
Piotr Białczyk — Tom Rose w najnowszym wpisie na portalu X po raz kolejny skrytykował europejskich sojuszników. „Wiedzą, czym jest Iran i jakie zagrożenie stwarza, ale brakuje im odwagi” – twierdzi ambasador USA w Polsce. Dyplomata przekonuje, że Donald Trump nigdy nie prosił Europy, aby walczyła
Tom Rose w najnowszym wpisie na portalu X po raz kolejny skrytykował europejskich sojuszników. „Wiedzą, czym jest Iran i jakie zagrożenie stwarza, ale brakuje im odwagi” – twierdzi ambasador USA w Polsce. Dyplomata przekonuje, że Donald Trump nigdy nie prosił Europy, aby walczyła u boku amerykańskich żołnierzy.

Ambasador USA w Polsce Tom Rose podczas panelu ambasadorskiego w Gdańsku (fot. arch.). (fot. Andrzej Jackowski / PAP)
Wpis Toma Rose’a na jego prywatnym koncie na portalu X pojawił się w piątkowe przedpołudnie.
„Jeśli Europa nie postrzega Iranu jako bezpośredniego zagrożenia, to dlaczego Amerykanie mieliby traktować go w ten sposób w imieniu Europy? Europa szybko wydaje się twarda, ale powoli działa. Wiedzą, czym jest Iran i jakie zagrożenie stwarza, ale brakuje im odwagi, nie wspominając o możliwości obrony” – pisze amerykański ambasador w Polsce.
Według dyplomaty europejscy przywódcy nie zdają sobie sprawy z sytuacji politycznej w Iranie („rządzi tam reżim islamistyczny, który ma za sobą półwieczną historię apokaliptycznego terroryzmu” – pis. org.), jednak nie zamierzają wesprzeć wysiłku USA.
Trump grozi Iranowi totalnym zniszczeniem. „Mosty, potem elektrownie!”
Rose przekonuje, że Teheran wciąż „morduje dziesiątki tysięcy własnych obywateli, otwarcie wzywa do zniszczenia Izraela i zadania śmierci Ameryce oraz nadal buduje rakiety balistyczne w celu ochrony swojego programu nuklearnego”.
Zdaniem dyplomaty prezydent USA nigdy nie prosił o militarne zaangażowanie Starego Kontynentu w Iranie.
[

„Gdybyśmy byli na tyle głupi”. Ambasador Rose uderza w sojuszników USA](/news/tom-rose-uderza-w-sojusznikow-waszyngtonu-mocny-i-obszerny-wpis-ambasadora-usa-w-polsce)
[

Czystka w Pentagonie. Szef sztabu armii USA odwołany](/news/szef-sztabu-armii-usa-randy-george-odwolany-decyzja-petea-hegsetha-bez-precedensu)
[

Wojna jest kobietą. Trump pozbył się nie tej](/news/pam-bondi-wyrzucona-z-administracji-trumpa-bo-wojna-jest-kobieta-opinia)
„Wszystko, czego Donald Trump chciał, to pozwolenie na korzystanie z lotnisk i baz, które opłaciliśmy, obsadzaliśmy i utrzymywaliśmy, by bronić Europy. Nie żołnierzy. Nie eskalacji. Tylko dostępu. Nawet to okazało się zbyt trudne” – wyznaje współpracownik 45./47. prezydenta USA.
„Sojusze nie są trwałe, gdy jedna strona odmawia pomocy drugiej” – pointuje.
Wpis Rose’a następuje kilkadziesiąt godzin po poprzednim, ostrym, internetowym komentarzu współpracownika prezydenta USA. Ambasador, o czym pisaliśmy w Zero.pl, uderzył w sojuszników Waszyngtonu i stwierdził wprost, że gdyby Stany Zjednoczone chciały się konsultować ws. ataku na Iran, to prawdopodobnie byłyby „odwiedzione” od decyzji.
„Kiedy (nasi sojusznicy – red.) dzwonią, my odbieramy. Kiedy (my – red.) działamy, jesteśmy pouczani. Pytanie tylko: jak długo jeszcze?” – przekonywał w środę.
Szerokim echem w Polsce odbił się także personalny konflikt ambasadora z marszałkiem Sejmu. Na początku lutego Tom Rose oświadczył, że zrywa kontakt z Włodzimierzem Czarzastym, a jako podał odmowę poparcia przez lidera Lewicy inicjatywy na rzecz przyznania prezydentowi USA, Donaldowi Trumpowi, Pokojowej Nagrody Nobla.
„Krok od celu”. Trump w orędziu o końcu wojny
Wtedy w obronę koalicjanta włączył się premier. Pisząc na X, Donald Tusk stwierdził: „Panie Ambasadorze Rose, sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać. Przynajmniej tak w Polsce rozumiemy partnerstwo”.
W dyplomatyczno-internetową wymianę komentarzy włączył się także Pałac Prezydencki. Marcin Przydacz, doradca ds. zagranicznych polskiego Karola Nawrockiego – skrytykował marszałka Czarzastego, pisząc na X, że „niepotrzebnie powoduje napięcia w relacjach polsko‑amerykańskich”.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.