The European Union has introduced new regulations stipulating that artificial intelligence must not pretend to be human. This directive mandates that AI systems be clearly identified to users, ensuring transparency in digital interactions.
News4Media
Dzisiaj, 09:14 (aktualizacja 03.08.2026 09:04)
Od 2 sierpnia 2026 roku użytkownik powinien zostać poinformowany, gdy kontaktuje się ze sztuczną inteligencją. Źródło: Canva
W internecie coraz trudniej odróżnić prawdziwe zdjęcie od obrazu stworzonego przez sztuczną inteligencję, a wypowiedź człowieka od głosu wygenerowanego przez program. Unia Europejska chce ograniczyć ryzyko manipulacji.
Od 2 sierpnia 2026 roku obowiązują nowe zasady przejrzystości wynikające z unijnego AI Act.
Człowiek czy chatbot?
Osoba korzystająca z internetowego czatu, wirtualnego doradcy lub głosowego asystenta powinna wiedzieć, że rozmawia ze sztuczną inteligencją, a nie z człowiekiem. Informacja ma pojawić się już na początku rozmowy i być przedstawiona w jasny sposób.
Wyjątkiem są sytuacje, w których kontakt z AI jest oczywisty dla przeciętnego użytkownika. Komisja Europejska zaznacza jednak, że wyjątek ten należy stosować ostrożnie.
Fałszywy film musi mieć oznaczenie
Szczególnie istotne przepisy dotyczą deepfake’ów, czyli realistycznych obrazów, nagrań i filmów przedstawiających osoby, miejsca lub wydarzenia w sposób, który może zostać uznany za prawdziwy.
Publikujący taki materiał powinien wyraźnie poinformować odbiorców, że został on wygenerowany lub zmieniony przez AI. Nie wystarczą ukryte dane zapisane w pliku. Oznaczenie powinno być widoczne albo słyszalne już przy pierwszym kontakcie z materiałem.
Łagodniejsze zasady przewidziano dla dzieł wyraźnie artystycznych, satyrycznych lub fikcyjnych. Także w ich przypadku informacja o wykorzystaniu AI powinna się jednak pojawić, ale nie musi zakłócać odbioru utworu.
Nie każdy tekst trzeba podpisywać jako AI
Nowe przepisy obejmują również teksty przygotowane przez sztuczną inteligencję i publikowane w celu informowania o sprawach ważnych publicznie. Chodzi między innymi o politykę, administrację, bezpieczeństwo, zdrowie, finanse, naukę czy ochronę środowiska.
Nie oznacza to jednak, że każdy artykuł napisany z pomocą AI musi być specjalnie oznaczony. Obowiązek nie dotyczy tekstu, który został rzeczywiście sprawdzony i zredagowany przez człowieka, a konkretna osoba lub redakcja bierze odpowiedzialność za jego publikację.
Samo poprawienie przecinków, ortografii lub stylu nie wystarczy. Kontrola powinna obejmować treść, fakty i wiarygodność źródeł. Redaktor musi mieć również możliwość poprawienia albo odrzucenia przygotowanego materiału.
Oznaczenie także dla komputerów
Dostawcy narzędzi generujących obrazy, teksty, dźwięk i filmy mają dodatkowo stosować oznaczenia możliwe do odczytania przez urządzenia i inne programy. Ma to ułatwić wykrywanie materiałów stworzonych lub zmienionych przez AI.
Komisja Europejska przygotowała również specjalne symbole, którymi można oznaczać takie treści. Korzystanie z unijnych ikon jest dobrowolne, ale sam obowiązek informowania odbiorców – w przypadkach wskazanych w przepisach – już nie.
Za brak informacji grożą wysokie kary
Przestrzeganie przepisów mają kontrolować przede wszystkim krajowe organy nadzoru. Maksymalna kara za naruszenie obowiązków może wynieść 15 mln euro albo 3 proc. światowego rocznego obrotu firmy. W przypadku mniejszych przedsiębiorstw wysokość sankcji ma być ustalana proporcjonalnie.
Nowe prawo nie zakazuje tworzenia treści przez sztuczną inteligencję. Ma jednak sprawić, że odbiorca będzie wiedział, kiedy ogląda autentyczne nagranie, a kiedy komputerową kreację.
Napisz komentarz
Źródło: Kronika Tygodnia
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.