
3 minuty czytania • 30.07.2026 13:04
Krzysztof Wiejak
Dziennikarz
KOMENTARZ Czy oprócz wyjących syren powinniśmy dostać jakiś dodatkowy komunikat, co się dzieje, co robić, jak się zachować? Biec do schronu, czy zachować spokój? Dzisiejszy poranek pokazał, że służby odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo i informowanie o zagrożeniach nie widziały takiej potrzeby. Zostaliśmy pozostawieni swojej niepewności.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
Alarm, jak tysiące mieszkańców Lublina, budzi mnie nad ranem. Odruchowo sięgam po telefon – jest 3.50. Zaczynam szukać informacji na temat powodów głośnych syren. Na lokalnych portalach cisza, to samo w mediach społecznościowych urzędów. Dzwonię na 112, dowiaduję się, że jest ogłoszony alarm powietrzny, ale po szczegóły mam dzwonić pod nr 987, do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Więc dzwonię. Na połączenie czekam dobrych kilka minut, w międzyczasie wciąż sprawdzam internet. Widzę, że nie tylko ja. W serwisie X o godz. 4.11 portal lublin112.pl, dla którego wypadki i zdarzenia to chleb powszedni, zaczepia Lubelski Urząd Wojewódzki: „W Lublinie przed godz. 4:00 zawyły syreny. @LUWLublin może jakiś komunikat?”.
W końcu pod numerem 987 odbiera jakiś mężczyzna. Przedstawiam się, że jestem dziennikarzem. Słyszę, że pan po drugiej stronie telefonu nie jest upoważniony do udzielania informacji i odsyła mnie do rzecznika prasowego wojewody. Mówię, że w takim razie proszę o informację o przyczynie wycia syren jako zaniepokojony mieszkaniec, że mam prawo wiedzieć, co się dzieje i jak się zachować. Odpowiedź jest ta sama.
Na szczęście w czasie, gdy jestem zajęty jałową rozmową z urzędnikiem z wydziału kryzysowego, swoją robotę zrobili inni dziennikarze: informację o przyczynie alarmu jako pierwszy podaje Paweł Buczkowski z wp.pl, potem lublin112 i kolejne portale, informacja idzie w świat. Co w tym czasie dzieje się na kanałach urzędów, które są odpowiedzialne za zarządzanie kryzysowe? Nic, cisza. Ani na oficjalnych stronach, ani w mediach społecznościowych. Profil Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego na FB pierwszą informację o porannych wydarzeniach zamieszcza o godz. 7.33, czyli prawie cztery godziny po alarmie. Nie jest to jednak informacja własna, skierowana do mieszkańców, ale przeklejony komunikat Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Później LUW idzie schematem: o 10.32 informuje, że do Lublina przyjeżdża Donald Tusk, a o 11.30 wrzuca kilka zdjęć z premierem witającym się m.in. z wojewodą lubelskim Krzysztofem Komorskim i biorącym udział w odprawie zespołu koordynacyjnego. Jest w końcu więcej informacji na temat porannych wydarzeń.
Jeszcze ciekawiej jest profilu Miasto Lublin na FB (127 tys. obserwujących), gdzie mieszkańców o godz. 8.20 (to pierwszy post w czwartek) uraczono uroczym wpisem: Dzień dobry czwartek. Spokojnego dnia” – pożyczył Lublinianom oficjalny kanał Urzędu Miasta. Wpis okraszono zdjęciem schodów w Zaułku Hartwigów. Zabrakło tylko tradycyjnych życzeń „smacznej kawusi”.
Mieszkańcy chyba mieli podobne co ja zdanie, bo post komentowali w następujący sposób: „Może warto byłoby się ustosunkować do nocnych wydarzeń, a nie udawać, że nic się nie wydarzyło? Poszły syreny, zabrakło jakiejkolwiek komunikacji potem, żadnych alertów RCB, żadnych lokalnych informacji. Kpina” – napisał jeden z internautów. „No nie wiemy, czy taki spokojny, od 3:50… ale jak się śpi o tej porze można nie słyszeć”. Najbardziej radykalny wpis domagał się dymisji osoby odpowiedzialnej za ten wpis.
Dlaczego mieszkańcy w tak ważnej chwili zostali zlekceważeni przez służby kryzysowe? Dlaczego nie dostaliśmy jasnych komunikatów, czym spowodowany jest alarm, jak się zachować, co robić? Same syreny wywołały jedynie zrozumiałe zaniepokojenie, ale nie dały odpowiedzi na podstawowe pytania w sytuacji zagrożenia. Dlaczego Lubelski Urząd Wojewódzki potrafi bardzo obszernie, szczegółowo informować np. o tym, że 21 lipca, w godz. 7.00-19.00 na terenie województwa lubelskiego odbędą się próby systemu wczesnego ostrzegania i alarmowania (testy syren alarmowych) i jak się w tej sytuacji zachować (Prosimy o zachowanie spokoju i niereagowanie na nadawane sygnały alarmowe), co oznaczają syreny (3 minutowy dźwięk modulowany oznaczający ogłoszenie alarmu oraz 3 minutowy dźwięk ciągły oznaczający odwołanie alarmu) i że otrzymamy stosowny komunikat RCB, a jak przychodzi co do czego, tak jak dziś o poranku, to brakuje podstawowych informacji.
Dziś moje państwo i moje miasto zawiodło mnie jako obywatela. Nie takiej reakcji spodziewałem się w chwili realnego, jak się okazało, zagrożenia.
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Źródło: Jawny Lublin
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.