1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    „To gotowy produkt narodowy”. Polska go przegapiła?

    „To gotowy produkt narodowy”. Polska go przegapiła?

    RAK0RAK0przeszczepów
    2959 odsłon
    „To gotowy produkt narodowy”. Polska go przegapiła?

    Aleksandra Cieślik — Profesor Hazem Kalaji z SGGW współtworzył antywirusowe filtry z mchu i cukierki mogące wspierać ochronę przed infekcjami. W Japonii produkty te cieszą się dużym zainteresowaniem. W Polsce nie są jeszcze szerzej znane.

    Profesor Hazem Kalaji z SGGW współtworzył antywirusowe filtry z mchu i cukierki mogące wspierać ochronę przed infekcjami. W Japonii produkty te cieszą się dużym zainteresowaniem. W Polsce nie są jeszcze szerzej znane.

    Produkty współtworzone przez polskiego naukowca są hitem w Japonii.

    Produkty współtworzone przez polskiego naukowca są hitem w Japonii. (fot. Zero.pl / zdjęcie w tle: freepik.com | @Karn2608; flaga: freepik.com | @benzers)

    • Prof. Hazem Kalaji opracował z japońskim naukowcem filtr z mchu, który w badaniach laboratoryjnych zatrzymuje wirusy grypy i może być stosowany m.in. w maseczkach i wentylacji.
    • Drugi pomysł to wykorzystanie białka z fasoli szablastej w produktach takich jak pasta do zębów czy cukierki – może ono utrudniać wirusom wnikanie do komórek.
    • W Japonii technologie są już komercjalizowane i trafiają na rynek, w Polsce pozostają na etapie badań i nie wzbudzają większego zainteresowania instytucji.
    • Eksperci podkreślają, że rozwiązania wymagają dalszych badań klinicznych, a ich wdrażanie w Polsce utrudniają m.in. bariery systemowe i brak gotowości do ryzyka.

    Warszawa, poniedziałek, godz. 15:20. Gabinet w Katedrze Botaniki i Fizjologii Roślin Instytutu Biologii Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

    Na biurku leży zielona mata. To mech porastający fragment materiału przypominającego dywanik. Prof. Hazem Kalaji bierze ją do ręki i spryskuje kilkoma kroplami wody.

    – Nawet przy takim świetle on już „działa” – mówi, wskazując na okno. – Wystarczy minimalne światło (kilka mikroeinsteinów), żeby rozpoczął fotosyntezę.

    Faktycznie, mech „rozkwita” w mgnieniu oka.

    Według naukowców spośród kilkudziesięciu przebadanych gatunków mchu tylko dwa wykazywały zdolność zatrzymywania wirusów grypy w warunkach laboratoryjnych. (fot. Zero.pl)

    To właśnie właściwości mchu stały się punktem wyjścia do opracowania rozwiązań, które – jak przekonuje naukowiec – mogą mieć zastosowanie w ochronie przed wirusami.

    Mech jako filtr przeciwwirusowy

    Od około dekady prof. Kalaji współpracuje z japońskim wirusologiem dr. Seiyą Sato z Niigaty. Początkowo ich badania dotyczyły wykorzystania mchu w kontekście pochłaniania dwutlenku węgla i potencjalnych kredytów węglowych.

    Pandemia COVID-19 zmieniła kierunek prac.

    – Zaczęliśmy się zastanawiać, czy mech może działać jako naturalny filtr przeciwwirusowy – mówi profesor.

    Według naukowców spośród kilkudziesięciu przebadanych gatunków tylko dwa wykazywały zdolność zatrzymywania wirusów grypy w warunkach laboratoryjnych. Na tej podstawie opracowano rozwiązanie wykorzystujące mech jako element filtracyjny w maseczkach ochronnych.

    Produkty, przy tworzeniu których uczestniczył prof. Kalaji. (fot. Zero.pl)

    Technologia jest w Japonii komercjalizowana. Kalaji i Sato złożyli w Japońskim Urzędzie Patentowym wniosek patentowy, który – po ocenie – został opublikowany.

    Mech:

    – nie wymaga gleby ani skomplikowanej uprawy;

    – może funkcjonować przy bardzo niskim natężeniu światła;

    – jest biodegradowalny.

    – Koszt produkcji jednej maseczki mógłby wynosić mniej niż złotówkę – twierdzi naukowiec.

    [

    Cyborgi czy ewolucja naturalna? Jak człowiek będzie wyglądał za milion lat?](/news/jak-zmieni-sie-czlowiek-ewolucja-i-przyszlosc-gatunku-homo-sapiens)

    [

    „Wewnętrzny GPS”. Niemiecki naukowiec odkrył, jak działa ludzki mózg](/news/jak-ludzki-mozg-organizuje-zycie-czlowieka-przelomowe-badania-niemieckiego-naukowca)

    [

    Nauka w polskiej strategii. Eksperci zwrócili uwagę na podstawowy problem](/news/debata-w-kanale-zero-nauka-w-polskiej-strategii-eksperci-wskazali-podstawowy-problem)

    Jednocześnie należy podkreślić, że dostępne informacje dotyczą głównie badań laboratoryjnych.

