Pracownica Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Pabianicach twierdzi, że podczas wykonywania obowiązków służbowych została znieważona, a gdy chciała zgłosić sprawę na policji, nie przyjęto od niej zawiadomienia. Komenda Powiatowa Policji w Pabianicach przedstawia jednak odmienny przebieg wydarzeń. D
Do zdarzenia miało dojść 29 lipca podczas wizyty pracownicy GOPS u jednej z podopiecznych. Z zawiadomienia przygotowanego dla prokuratury wynika, że kobieta została znieważona przez prywatną opiekunkę oraz towarzyszącego jej mężczyznę. Według autorów pisma pod adresem pracownicy miały paść również słowa o charakterze ksenofobicznym m.in. „my jesteśmy Polakami, a ty masz wyp…… z powrotem na Ukrainę, a nie pracować w opiece społecznej”.
Z treści zawiadomienia wynika, że konflikt mógł mieć związek z wcześniejszymi uwagami zgłaszanymi przez pracownicę GOPS dotyczącymi sposobu sprawowania opieki nad podopieczną przez prywatną opiekunkę. Autorzy pisma wskazują, że mogło to być przyczyną późniejszej agresji wobec pracownicy. Okoliczności te nie zostały dotąd zweryfikowane przez organy ścigania.
Po zdarzeniu kobieta udała się do Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach.
Policja: nie było mowy o tle ksenofobicznym
Jak przekazała policja, około godziny 9.10 do dyżurki Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach zgłosiła się kobieta.
Powiedziała, że została obrażona słowami wulgarnymi przez mężczyznę, nie wspominając nic o charakterze ksenofobicznym tych wyzwisk. Z jej relacji nie wynikało również, aby doszło do przestępstwa ściganego z urzędu – poinformował mł. asp. Jakub Gąsiorek, oficer prasowy KPP w Pabianicach. Według komendy kobieta została poinformowana, że swoich praw może dochodzić na drodze prywatnego aktu oskarżenia. Policja twierdzi również, że w trakcie rozmowy odebrała telefon i opuściła budynek komendy, nie wracając już do zgłoszenia.
„Cały czas słyszałam: do sądu”
Z relacją policji nie zgadza się pokrzywdzona pracownica GOPS.
– Ja im mówiłam dokładnie i wyraźnie, co się wydarzyło, ale pani w dyżurce mi przerywała i cały czas powtarzała: „do sądu, do sądu, policja czymś takim się nie zajmuje” – mówi w rozmowie z naszą redakcją.
O sprawę zapytaliśmy również wójta gminy Pabianice. Marcin Wieczorek poinformował, że nie został jeszcze powiadomiony o zamiarze złożenia zawiadomienia do prokuratury, jednak potwierdził, że kierownictwo GOPS bardzo dobrze ocenia pracę pokrzywdzonej i jest to osoba godna zaufania.
Źródło: ePainfo.pl (Pabianice)
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.