tyle duża, że auto dachowało i zatrzymało się na dachu. Niestety pomimo szybko podjętej reanimacji przez świadków, a później ta reanimacja była kontynuowana przez policjantów i załogę karetkę pogotowia, niestety życia 34-letniego kierującego nie udało się uratować. Mężczyzna poniósł śmierć na miejscu. Kolejne tragiczne informacje dzisiaj z krajowej 19, miejscowości Łuków między Kockiem a Lubartowem. Dzisiaj na drodze krajowej ner 19 o godzinie 6:00 rano doszło do drugiego tragicznego wypadku drogowego. Ze wstępnych ustaleń lubartowskich policjantów wynika, że 33letni obywatel Ukrainy na prostym odcinku drogi nagle zjechał na przeciwległy pas ruchu, gdzie zderzył się czołowo z jadącym z naprzeciwka tirem. Niestety kierowca osobówki poniósł śmierć na miejscu. Policja apeluje o rozwagę i dostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze, ale także do naszej kondycji. Ta piękna pogoda jest bardzo zdradliwa, bo ona usypia naszą czujność. Warto też dodać, że w tym sezonie letnim mamy już niestety osiem ofiar śmiertelnych wypadków na drogach województwa lubelskiego. Jest tymczasowy areszt na dwa miesiące dla 18latki, która na jednym z zamońskich osiedli zaatakowała ostrym przedmiotom ośmioletnią dziewczynkę. Dziecko na szczęście nie odniosło poważnych obrażeń. Napastniczka dziś usłyszała zarzuty. O szczegółach Tomasz Maciuszczak. Te dramatyczne sceny rozegrały się w czwartkowe popołudnie na osiedlu Oreszkowej w Zamościu. 18latka używając ostrego narzędzia, najprawdopodobniej był to kuchenny nóż, zaatakowała ośmioletnią dziewczynkę, która przebywając w tym czasie pod opieką swojej mamy jeździła na rowerze po osiedlowych alejkach. Ta ośmiolatka była przypadkowo napotkaną osobą. Ośmiolatka została przez załogę karetkę pogotowia zabrana do szpitala. Na szczęście te obrażenia jakich doznała nie okazały się poważne. Jak ustalili policjanci ta 18latka w podobny sposób chciała zranić również 15latkę. Jednak z uwagi na postawę 15latki nie doszło do zranienia. 18latka w chwili zatrzymania była kompletnie pijana. Badanie wykazało ponad dwa promile alkoholu w jej organizmie. ze względu na ten stan została przesłuchana dopiero dzisiaj w zamojskiej prokuraturze usłyszała cztery zarzuty. Yyy dotyczą one uszkodzenia ciała ośmiolatki, a także y próby usiłowania uszkodzenia ciała 15latki oraz kierowania gróźb karalnych pod adresem poszkodowanej dziewczynki oraz jej mamy. prokuratura zakwalifikowała te czyny jako wybryk chuligański, co może wiązać się z zaostrzeniem kary, bo zagrożenie wyrokiem wynosi do 7 i5 roku pozbawienia wolności. No i w związku z tym i policja i prokuratura wnioskowały o zastosowanie wobec tej młodej kobiety tymczasowego aresztu. Ostatnie pożegnanie księdza profesora Andrzeja Szostka. Był wybitnym etykiem i filozofem, przyjacielem papieża Jana Pawła II. Był mądry i wrażliwy, wspominają studenci. Nie bał się rozmawiać na trudne tematy. Jak mówił dziś rektor Kulczas ostatniego spotkania prosił, aby powiedział na jego pogrzebie, że najważniejsze w życiu jest spotkanie drugiego człowieka. Nie ma znaczenia jaki on jest. uznanie jego godności i obdarowanie jego szacunkiem. Studia zaczął w Toruniu, ale szybko przeniósł się do Lublina, gdzie pracę magisterską napisał pod kierunkiem kardynała Karola Wojtyły. Był wierny myśli swojego nauczyciela, świętego Jana Pawła II. ukazywał więc nierozerwalny związek wolności z prawdą, sumienia z odpowiedzialnością. Z katolickim Uniwersytetem Lubelskim ksiądz profesor Szostek był związany przez dekady. Był prorektorem i rektorem tej uczelni. On potrafił rozmawiać z każdym. Z klasą. Tak, nie tylko z klasą, ale również z pewnym takim również z szacunkiem, nawet z atencją do każdej osoby, nawet jeżeli te poglądy były inne