
Michał Cieciura — Policja przed potrójnym morderstwem dokonanym przez Jacka Jaworka wiedziała o okolicznościach, które powinny spowodować interwencję. Jak ustalili reporterzy TVP, funkcjonariusze mieli nie zareagować na czas i doszło do tragedii.
Policja przed potrójnym morderstwem dokonanym przez Jacka Jaworka wiedziała o okolicznościach, które powinny spowodować interwencję. Jak ustalili reporterzy TVP, funkcjonariusze mieli nie zareagować na czas i doszło do tragedii.

Nowe fakty dotyczące poszukiwań Jacka Jaworka. Za zaniedbania w sprawie policjanci mogą stanąć przed sądem. (fot. Łukasz Gągulski, Policja Śląska / PAP Codzienny, Policja Śląska)
Poszukiwany przez trzy lata sprawca potrójnego morderstwa w Borowcach (w województwie śląskim) Jacek Jaworek został odnaleziony martwy w 2024 r. Sprawie przyjrzeli się dziennikarze „Raportu specjalnego” i odkryli wiele nowych, zatrważających faktów dotyczących zdarzenia z 2021 r.
Według ich ustaleń, na dwa dni przed tragedią bratowa Jacka Jaworka – Justyna zgłosiła się na Komisariat Policji w Koniecpolu (w województwie śląskim) z zawiadomieniem o kierowaniu wobec niej i jej rodziny gróźb karalnych ze strony mieszkającego z nimi Jaworka. Policjanci polecili kobiecie, by ta zgromadziła dowody obciążające szwagra i dopiero wówczas będą mogli zareagować. Co więcej, już jakiś czas przed tragedią funkcjonariusze mieli wiedzieć o nielegalnie posiadanej przez Jaworka broni. Ani groźby karalne, ani nielegalna broń nie skłoniły policjantów do podjęcia interwencji.
W tragiczny dzień Jaworek wrócił do domu w nocy po wyjściu z kolegami. Znajomi mordercy twierdzili zgodnie, że Jacek nie wydawał się tego wieczoru nadpobudliwy ani zdenerwowany. Po powrocie do domu Jaworek siedmiokrotnie postrzelił swojego brata Janusza. Następnie dwukrotnie strzelił do swojego 17-letniego bratanka. Ostatni strzał padł w stronę bratowej Jaworka. Drugi syn Janusza i Justyny uciekł z domu przez okno i jako jedyny ocalał.
Odczytali dane z czarnych skrzynek. Obalają obronę Sebastiana M.
Policjanci zostali powiadomieni jeszcze w trakcie popełniania morderstwa – na numer alarmowy zaraz po pierwszych strzałach zadzwoniła Justyna. Mimo tego, według ustaleń TVP, funkcjonariusze ponownie nie zareagowali dostatecznie szybko.
Jaworek po strzelaninie zaginął bez śladu. Jak twierdzą reporterzy TVP, policja w pierwszych chwilach po morderstwie nie podjęła odpowiednich kroków, by utrudnić mu ucieczkę. Nie sprawdzano samochodów sąsiadów, a blokady drogowe rozstawiono dopiero po południu, czyli kilkanaście godzin po zdarzeniu.
W materiale TVP jest też wątek mówiący o tym, że śledczy nie sprawdzili dokładnie najbliższej rodziny mordercy. Dziś wiemy, że Jaworek ukrywał się przez jakiś czas w Dąbrowie Zielonej (w województwie śląskim) u swojej ciotki Teresy D. Kobieta twierdzi, że ukrywała go od jesieni 2023 r. w obawie o swoje życie. Grozi jej pięć lat pozbawienia wolności.
[

Słynne auto odebrane pijanemu kierowcy. Skorzystają z niego policjanci](/news/ford-mustang-odebrany-pijanemu-kierowcy-skorzystaja-z-niego-policjanci)
[

Strzały przed szkołą w centrum Warszawy. Policja zatrzymała 43-latka](/news/warszawa-ostrzelano-budynek-szkoly-z-broni-pneumatycznej-policja-szuka-sprawcy)
[

Straż graniczna rozbiła gang handlujący ludźmi. Pościg i strzały na ulicach Gdańska](/news/straz-graniczna-rozbila-gang-8-zatrzymanych-6-w-areszcie-milionowe-zabezpieczenia)
Jacek Jaworek popełnił samobójstwo. Jego ciało znaleziono 19 lipca 2024 r. obok boiska w Dąbrowie Zielonej. Znaleźli je pracownicy sprzątający teren. W Prokuraturze Okręgowej w Gliwicach trwa obecnie postępowanie wyjaśniające w sprawie ewentualnych zaniedbań policji przy okazji poszukiwań Jaworka. Zarzuty funkcjonariusze usłyszą prawdopodobnie na początku kwietnia.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.