
Katarzyna Dybińska — Wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto pogłębia się chaos i mnożą się pytania. Jakie możliwości ma państwo w zakresie pomocy poszkodowanym? Czy robi wszystko, by tę pomoc zapewnić? A może klienci platformy zostaną ostatecznie pozostawieni sami sobie? Minister sprawiedliwości, Walde
Wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto pogłębia się chaos i mnożą się pytania. Jakie możliwości ma państwo w zakresie pomocy poszkodowanym? Czy robi wszystko, by tę pomoc zapewnić? A może klienci platformy zostaną ostatecznie pozostawieni sami sobie? Minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, zapewnia portal Zero.pl, że prokuratura działa. Ale prawnik studzi ewentualny nadmierny optymizm.

Afera Zondacrypto (fot. Shutterstock)
W sprawie Zondacrypto jest mnóstwo okoliczności, które obiektywnie nie ułatwiają rozwiązania problemów użytkowników największej giełdy kryptowalut działającej w Polsce. To m.in. kwestie własności – Zondacrypto należy do estońskiej spółki BB Trade Estonia OÜ, a ta z kolei ma szwajcarskiego akcjonariusza – DIVISIO HOLDING. A zatem Zondacrypto technicznie nie podlega polskiemu prawu.
Do tego na rynku kryptowalut próżno szukać jakiejkolwiek centrali. Kiedy upadnie bank lub SKOK, klientom w Polsce może pomóc Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który w ramach procedury gwarancyjnej wypłaca środki zgromadzone na rachunkach deponenta (podstawowy limit to równowartość 100 tys. euro). Jest też Komisja Nadzoru Finansowego, która – jak sama nazwa wskazuje – sprawuje nadzór nad bankami, ubezpieczycielami, SKOK-ami. Ale, niestety, nie nad giełdami kryptowalut.
– Rynek kryptowalut w Polsce jest poza nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego – mówi Zero.pl Jacek Barszczewski, rzecznik KNF. – Na gruncie obecnych przepisów prawa, Komisja Nadzoru Finansowego nie jest właściwa, jeśli chodzi o nadzór nad giełdami kryptowalut.
Jakie to ma przełożenie na sprawę Zondacrypto? – Zondacrypto nie jest podmiotem nadzorowanym przez KNF, co w praktyce oznacza, że KNF nie posiada uprawnień do monitorowania, kontrolowania czy ograniczania bądź zakazywania jej działalności – tłumaczy nam Jacek Barszczewski. – KNF nie licencjonuje giełd kryptowalut i nie posiada wobec nich prawnych narzędzi nadzorczych.
Kij zamiast marchewki. Droga ropa stymuluje sprzedaż aut elektrycznych lepiej niż dopłaty
Przy okazji warto rozprawić się z jednym mitem – zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawa o rynku kryptoaktywów nie dałaby KNF możliwości sprawowania nadzoru nad Zondacrypto. Jednym z celów ustawy było zapewnienie, że w Polsce będzie stosowane unijne rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets Regulation). W myśl tego rozporządzenia, firma z licencją MiCA wydaną w jednym kraju UE może działać w całej Unii – bez starania się o dodatkowe zezwolenia. Nadzór nad spółką z licencją MiCA należy zaś do regulatora z kraju rejestracji, a nie z kraju, w którym spółka oferuje swoje usługi klientom.
Gdyby zatem ustawa o rynku kryptoaktywów zaczęła obowiązywać w Polsce, to i tak objęłaby tylko te firmy, które wystąpiłyby o licencję MiCA w Polsce. Zondacrypto nigdy nie składała wniosków o licencję w Polsce, natomiast – jak informował jej prezes, Przemysław Kral – składała takie wnioski w Estonii i na Cyprze. W lipcu 2022 r. otrzymała zaś licencję do prowadzenia działalności we Włoszech.
Przepisy są nieubłagane, ale nieubłagane są również liczby: według informacji przekazanych przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach, która wszczęła śledztwo w sprawie Zondacrypto, na dzień 17 kwietnia wartość szkód szacowano na nie mniej niż 350 mln zł. Rzecznik śląskiej prokuratury, prok. Michał Binkiewicz, mówił na konferencji prasowej w miniony poniedziałek (20 kwietnia) o kilkuset poszkodowanych, zastrzegając, że ciągle zgłaszają się kolejne osoby.
Z punktu widzenia poszkodowanego to właściwe postępowanie. – W każdym przypadku, jeżeli działania podmiotu noszą znamiona przestępstwa, należy złożyć zawiadomienie do odpowiednich organów ścigania, w tym zakresie właściwe są Policja i Prokuratura – mówi Jacek Barszczewski z KNF.
Co z pensjami Polaków? Nowe dane z polskiego rynku pracy
Tak samo uważa Daniel Kostecki, główny analityk rynków w CMC Markets Polska. Żywo interesuje się on sprawą Zondacrypto jako osoba, która swego czasu inwestowała za pomocą tej giełdy kryptowalut.
– Poszkodowanym na pewno doradzałbym, póki strona internetowa jeszcze działa, zalogować się na swoje konta, porobić printscreeny, udokumentować historię swojego inwestowania i zgłaszanie się do prokuratury i UOKiK-u, tak, by dochować wszelkiej staranności i aby nikt później nie miał wątpliwości co do naszego statusu poszkodowanego w tej sprawie.
Daniel Kostecki, CMC Markets Polska
– Państwo z kolei powinno tutaj działać szybko, tak, aby obywatele mieli poczucie, że mogą liczyć na państwowe organy, jeśli chodzi o pomoc w odzyskaniu utraconych środków – dodaje. – Nie można traktować tej sprawy jak „gorącego kartofla”, należy sięgnąć po dostępne narzędzia, aby zabezpieczyć interes poszkodowanych.
I tu właśnie dochodzimy do kwestii tego, co może, a czego nie może państwo.
Według informacji Wirtualnej Polski, prezes Zondacrypto, Przemysław Kral, jest nieuchwytny dla pracowników firmy. Portal ustalił, że Kral od ubiegłego roku posiada izraelski paszport. Niezależnie od tego, czy przebywa on w Izraelu, czy gdzie indziej, może państwo polskie powinno zacząć od wniosku o aresztowanie i wydanie jego osoby, jak również innych osób, które odpowiadały za pieniądze powierzone im przez klientów? Co z działaniami takimi, jak wejście do siedziby firmy i zabezpieczenie istotnych dla postępowania dokumentów?
[

