
Szwedzki najazd, tajemniczy mieszkaniec Bydgoszczy i skrzynka ukryta pod posadzką kościoła farnego. Odkryty w 2018 roku Skarb Bydgoski stał się inspiracją dla nowego utworu JACZYNA. Historię jego powstania przybliżył archeolog Robert Grochowski, kierujący badaniami, podczas których odnaleziono bezcenny depozyt.
Skarb Bydgoski jest jednym z najważniejszych odkryć archeologicznych dokonanych w ostatnich latach w naszym mieście. Odnaleziono go 2 stycznia 2018 roku podczas prac prowadzonych w bydgoskiej katedrze. Badaniami kierował archeolog Robert Grochowski.
Teraz historia tajemniczego depozytu zyskała nową, artystyczną odsłonę. JACZYN przygotował utwór zatytułowany „Skarb Bydgoski”. Jego premierze Robert Grochowski poświęcił obszerny wpis, w którym przedstawił własną wizję wydarzeń prowadzących do ukrycia kosztowności.
Opowieść rozpoczyna się 16 maja 1658 roku. Trwa potop szwedzki. Około 800 żołnierzy dowodzonych przez von Bülowa zajmuje pozycje we wschodniej części Bydgoszczy, w rejonie przedmieścia kujawskiego, klasztoru Bernardynów i kościoła św. Idziego.
Według rekonstrukcji przedstawionej przez Grochowskiego dwóch mówiących po polsku szwedzkich rajtarów miało podejść do Bramy Kujawskiej. Przekonali strażników, że poprzedzają orszak króla Jana Kazimierza i mają przygotować dla niego kwatery. Kiedy brama została otwarta, Szwedzi zaatakowali.
„Masa szwedzkiej piechoty i jazda wdziera się do Bydgoszczy niczym rwąca rzeka” – pisze archeolog.
Polska załoga została całkowicie zaskoczona. Po przełamaniu obrony rozpoczęło się plądrowanie miasta. Płonęły domy i składy, ginęli mieszkańcy. Grochowski opisuje Bydgoszcz pogrążoną w chaosie, przemocy i pożodze.
Na tle tych wydarzeń rozgrywa się historia tajemniczego „Pana X”. To literacka próba odtworzenia losów człowieka, który mógł ukryć skarb odnaleziony po 360 latach. Grochowski wyobraża go sobie biegnącego w stronę kościoła farnego, dzisiejszej katedry.
W zakrystii miały znajdować się skrzynie należące do bractw kościelnych, cechów i zamożniejszych mieszczan. W czasie wojennej zawieruchy kościół wydawał się jednym z najbezpieczniejszych miejsc w mieście.
Pan X odnajduje swoją skrzynkę, dokłada do niej monety oraz biżuterię, po czym przenosi ją do prezbiterium. Tam podważa płytki posadzkowe, wykopuje niewielką jamę i ukrywa depozyt.
„Odwraca jeszcze wzrok ku ołtarzowi, żegna się znakiem krzyża. Po chwili skrzyneczka już na dnie” – opisuje Grochowski.
W tej rekonstrukcji właściciel kosztowności nie otrzymał już szansy, aby po nie wrócić. Po wyjściu ze świątyni natknął się na szwedzkich żołnierzy i został zastrzelony. Skrzynka pozostała pod posadzką na ponad trzy i pół stulecia.
Autor wpisu wyraźnie zaznacza, że jest to jego wyobrażenie okoliczności ukrycia kosztowności: „Tak moim zdaniem wyglądały okoliczności ukrycia Skarbu Bydgoskiego”.
Historia wróciła do życia 2 stycznia 2018 roku. Podczas badań archeologicznych prowadzonych w bydgoskiej katedrze odkryto ukryty depozyt. Znajdowały się w nim złote monety oraz przedmioty biżuteryjne.
„W trakcie prowadzonych pod moim kierunkiem badań archeologicznych w Katedrze Bydgoskiej dane nam było odkryć skarb Pana X” – wspomina Robert Grochowski.
Nie znamy nazwiska właściciela kosztowności ani dokładnego przebiegu wydarzeń, które doprowadziły do ich ukrycia. Związek depozytu z dramatycznymi wydarzeniami połowy XVII wieku pozwala jednak wyobrazić sobie, dlaczego ktoś zdecydował się schować swój majątek w kościele. Najbardziej przejmujące jest to, że już nigdy po niego nie wrócił.
Nowy rozdział tej historii dopisał JACZYN. Artysta przygotował utwór „Skarb Bydgoski”, którego jest autorem tekstu i producentem. Nagranie powstało w Pixel Music Studio.
Robert Grochowski podkreśla, że przedsięwzięcie zostało zrealizowane całkowicie społecznie, bez miejskich konkursów, dotacji, grantów i stypendiów oraz bez wsparcia instytucji kultury.
„Wystarczył talent, praca, czas, zaangażowanie. Wspaniale, że są jeszcze tacy ludzie” – napisał archeolog, dziękując artyście za przywrócenie bydgoskiej historii w nowej formie.
Utwór łączy historyczną pamięć z artystyczną wyobraźnią. Przypomina zarazem, że pod ulicami, posadzkami i murami starej Bydgoszczy nadal kryją się opowieści o ludziach, których nazwisk być może nigdy już nie poznamy. Pozostały jednak po nich przedmioty, ślady i tajemnice. Czasem trzeba archeologa, aby je odnaleźć. Czasem artysty, aby ponownie przemówiły.
Źródło: Tygodnik Bydgoski
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.