
Olga Erenc — Decyzja Ministerstwa Zdrowia o odwołaniu prof. Ewy Helwich ze stanowiska konsultantki krajowej ds. neonatologii wywołała ostry spór wokół bezpieczeństwa noworodków. Resort mówi o braku współpracy i zagrożeniu dla programu szczepień, ekspertka – o procedurach, które mogą narażać d
Decyzja Ministerstwa Zdrowia o odwołaniu prof. Ewy Helwich ze stanowiska konsultantki krajowej ds. neonatologii wywołała ostry spór wokół bezpieczeństwa noworodków. Resort mówi o braku współpracy i zagrożeniu dla programu szczepień, ekspertka – o procedurach, które mogą narażać dzieci na ciężkie powikłania.

Profesor Ewa Helwich (fot. Mateusz Grochocki / East News)
Ministerstwo Zdrowia odwołało 21 stycznia profesor Ewę Helwich ze stanowiska konsultantki krajowej w dziedzinie neonatologii. Resort jako oficjalny powód wskazał brak współpracy oraz działania, które mogły zagrozić realizacji programu szczepień noworodków. W wywiadzie z Rynkiem Zdrowia odwołana lek
arka przedstawiła swoją wersję wydarzeń.
Tłem konfliktu jest wprowadzenie do ogólnopolskiego screeningu noworodkowego nowego badania w kierunku wrodzonego ciężkiego niedoboru odporności (SCID). Badanie zaczęło obowiązywać we wszystkich oddziałach noworodkowych we wrześniu 2025 r. Jak podkreśla prof. Helwich, jego wdrożenie nastąpiło bez konsultacji z Krajowym Nadzorem w dziedzinie Neonatologii oraz bez zmiany organizacji szczepień.
– Doszło do absurdu. Najpierw noworodkowi podaje się żywą szczepionkę BCG przeciw gruźlicy, a dopiero później otrzymujemy wynik badania sprawdzającego, czy dziecko nie ma ciężkiego niedoboru odporności – mówi była konsultantka krajowa. Tymczasem u dzieci z SCID podanie żywej szczepionki może wywołać ciężką, zagrażającą życiu postać gruźlicy.
Zdaniem prof. Helwich kolejność procedur powinna być odwrócona: najpierw badanie, potem szczepienie. Problem w tym, że na wynik testu czeka się obecnie około dwóch tygodni, a więc już po wypisie dziecka do domu. To – jak przyznaje lekarka w rozmowie z Rynkiem Zdrowia – oznaczałoby konieczność organizacji szczepień poza oddziałami noworodkowymi i ryzyko, że część rodziców nie dotrze do punktów szczepień.
Profesor relacjonuje, że Pierwsze sygnały o problemach dotarły do niej dopiero w październiku. W listopadzie uzyskała potwierdzenie przypadku z Rzeszowa: noworodek został zaszczepiony przeciw gruźlicy, wypisany do domu, a dopiero po jednym czy dwóch tygodniach pojawił się dodatni wynik badania w kierunku SCID. Dziecko trafiło na obserwację do Centrum Zdrowia Dziecka i wymaga długotrwałego leczenia profilaktycznego.
– Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, ale tak nie powinno to wyglądać. Wprowadzenie badania bez zmiany organizacji szczepień poważnie ogranicza jego sens – podkreśla ekspertka.
Prof. Helwich zapewnia, że swoje wątpliwości zgłaszała Ministerstwu Zdrowia, Zespołowi ds. Szczepień Ochronnych oraz Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu. Jak twierdzi, mimo spotkań i deklaracji „że trzeba to zrobić”, przez kolejne tygodnie nie wprowadzono żadnych zmian. W grudniu dowiedziała się także o naradzie w resorcie, na którą nie została zaproszona.
– Konsultanci wojewódzcy mówili wprost, że czują oddech prokuratora na ramieniu. Jeśli coś stanie się dziecku po szczepieniu, a potem okaże się, że miało przeciwwskazania, ktoś będzie musiał za to odpowiedzieć – mówi była konsultantka.
Samorząd lekarski protestuje przeciwko odwołaniu profesor Ewy Helwich. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej nie uważa, że istniały podstawy do decyzji podjętej przez Ministerstwo Zdrowia i domaga się przywrócenia profesor Helwich na stanowisko konsultantki krajowej ds. neonatologii.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.