niż on prezentował. bo chciał uszanować każdą osobę ludzką. Studenci mówią o nim jako o nauczycielu szacunku. On przekazywał po prostu każdemu z nas, co znaczy być człowiekiem, jak postrzegać Pana Boga. To było coś niezwykłego. On dzielił się swoim doświadczeniem życia na wykładach. Oczywiście no w granicach tego, co powinien wyłożyć. Ostatnie lata działalności naukowej ksiądz profesor Andrzej Szostek spędził w murach Uniwersytetu Marii Kiri Schłodowskiej, aktywny do samego końca. Nasze ostatnie spotkanie na debacie tisznerowskiej i spotkanie po debacie najlepiej o tym zaświadczają. Już już szykował się do badań. Na drugi dzień miał iść do szpitala, ale był z nami i wspaniale spędzaliśmy czas na dyskusjach. W 2021 roku ksiądz profesor Andrzej Szostek został honorowym obywatelem Lublina. Przede wszystkim podkreślić należy jego mądrość, skromność i wrażliwość. od tej strony był znany, ale również taką cechę, która dzisiaj szczególnie jest istotna i ważna. Prezentował postawę dialogu i szacunku do drugiego człowieka. Duchowny został pochowany na cmentarzu przy ulicy Unickiej w Lublinie. Trwają ekshumacje na terenie dawnych wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka na Wołyniu. W dołach śmierci wytypowanych podczas wiosennych pracwczych. Odnaleziono szczonki kilkudziesięciu osób. Naukowcy chcą ustalić kolejne miejsca, gdzie mogą być masowe mogiły zamordowanych latem 43 roku. Wiesława Szymczuk. Według ustaleń historyków z Instytutu Pamięci Narodowej w nieistniejących już dziś wsiach Ostrówki i Wola Ostrowiecka zamordowano 1050 Polaków. Jednym z miejsc egzekucji było tak zwane trupie pole, gdzie zginęły głównie kobiety i dzieci. Znajdujemy się w miejscu w pobliżu mogiły na Trupim polu i w tym miejscu prowadzimy prace poszukiwawcze dotycząc mające na celu odnaleźć prawdopodobne miejsce, gdzie mogły być jeszcze groby z ofiar z tak zwanego trupiego pola. Tegoroczne prace poszukiwawcze prowadzone są w pobliżu, gdzie w poprzednich latach odnaleziono szczątki 231 osób. mniej więcej około 150 m od miejsca, w którym jest pierwsza mogiła znaleziona na Trupim polu i prowadzimy prace poszukiwawcze w różnych w różnych rodzajach sprzętów. No akurat tutaj możemy mamy możliwość prowadzenia poszukiwań koparkom, co ułatwia pracę i przyspiesza i pozwala zwiększyć zakres obszaru, jaki możemy przebadać. Największym wyzwaniem podczas pracwczych jest ustalenie miejsc, w których ukryto ciała ofiar. Badacze analizują dostępne źródła historyczne, zeznania świadków oraz inne informacje mogące pomóc w odnalezieniu mogił. Świadkowie mówią, wiele osób leżało gdzieś na łąkach, na polach, przy domostwie, w spalonym domu, w studniach. Więc no czy uda nam się jeszcze jeszcze szukamy kolejnych mogił na trupim polu. Tam powinny być jeszcze dwie mogiły. Przynajmniej tak twierdzą świadkowie. Dotychczasowe badania prowadzone na terenie dawnych wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka pozwoliły odnaleźć szczątki 674 Polaków zamordowanych 30 sierpnia 1943 roku. Teraz rozłam wpis. We wtorek posiedzenie komitetu politycznego partii, który ma zatwierdzić usunięcie polityków Prawa i Sprawiedliwości. Ponad 30 posłów opuścił ugrupowanie. To ludzie związani ze stowarzyszeniem Rozwój Plus założonym przez Mateusza Morawieckiego. W województwie lubelskim to czworo posłów, a dziś lubelscy politycy komentują rozłam w Prawie i Sprawiedliwości. Prezesowi podpowiadają złe osoby. Mówi wyrzucany z PIS-u Sylwester Tułajew, który o swoim policzonym już czasie w partii wciąż mówi w czasie teraźniejszym. Chcemy rozszerzać nasz elektorat. Chcemy zachęcać młodych ludzi do tego, aby rzeczywiście głosowali na prawo i sprawiedliwość, głosowali na polską prawicę. Ale klamka zapadła. We wtorek