1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Zrobili badania, wykryli ołów w wodzie. Mieszkańcy pełni obaw

    Zrobili badania, wykryli ołów w wodzie. Mieszkańcy pełni obaw

    RAK0RAK0przeszczepów
    1698 odsłon
    Zrobili badania, wykryli ołów w wodzie. Mieszkańcy pełni obaw

    Mieszkańcy proszeni są unikanie kontaktu z wodą na rzece Bóbr

    Źródło zdj. gł.: Shutterstock

    Przez dwa miesiące do mieszkańców Żołędowa, Maksymilianowa i Wilczy (woj. kujawsko-pomorskie) miała docierać woda z ołowiem. Badania potwierdziły podwyższone stężenie. Mieszkańcy są pełni niepokoju o swoje zdrowie. Nie potrafią zrozumieć, dlaczego informacja wypłynęła tak późno. Najnowsze wyniki badań ze środy wykazały już, że zawartość ołowiu mieści się w dopuszczonej normie.

    W poniedziałek (6 lipca) gmina poinformowała mieszkańców za pośrednictwem mediów społecznościowych o zwiększonym o 17 jednostek (norma wynosi 10 µg/l) stężeniu ołowiu w wodzie. W komunikacie podkreślono, że pobrane zostały próbki wody do badania, wstrzymano podawanie wody ze stacji wodociągowej w Żołędowie do sieci i przystąpiono do płukania sieci.

    "Obecnie sieć wodociągowa w Żołędowie, Maksymilianowie i Wilczu zasilana jest w wodę ze stacji wodociągowej w Niemczu" - napisano w komunikacie.

    Wójt gminy Osielsko: popełniono błąd

    Jak mówi w rozmowie z tvn24.pl wójt gminy Osielsko Janusz Jedliński, pierwsza próbka wody została pobrana 5 maja. Gmina otrzymała wynik 25 maja, by dwa dni później przekazać sprawozdanie do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy. Wójt twierdzi, że informację o przekroczeniu normy otrzymał dopiero 1 lipca. Dlaczego zatem przez miesiąc nikt zauważył, że coś jest nie tak i nie poinformował mieszkańców?

    - Został popełniony błąd. Naszym obowiązkiem było to wychwycić, podobnie jak sanepidu, który w porę nie zareagował. Na żadnym szczeblu nie zostało to zauważone i źle się z tym czujemy - mówi Janusz Jedliński.

    - Nie było informacji od producenta wody, czyli od zakładu komunalnego, o przekroczeniach i ewentualnych działaniach naprawczych. To producent wody jest odpowiedzialny za to, żeby ta woda była bezpieczna - odpowiada Łukasz Betański, rzecznik prasowy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy

    Żołędowo. Obawy mieszkańców o zdrowie

    Mieszkańcy są jednak pełni niepokoju, czego wyraz dali w komentarzach pod wpisem gminy w mediach społecznościowych.

    "Błyskawiczna reakcja na przekroczenie wykryte w maju… Maile i telefony do Gminy w tej sprawie od tygodnia pozostawały bez żadnej reakcji. Zalecane jest ograniczenie spożycia wody? Czyli nie całkowite zaprzestanie? To ile dokładnie kobieta w ciąży może tej wody z ołowiem bezpiecznie wypić Państwa zdaniem?" - zapytała jedna z mieszkanek.

    "Dwa miesiące świadomie dopuszczacie zatrutą ołowiem wodę, a teraz przepłukaliście sieć wodociągową i w przeciągu 12 godzin rozwiązaliście problem. Skoro to takie proste, to dlaczego nie zostało przepłukane dwa miesiące temu? Osobiście nie wierzę w program naprawczy, tym bardziej że ołów często wydziela się ze starych rur. Zachęcam wszystkim mieszkańców do wykonania badań na obecność ołowiu oraz badanie wody we własnym zakresie" - dodał inny z mieszkańców.

    "Zdrowie mieszkańców powinno być wartością nadrzędną. Transparentność nie polega na publikowaniu uspokajających komunikatów, lecz na przedstawieniu konkretnych dowodów i wzięciu odpowiedzialności za podjęte - lub zaniechane - decyzje" - podsumował jeden z mieszkańców.

    Żołędowo. Powtórzyli badania próbek wody

    Wójt podkreśla, że badanie na obecność ołowiu w wodzie wykonywane jest raz w roku. W rozmowie z tvn24.pl tłumaczy, że pierwsza próbka była pobrana z rury stojącej, w której woda zalegała ponad trzy miesiące.

    - Próbka została pobrana prawidłowo, jednak do weryfikacji powinna zostać również pobrana próbka z wody, która trafia z sieci do mieszkańców, a nie tylko ze stacji uzdatniania wody, gdzie przez kilka miesięcy nikt nie korzysta z kranu. Niestety nie zostało to zrobione. Jesteśmy przekonani, że skażanie wynikało stąd, że próbka nie została pobrana z sieci - podkreśla Janusz Jedliński.

    We wtorek (7 lipca) zlecono kolejne badania próbek wody. W środę sanepid poinformował o wynikach, które wykazały obniżoną, dopuszczalną zawartość ołowiu w wodzie. Podkreślono, że woda spełnia wymagania sanitarne i nadaje się do spożycia.

    - Uzyskane wyniki wykazały, że zawartość ołowiu w wodzie mieści się w dopuszczalnej normie, czyli wynosi poniżej 10 mikrogramów na litr - informuje Łukasz Betański.

    I dodaje: - Otrzymane wyniki mogą rodzić pytania dotyczące sposobu pobrania i zbadania próbek wody w maju przez niezależne, akredytowane laboratorium w ramach kontroli wewnętrznej prowadzonej przez Gminny Zakład Komunalny w Żołędowie.

    Sanepid podkreśla, że to obowiązkiem producenta wody, czyli Gminnego Zakładu Komunalnego w Żołędowie, jest zapewnienie mieszkańcom bezpiecznej wody w kranach.

    - W przypadku stwierdzenia przekroczenia dopuszczalnych norm producent wody ma obowiązek niezwłocznie wdrożyć odpowiednie działania naprawcze - mówi Łukasz Betański.

    DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

    Źródło: tvn24.pl

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.