
Wojciech J. Kittel — Waszyngton zaciska pętlę wokół Kuby. Po demonstracyjnym uderzeniu w Wenezuelę kolejnym celem stała się Hawana – pozbawiona energii, osłabiona gospodarczo i naciskana z każdej strony. Administracja Trumpa realizuje krok po kroku strategię podporządkowania półkuli zachodniej.
Wraz z rozpoczęciem drugiej kadencji Donalda Trumpa jego administracja skupiła się na redefinicji amerykańskiej roli w świecie. Szczególną uwagę skierowano na półkulę zachodnią. Z perspektywy państw europejskich praktyczny wymiar tego podejścia był widoczny najpierw w propozycji wykupu Grenlandii od Danii, a później w formułowaniu żądań.
Podobny charakter miały również pomysły przyłączenia Kanady do USA jako 51. stanu. Deklaracje administracji Trumpa były jednak kierowane – bądź co bądź – do sojuszników. Miały one na celu wywarcie na nich presji, aby zwiększyli wydatki na własne bezpieczeństwo oraz podporządkowali swoją decyzyjność woli Stanów Zjednoczonych.
Presja ta nie ograniczyła się wyłącznie do sojuszników. Idea podporządkowania interesom USA przestrzeni półkuli zachodniej wynika bezpośrednio z odświeżenia doktryny Monroe.
Ogłoszona w 1823 r. przez prezydenta USA Jamesa Monroe’a zakładała, że ingerencja państw europejskich w sprawy obu Ameryk będzie traktowana jako zagrożenie. To właśnie na podstawie tej linii politycznej USA zaczęły traktować obie Ameryki jako wyłączną strefę wpływów.
Drugi rok drugiej kadencji Trumpa przyniósł tej przeszło dwustuletniej doktrynie istotną ewolucję. Przybrała ona postać znacznie bardziej ofensywną. Nie chodzi już wyłącznie o blokowanie wpływów mocarstw zewnętrznych w regionie, lecz o aktywne wymuszanie politycznej uległości państw półkuli zachodniej.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.