komitet polityczny PiS usunie 39 posłów z grona partii, której lojalni działacze twierdzą, że będzie dobrze. No ci, którzy wieszczą początek końca, to wieszzyli już nam dosyć dawno ten początek końca, więc raczej bym nie przeceniał ich opinii. Natomiast jest rzeczywiście kryzys. Ten kryzys nie wziął się znikąd, mówią działacze Koalicji Obywatelskiej. Oni kłócą się o władzę, wpływy i pieniądze, bo była jedność, gdy były publiczne pieniądze, gdy były spółki skarbu państwa. Dziś to wszystko się skończyło, więc walczą teraz o swój byt, o przetrwanie. Morawiecki o miejsca na liście dla swoich ludzi. Muszą odpowiedzieć i nie uciekną od odpowiedzialności za niszczenie publicznych mediów i nie uciekną odpowiedzialności za doprowadzenie na skraj bankructwa chociażby puławskich azotów. Więc to jest ta zła informacja dla Mateusza Morawieckiego i reszty uciekinierów. Nigdzie nie uciekamy. Odpowiadają członkowie Rozwoju Plus. Wręcz zapraszamy na słynnego już grilla. Spotkanie, które będzie właśnie miało na celu od samego początku poszerzanie naszego elektoratu. Tam jestem przekonany, że wiele osób nie skorzystałoby z tego zaproszenia, gdyby to było typowo spotkanie partyjne. A co o rozbracie mówią inne partie? Posłuchajmy Konfederacji Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Unii Centrum. Nie zadziała na pewno rozpad Prawa i Sprawiedliwości na to, aby przyciągnąć wyborców Konfederacji ani do PiSU, ani do tej nowej grupy premiera Morawieckiego, bo jedni i drudzy w Konfederacji, w elektoracie Konfederacji są po prostu spaleni. Trudno pogodzić się z faktem wszystkim posłom PiS na temat tych nadużyć, tych nieprawidłowości, które miały miejsce. będą siebie nawzajem oskarżać, szukają nowego rozwiązania, ale tak naprawdę nic się nie zmienia. Boję się, że w wyniku tego podziału może rosnąć siła Konfederacji Korony Polskiej, a to jest bardzo niedobre dla Polski i tego bym nie chciał. W województwie lubelskim PiS wyrzuci czworo posłów Annę Baluch, Monikę Pawłowską, Sławomira Skwarka i Sylwestra Tułajewa. To jest panorama lubelska. Zobaczmy co jeszcze u nas. Karna Sztuk Mistrzów w Lublinie. Holenderska dominacja w kobiecym Tour de Poloni. Ma dopiero 17 lat przed sobą najważniejszą walkę, walkę o życie. Dominika Łoś z Zamościa zmaga się z bardzo rzadkim i agresywnym nowotworem w śródpiersia. Szansą dla niej jest drogie leczenie we Francji. Jej rówieśnicy chcą pomóc. Dziś zorganizowali na zamońskim rynku charytatywny koncert. Choroba przyszła nagle. 17letnia Dominika dostała bardzo wysokiej gorączki. Zwykłe leki nie pomagały. Dopiero po przyjeździe na SOR i wykonaniu prześwietlenia klatki piersiowej okazało się, że u dziewczyny rozwinął się nowotwór złośliwy śród piersia o nazwie nut. Po diagnozie zaczęła się walka z czasem i leczenie. Byłyśmy miesiąc czasu w Lublinie, ale Lublin rozkładał ręce. Tak naprawdę nie mieli pomysłu na leczenie Dominiki. Kazali mi się z nią żegnać. oddali ją do hospicjum domowego. Dawali nam kilka tygodni życia. Według ich wyliczeń to miśki już od miesiąca nie powinno być. Chora na rzadki nowotwór Dominika zaczęła przyjmować chemio i immunoterapię. Gó zaczął się zmniejszać. Szansą na wyleczenie jest eksperymentalna terapia onkologiczna dostępna tylko za granicą. Jest lek we Francji, w Paryżu, który który daje ogromną szansę, że ją wyleczy, ale niestety pieniądze są potrzebne. W pomoc 17letniej Dominice zaangażowali się jej przyjaciele oraz młodzieżowa rada miasta w Zamościu. Jej członkowie zorganizowali na zamojskim rynku charytatywne wydarzenie. Zebrane środki pozwolą zasilić konto na leczenie chorej dziewczyny. Pomijając wsparcie finansowe, czyli zbieranie pieniędzy podczas takich wydarzeń w ramach zbiórek, to również jest to ogromne wsparcie