    Na obecnym etapie brak publicznie dostępnych badań klinicznych potwierdzających skuteczność tego typu rozwiązań w warunkach rzeczywistych.

    – Nie oznacza to jednak braku skuteczności, lecz wynika przede wszystkim z etapu rozwoju technologii oraz uwarunkowań organizacyjnych i finansowych – wyjaśnia profesor.

    Cukierki, pasta do zębów i fasola szablasta

    Drugi wynalazek opracowany przez naukowców dotyczy wykorzystania fasoli szablastej (jack bean). Zawarte w niej białko – konkanawalina A – może wiązać się z cząsteczkami na powierzchni wirusów, potencjalnie utrudniając ich przyłączanie do komórek.

    Substancja ta może być dodawana do produktów takich jak:

    – pasta do zębów;

    – cukierki;

    – lody.

    – W Japonii produkty z tym dodatkiem cieszą się dużym zainteresowaniem – mówi Kalaji.
    Jak podkreśla, pasta do zębów zawierająca tę substancję kosztuje w tym kraju około 20 dol. i znajduje nabywców.

    Pasta do zębów z zawartym w niej białkiem konkanawaliną A. (fot. Zero.pl)

    Również w tym przypadku mechanizm działania został opisany na poziomie cząsteczkowym. Brakuje jednak publicznie dostępnych badań klinicznych potwierdzających skuteczność takich produktów w zapobieganiu infekcjom u ludzi.

    Japonia kontra Polska

    W Japonii rozwiązania opracowane przez naukowców znajdują zastosowanie m.in. w produktach konsumenckich oraz w systemach filtracyjnych budynków.

    Ostatnio firma Authority Creative Works (Japonia), specjalizująca się w instalacjach dla wielopiętrowych budynków, podpisała umowę z dr. Seiyą Sato dotyczącą zastosowania filtrów opartych na mchu w centralnych systemach wentylacyjnych.

    Zamiast syntetycznych filtrów – żywy mech, który – według twórców – pochłania wirusy i bakterie, cały czas jest aktywny biologicznie, pobiera energię z minimalnej ilości światła i wilgoci z powietrza.

    – Japończycy są bardziej otwarci na naturalne rozwiązania – ocenia Kalaji.

    Jego zdaniem, w Polsce podobne technologie nie spotykają się z zainteresowaniem instytucjonalnym.

    Między innowacją a potrzebą weryfikacji

    Jak wynika z przeglądów badań publikowanych m.in. w czasopismach takich jak „Science of the Total Environment”, rozwój biodegradowalnych materiałów filtracyjnych jest intensywnie badany, jednak ich skuteczność wymaga dalszej weryfikacji.

    Dotyczy to zarówno skuteczności w warunkach rzeczywistych, jak i bezpieczeństwa stosowania.

    Z pytaniem o to, czy takie rozwiązania mogłyby być stosowane na szeroką skalę w Polsce, zwróciliśmy się do Agencji Badań Medycznych.

    Poinformowano nas, że nie odnotowała ona projektów o podobnym charakterze, zaznaczając jednocześnie, że technologie wpisujące się w obszar bezpieczeństwa epidemicznego mogą kwalifikować się do wsparcia.

    „Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że zagrożenia związane z patogenami oddechowymi pozostają jednym z najważniejszych wyzwań zdrowia publicznego” – czytamy w odpowiedzi ABM przesłanej Zero.pl.

    Narodowe Centrum Badań i Rozwoju przekazało nam, że projekty z obszaru zdrowia publicznego i biotechnologii mogą ubiegać się o wsparcie w ramach dostępnych programów. Jako jedne z głównych barier wdrażania innowacji w Polsce wskazało m.in. słaby transfer technologii między nauką a biznesem oraz niechęć do podejmowania ryzyka finansowego.

    „To gotowy produkt narodowy”

    – Chciałbym, żeby to był produkt państwowy, nie prywatny – podkreśla profesor. – Żeby Ministerstwo Zdrowia i resort rolnictwa powiedziały: produkujcie to dla nas. Najpierw dla szpitali, przychodni, szkół. Potem eksport. To gotowy produkt narodowy. Tylko trzeba go chcieć.

    Prof. Kalaji zawarł z dr. Sato porozumienie, zgodnie z którym każdy z nich może niezależnie komercjalizować wynalazki na terenie własnego kraju, bez ingerencji drugiej strony. Oznacza to, że licencja na wykorzystanie technologii w naszym kraju pozostaje otwarta.

    Na parapecie w gabinecie profesora mech powoli wysycha. Po chwili znów zostaje spryskany wodą i wraca do życia.

    Czy stanie się elementem przyszłych technologii medycznych, czy pozostanie ciekawostką z pogranicza biologii i innowacji – to wciąż niewiadoma.

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.