
FOT. Urząd Wojewódzki Nad ranem na Lubelszczyźnie uruchomiono procedury związane z zagrożeniem z powietrza. Pocisk spadł w pobliżu Tarnawy-Kolonii w powiecie biłgorajskim, a służby przez kolejne godziny ustalały dokładną lokalizację zdarzenia. Podczas konferencji w Lublinie wojewoda przedstawił prz
FOT. Urząd Wojewódzki
Nad ranem na Lubelszczyźnie uruchomiono procedury związane z zagrożeniem z powietrza. Pocisk spadł w pobliżu Tarnawy-Kolonii w powiecie biłgorajskim, a służby przez kolejne godziny ustalały dokładną lokalizację zdarzenia. Podczas konferencji w Lublinie wojewoda przedstawił przebieg działań i przyznał, że system alarmowania nie zadziałał wszędzie sprawnie. Zapowiedział też konkretne zmiany, które mają ograniczyć ryzyko podobnych opóźnień.
Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski oraz wicewojewodowie Wojciech Wołoch i Andrzej Maj przedstawili podczas konferencji przebieg wydarzeń z 30 lipca. Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej nastąpiło w czasie zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę. Pocisk spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w powiecie biłgorajskim.
Najważniejsze momenty przedstawione przez wojewodę wyglądały następująco:
Wojewoda poinformował, że po otrzymaniu danych o problemach z uruchomieniem syren zwrócił się do samorządów o wyjaśnienia. Wszystkie odpowiedzi miały już trafić do Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Zdajemy sobie sprawę, że jeśli chodzi o system wczesnego alarmowania i ostrzegania, nie wszystko zadziałało tak, jak powinno.
Komorski opisał również własne działania po uzyskaniu informacji o alarmie. O godz. 3:49 powiadomił go dyżurny WCZK. Wojewoda skontaktował się następnie z komendantami wojewódzkimi policji i straży pożarnej. Potwierdzenie braku zagrożenia dotarło do służb ponad dwie godziny później.
Doświadczenia z wydarzeń w powiecie biłgorajskim mają doprowadzić do zmian w systemie ostrzegania. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa po odwołaniu alarmu będzie wysyłać dodatkową wiadomość SMS do każdego obywatela. Mieszkańcy otrzymają więc nie tylko informację o zagrożeniu, lecz także jasny komunikat o jego zakończeniu.
Planowane jest również skrócenie czasu reakcji. Część decyzji dotyczących uruchamiania alarmu ma zostać przeniesiona na poziom wojewódzki, co według zapowiedzi powinno ułatwić szybsze podejmowanie działań.
Największa zmiana dotyczy infrastruktury ostrzegawczej. Jeszcze w tym roku na Lubelszczyźnie ma pojawić się 200 dodatkowych syren. Ma to zwiększyć zasięg systemu, szczególnie w miejscach, w których podczas ostatniego alarmu urządzenia nie zostały uruchomione albo zareagowały z opóźnieniem.
Skrócimy też czas reakcji.
Dla mieszkańców oznacza to, że po wdrożeniu zapowiedzianych rozwiązań informacja o zagrożeniu ma docierać kilkoma kanałami, a odpowiedzialność za uruchomienie alarmu będzie w większym stopniu skupiona na szczeblu wojewódzkim. Najpierw jednak samorządy muszą wyjaśnić, dlaczego w dziesięciu powiatach syreny nie zadziałały zgodnie z wydanym poleceniem.
na podstawie: Lubelski Urząd Wojewódzki w Lublinie.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Wojewódzki). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.