psychiczne dla nie tylko Dominiki, ale dla całej jej rodziny. Nigdy staramy się nie odmawiać koncertów charytatywnych. Dzisiaj wspieramy Dominikę, zaśpiewaliśmy trzy bardzo refleksyjne piosenki i tym samym udało nam się przegonić deszcz. Zbiórkę na leczenie Dominiki Łoś można także wesprzeć poprzez stronę wsiepomaga.pl. Karnawal sztuk mistrzów trwa w Lublinie. To jest unikalne święto nowego cyrku, które przyciąga artystów i widzów z całego świata. Nie wszyscy przyjeżdżają tylko po to, żeby oklaskiwać oczywiście często zapierające dech w piersiach popisy. Wiele osób próbuje sztuki cyrkowej w festiwalowym miasteczku Freeartu. Był tam Emin Wali wodę. Kto był w miasteczku Free, ten się w cyrku nie śmieje. I nie ma tutaj grama sarkazmu na określenie nadmiaru absurdu. Po prostu kto był w tym miasteczku i posmakował sztuki cyrkowej, ten bardziej z podziwem niż ze śmiechem obserwuje to, co prawdziwi artyści na arenach cyrkowych wyprawiają. I ze mną jeden z takich artystów, Jonasz Wesołowski. Chyba nie muszę państwu mówić, czym się na co dzień zajmuje. Cześć, dzień dobry. Dzień dobry. Te piłeczki latały tak szybko, że trudno je było zliczyć. Dokładnie. E, miałem pięć, teraz mam cztery. Czasem tak się dzieje, jak gdyś A to magia już. To już prawie że. No. Co jest podstawą w nauce żonglerki? E, głównie koordynacja wzrokowo-ruchowa i to jak rzucamy te piłeczki. Liczy się to bardzo jak celnie rzucimy do drugiej ręki i złapiemy i wyrzucimy. Jak wszystko to ładnie ładnie sumujemy ze sobą, to powstaje nam żonglowanie. Widziałem różnych artystów żonglujących różnymi przedmiotami. Stąd pytanie, czy jest coś, czym lepiej nie żonglować? Wszystko zależy od artysty. Ja tam lubię wszystkim żonglować pomarańczami, nożami, pochodniami i piłkami najlepiej myślę i najbezpieczniej. No piłki zdecydowanie brzmią najbezpieczniej. Wspominałeś o koordynacji wzrokowo-ruchowej. Da się żonglować z zamkniętymi oczyma? Da się, da się, lecz to jest o wiele trudniejsze. Mogę spróbować, ale no właśnieałem piłką w twarz. O nie, przepraszam. Dobra, żarty na bok. Powiedz, jakich jeszcze aspektów sztuki cerkowej możemy w miasteczku Freakart posmakować? Mamy tutaj wiele gier. Możemy zjechać sobie w pudle na rolkach. Mamy dużo takich gier interaktywnych, tak jak na przykład golf, jakieś rzucanie do celu. Co tu mamy jeszcze? szczudła. Widzę szczudła. Możemy się nauczyć chodzić na szczudłach takich bardziej dla dzieci właśnie, gdzie pomagamy sobie za pomocą rąk i oczywiście to też pomaga właśnie w koordynacji wzrokowo-ruchowej, równowadze. A zatem patrzmy też drodzy państwo na to w jaki sposób sztuka cyrkowa jest rozwijająca. Nie tylko bawiąca, ale też rozwijająca i warto to podkreślać, bo naprawda nie lada sprawności i potrzeba, żeby wykonać wiele z popisów, których można tutaj w miasteczku posmakować. Miasteczko czynne jest do końca festiwalu. Zapraszamy. Proces tworzenia trwa kilka dni i nie można go przyspieszyć. Efekt: kilkumetrowa świeca z naturalnego wosku. Tyszowieckie olbrzymki zostały wpisane na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Pracę rozpoczyna postawienie rusztowania, a do belki u szczytu stodoły mocowane są knoty z nici bawełnianej, pod którymi stawia się miski. Na knoty wylewany jest pszczeli wosk. Najpierw ten knot wieszamy, później to wygląda w ten sposób, tak jak wygląda to tak jak pięć drzewa, czyli każde polanie to taka cienka warstewka. Powoli, powoli. Proces trwa trochę długo, no bo tak przy przy dużych temperaturach, jak się nagrzewa ten wosk, mieliśmy taki przypadek, że się zsunął z tego z tego knota. Musimy to robić powoli. Wylewamy w miarę potrzeb. Świece się zużywają i dopiero po jakimś czasie, przeważnie po kilku latach, teraz przerwa była czteroletnia, wylewaliśmy