
Chwasty wyższe niż człowiek, zarośnięte chodniki i ławki schowane w zieleni - takie obrazy zgłaszają łodzianie z kilku części miasta. Skargi dotyczą m.in. okolic ulic Leczniczej, Odyńca, Strykowskiej, Wersalskiej oraz terenów przy ulicach Śląskiej i na Olechowie, a miasto odpowiada, że nie planuje częstszego koszenia wszystkich terenów zielonych.
Najwięcej uwag pojawia się wokół niedawno założonych trawników przy ul. Leczniczej, gdzie mieszkańcy mówią o roślinach, które miały wyglądać dobrze po odbiorze inwestycji, a dziś budzą zastrzeżenia. Problemy widać także przy ul. Odyńca w pobliżu Kilińskiego, gdzie przechodnie zwracają uwagę na bardzo wysoką roślinność.
Chwaściory zamiast trawy mają już prawie dwa metry wysokości. Wiem, że to nie jest reprezentacyjna ulica, ale może warto by się było zainteresować, bo wygląda to nieciekawie
przechodzień
Podobne sygnały płyną z ul. Strykowskiej, gdzie chodnik i wjazdy do posesji są częściowo zasłonięte przez zarośla. Mieszkańcy i spacerujący wskazują również na ul. Wersalską, a także na wiele osiedli, w tym Olechów, oraz parki, gdzie trawa ma zarastać ławki i utrudniać korzystanie z małej architektury.
Do sprawy odniósł się radny Sebastian Bulak, do którego dotarły sygnały od mieszkańców. Wskazuje on, że problem nie dotyczy wyłącznie estetyki, ale też bezpieczeństwa i komfortu użytkowników terenów zielonych. W wielu miejscach roślinność ma sięgać wysokości pasa, a elementy wyposażenia parków stają się trudno dostępne lub prawie niewidoczne.
Zwracają oni uwagę, że w wielu miejscach trawy osiągają wysokość pasa, a niektóre ławki, kosze na śmieci oraz elementy małej architektury są praktycznie niewidoczne lub trudno dostępne z powodu bujnej roślinności. Zgłaszane są również przypadki ograniczonej widoczności na parkowych alejkach, utrudnionego korzystania z infrastruktury rekreacyjnej oraz problemów związanych z obecnością kleszczy i innych owadów. Szczególne obawy zgłaszają osoby starsze, rodzice z dziećmi oraz mieszkańcy korzystający z parków w celach rekreacyjnych i zdrowotnych
Sebastian Bulak, radny
Wśród zgłaszanych problemów pojawiają się też trudności dla kierowców. Zbyt wysoka zieleń ma ograniczać widoczność przy wyjazdach z mniejszych ulic w większe, co mieszkańcy zauważają m.in. w rejonie uliczek wzdłuż ul. Śląskiej. To kolejny element, który sprawia, że spór o koszenie wykracza poza sam wygląd trawników.
W odpowiedzi na interpelację Sebastiana Bulaka Urząd Miasta Łodzi poinformował, że prace przy zieleni są prowadzone sukcesywnie. Jednocześnie urzędnicy podkreślają, że sposób utrzymania trawników zależy od funkcji danego miejsca i opiera się na miejskich standardach pielęgnacji.
Miasto zaznacza, że intensywnie użytkowane trawniki rekreacyjne są koszone częściej, natomiast na części terenów wyższa roślinność pozostaje dłużej, bo ma to wspierać bioróżnorodność i ograniczać skutki suszy oraz wysokich temperatur. Z przekazanych informacji wynika też jasno, że nie ma planu zwiększenia częstotliwości koszenia wszystkich terenów zielonych.
Sprawa jest istotna, bo dotyczy codziennego korzystania z przestrzeni publicznej: dojść do domów, przejść pieszych, ławek w parkach i bezpieczeństwa na osiedlach. Dla jednych wyższa trawa oznacza bardziej naturalny charakter miasta, dla innych - realną przeszkodę, szczególnie tam, gdzie roślinność utrudnia poruszanie się lub zasłania otoczenie.
Właśnie dlatego temat koszenia wraca w wielu dzielnicach jednocześnie. Mieszkańcy oczekują porządku i dostępności, a miasto odwołuje się do zasady zróżnicowanego utrzymania zieleni. To oznacza, że najbliższe tygodnie nie przyniosą zapowiadanej zmiany w skali całego miasta, choć lokalne interwencje nadal mogą być zgłaszane.
Informacje przekazał Urząd Miasta Łodzi.
Źródło: Urząd Miasta Łodzi
Źródło: 24 Łódź (24lodz.pl)
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.