
Zapowiedziany audyt w Szkole Podstawowej w Rejowcu Fabrycznym był jednym z tematów ostatniej sesji Rady Miasta. Radni pytali, dlaczego rozszerzono zakres kontroli i ile będzie ona kosztować. Apelowali też o zakończenie trwającego od miesięcy konfliktu między władzami miasta a dyrekcją placówki, który – ich zdaniem – coraz bardziej szkodzi szkole.
W Szkole Podstawowej w Rejowcu Fabrycznym końcówka roku szkolnego upłynęła w atmosferze niepewności. Rodzice alarmowali, że w zatwierdzonym przez miasto arkuszu organizacyjnym na kolejny rok zabrakło zgody na finansowanie części dodatkowych zajęć, m.in. przygotowujących do egzaminów. Miasto zapowiedziało wówczas przeprowadzenie audytu. Kontrola stała się jednym z tematów ostatniej sesji Rady Miasta.
Dyskusję zainicjował przewodniczący Komisji Edukacji Rafał Kiejda. Zwrócił uwagę, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami audyt miał dotyczyć przede wszystkim arkusza organizacyjnego szkoły na rok szkolny 2026/2027. Tymczasem audytorka zwróciła się również o udostępnienie dokumentów z 2025 roku, m.in. dzienników lekcyjnych, planów lekcji oraz zapisów dotyczących godzin ponadwymiarowych nauczycieli.
Radny pytał, czy rozszerzenie kontroli było decyzją burmistrza, czy wynikało z wytycznych audytorki. Poruszył także temat kosztów, wskazując, że szerszy zakres może oznaczać dodatkowe wydatki.
Odpowiadając na pytania, burmistrz Gabriel Adamiec wyjaśnił, że zakres kontroli określiła audytorka i obejmuje on analizę organizacyjno-finansową szkoły. Podkreślił, że celem jest sprawdzenie, czy istnieją rozwiązania pozwalające lepiej gospodarować środkami publicznymi bez pogarszania jakości kształcenia.
– Jeśli chodzi o koszty, zdaję sobie sprawę, że w przestrzeni publicznej pojawiły się informacje dotyczące kontroli w szkole. Mam jednak wrażenie, że próbuje się sprowadzić sprawę do hasła: „Burmistrz wydaje pieniądze na kontrolę”. To bardzo duże uproszczenie i odwracanie uwagi od istoty problemu. (…) Każdego roku przeznaczamy ze środków własnych blisko 4 mln zł na funkcjonowanie szkoły. To pieniądze wszystkich mieszkańców. Sprawdzenie, czy są wydatkowane w optymalny sposób, nie jest wyborem, lecz obowiązkiem – mówił Adamiec.
O koszty umowy z audytorką pytał również radny Krzysztof Kister. Burmistrz poinformował, że pierwotna umowa opiewała na ok. 18 tys. zł, jednak nie zostanie zrealizowana, ponieważ kontrola nie została zakończona. Umowa ma zostać rozwiązana, a przed kolejnym audytem, zaplanowanym na 30 lipca, podpisana zostanie nowa.
Burmistrz dodał, że najtańszy audyt kończy się podczas jednej wizyty, gdy dokumentacja jest przygotowana, a osoby odpowiedzialne za jej udostępnienie są dostępne. Nawiązał tym samym do pierwszej wizyty audytorki w szkole, która odbyła się tuż przed zakończeniem roku szkolnego. Radni przypomnieli jednak, że kontrolerka pojawiła się w placówce we wczesnych godzinach popołudniowych, a około godz. 15 zaplanowano posiedzenie komisji z udziałem dyrektora szkoły.
– Mogła przyjść, przeanalizować dokumenty, a nawet po 10 minutach wyjść i kontynuować analizę w domu. Wszystkie dokumenty, do których miała dostęp, są informacjami publicznymi, a w przypadku materiałów zawierających dane niepubliczne sama wskazała, że powinny zostać zanonimizowane – mówił burmistrz.
Do tych wyjaśnień odniosła się radna Henryka Wiśniewska.
– Z tego, co zrozumiałam, pani audytor mogła po prostu wziąć dokumenty ze szkoły i pojechać z nimi do domu. Ale wtedy mielibyście haka na dyrektora, że pozwolił na ich wyniesienie – zauważyła.
Za tę wypowiedź radna została upomniana przez przewodniczącą Rady Miasta Iwonę Herdę.
– Proszę uważać na słowa i wyrażać się adekwatnie do miejsca, w którym się znajdujemy- zwróciła się do radnej przewodnicząca.
Radni poruszyli również kwestię trwającego od wielu miesięcy konfliktu między władzami miasta a szkołą. Pedagodzy zarzucają urzędowi, że zasypuje placówkę pismami, wyznaczając krótkie terminy na udzielenie odpowiedzi. Burmistrz tłumaczy swoje działania koniecznością dbania o finanse miasta i racjonalnego gospodarowania publicznymi środkami.
– Przestańcie się przepychać i kłócić. Spotkajcie się, porozmawiajcie bez świadków. Oszczędności trzeba szukać, ale dla mnie nie jest ich szukaniem sytuacja, gdy pani audytor wchodzi do szkoły i mówi o szukaniu haka. Czy to jest normalne? – pytał Rafał Kiejda.
Radny zaznaczył, że nie sprzeciwia się samemu audytowi, lecz oczekuje jasnych zasad i lepszej komunikacji.
– Niech audyt się odbędzie, ale niech wszystko będzie klarowne. Jako przewodniczący Komisji Edukacji oczekiwałem, że dowiem się o nim od władz miasta, a nie z mediów społecznościowych. Mam żal, że między szkołą a miastem jest zbyt wiele przepychanek. Proszę, dogadajcie się. Moim celem nie jest dyskredytowanie burmistrza. Chodzi o to, by w przestrzeni publicznej nie było ciągłego konfliktu między jedną a drugą stroną. To największa placówka w Rejowcu, która generuje duże wydatki, ale nie możemy siedzieć bezczynnie, gdy coś nam się nie podoba – dodał.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco!
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.