w 2022 roku i i teraz w tym roku. Tradycja wylewania świec w Tyszowcach sięga czasów Konfederacji Tyszowieckiej z 1655 roku i nawiązuje do 12 świec wypełnionych prochem i podarowanych przez pokonanych wówczas Szwedów. Konfederaci podstęp odkryli, a na pamiątkę tych wydarzeń odlewane są świece zapalane przy okazji ważnych dla lokalnej społeczności uroczystości czy świąt kościelnych. To są świece najwyższe. W tej chwili w kościele są mają 5 m 75 cm. To są najwyższe świece i tych świec nie nosimy, bo są za wysoki. Przeszkadzają drzewa, przywody. Jak papież był w Lublinie na Czubach, to też Styszowiec pojechali ze świecami do papieża. Tradycja odlewania i noszenia ogromnych świec z krótką przerwą w okresie PRL-u trwa do dziś. W tym roku trafiła na listę Krajowego niematerialnego dziedzictwa kulturowego. To jest sprawa bardzo oryginalna. Mówimy tutaj, że nigdzie na świecie tego nie ma, tylko w Tyszowcach. Nasze świece rzeczywiście są ewenementem w skali nie tylko kraju, ale w skali, myślę, całego świata. Więcej o tyszowieckich olbrzymkach w reportażu z Lubelskiego w poniedziałek o 17:55 na antenie TVP3 Lublin. W Lubartowie rozstrzygnął się drugi etap czwartej edycji Tour de Poloni Women. Po prawie 118 km ścigania znów najlepsza okazała się Lorena Wibies. Jutro wielkie ściganie rozpoczyna się w Janowcu, kończy w Lublinie. To warunki, w których dominatorka z Holandii czuje się najlepiej. Jaka moc, jaka siła Loren? Zdecydowanie, zdecydowanie najlepsza sprinterka w peletonie naour de Poloni. I mamy jej drugie zwycięstwo. Finisz speletonu pozwala jej w pełni korzystać z możliwości sprinterskich, jeśli może polegać na swojej drużynie. była naprawdę dobra. Na ostatnich kilometrach trochę się pogubiłyśmy, ale odnalazłam się z Martą Lach i innymi koleżankami z teamu. Podjęłyśmy dobrą decyzję, by atakować z lewej. VBES to jedna z najwybitniejszych sprinterek świata. Tour de Polne Women to dla niej przetarcie przed wielką pętlą we Francji. Przez całe dwie jeździmy z dużymi prędkościami. To dla mnie doskonała okazja, by przygotować się do Tour de France. Cieszę się, że mogłam złapać tu prędkość. W fantastycznej formie przyjechała Loreta Vibes, która wygrała już drugi etap rzędu. A no przypomnijmy, jest to zawodniczka, która chyba wygrała najwięcej, bo wygrała ponad 120 wyścigów w tej karierze. Bardzo szybka, dobrze przygotowana, ale pozostałe zespoły też widzimy jak jak starają się tutaj dojechać, jak starają się finiszować. W czołówce finiszowały dziś dwie Polki z tym samym czasem co zwyciężczyni etapu. Liderka reprezentacji Polski Kaja Ryż była 10. Dzisiaj było właśnie spokojniej, ale dużo szybciej. Dziewczyny bardzo mi pomagały. Były ze mną cały, cały wyścig na końcówce, także miałam wsparcie od Laury na ostatnich metrach, więc naprawdę pojechałyśmy. Bardzo dobry wyścig. Starałyśmy się też być dziewczyny w odjeździe, ale jak mówiłam właśnie wcześniej nic nie chciało odjechać, więc cały czas była walka o odjazdy, ale jednak nic, że tak powiem, nie poszło. Ranga wyścigu w tym roku jest najwyższa w historii. To dlatego w peletonie są największe gwiazdy kolarstwa. W kolansie, żeby wygrać wyścig to trzeba musi się wszystko poukładać włącznie ze szczęściem, bo nieraz mały jakiś pech, jakiś nie wiem, mała kraksa przed metą czy coś i już można wszystko stracić. Losy zwycięstwa w klasyfikacji generalnej i punktowej rozstrzygną się jutro na trasie z Janowca do Lublina. W obu zestawieniach prowadzi Loren Vibes. Za chwilę w TVP3 Lublin prognoza pogody. Zapraszam w imieniu Adama Kościańczuka i obiecał, że będzie ciepło. Ja dziękuję za teraz o 21:30 wieczorna panorama. Do zobaczenia. Ah.
Źródło: TVP Lublin (YouTube)
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.