Stanowski reaguje ws. Zondacrypto i odpowiada Giertychowi „Notoryczny kłamca”](/news/stanowski-reaguje-ws-zondacrypto-i-odpowiada-giertychowi-notoryczny-klamca)
[

Olimpijczyk czeka na pieniądze od Zondacrypto. „Nie odpuszczę”](/news/pawel-wasek-czeka-na-pieniadze-z-zondacrypto-nie-odpuszcze)
[

Państwo zawiodło w sprawie Zondacrypto? Setki poszkodowanych mogły stracić fortunę](/news/afera-zondacrypto-prof-piech-panstwo-mialo-obowiazek-zareagowac)
Portal Zero.pl zapytał o to ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka. Chcieliśmy dowiedzieć się, co może zrobić państwo, by dać zwykłemu Kowalskiemu poczucie, że to państwo mu pomoże.
– Takie narzędzia ma prokuratura. I działa - odpowiedział nam w wiadomości SMS minister Żurek. - Ale wiemy, jak znikają kryptowaluty i jak ciężko to śledzić.
Minister Żurek nie mógł z nami porozmawiać, bo, jak przekazał, uczestniczył dziś w rozprawie w sądzie jako strona. O rozwinięcie tematu poprosiliśmy więc biuro prasowe Ministerstwa Sprawiedliwości. Ono przekazało nam z kolei, że przekazuje nasze pytania do biura prasowego Prokuratury Krajowej (czekamy na odpowiedź).
Z pytaniem o to, kto pomoże (albo raczej: kto jest w stanie pomóc) poszkodowanym w aferze Zondacrypto, zwróciliśmy się też do radcy prawnego Damiana Nartowskiego, partnera w kancelarii WN Legal Wątrobiński Nartowski, który reprezentuje klientów m.in. w sporach z instytucjami finansowymi.
– W kontekście wykorzystywania narzędzi, dotychczasowe doświadczenia i to, co mogliśmy obserwować przez lata w różnych aspektach o charakterze międzynarodowym, nie napawa mnie optymizmem, choć mam delikatną nadzieję, że to może ten moment, że podejście się zmieni – mówi mecenas Nartowski.
– Na pewno służby i organy ścigania powinny podjąć działania jak najszybciej, z uwzględnieniem możliwości, które posiadają, prokuratura zwłaszcza z wykorzystaniem współpracy transgranicznej. To nie tylko kwestia zwrócenia się do organów nadzoru, ale także zwrócenia się do zagranicznych organów ścigania o podjęcie działań na miejscu.
Nasz rozmówca dostrzega ważny aspekt, w którym państwo polskie może pomóc obywatelom, którzy stracili swoje aktywa.
– Postępowanie karne prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach może pomóc w sprawach cywilnych – wskazuje. – Organom ścigania powinno być łatwiej zebrać materiały, które poszkodowani (w ramach postępowania karnego nazywani będą pokrzywdzonymi) – po zapoznaniu się z nimi w postępowaniu karnym – mogliby wykorzystywać w próbie dochodzenia roszczeń na ścieżce cywilnej.
Damian Nartowski tłumaczy, że może to ułatwić formułowanie roszczeń odszkodowawczych lub roszczeń w ramach tzw. skarg pauliańskich, by odzyskać stracone aktywa, w tym pieniądze. – Wymaga to jednak sprawnego prowadzenia postępowania karnego i zrozumienia dla osób pokrzywdzonych.
Skarga pauliańska ma na celu ochronę wierzyciela w przypadku niewypłacalności dłużnika. Kiedy ten ostatni celowo „ucieka” z majątkiem – np. dokonując darowizny albo sprzedaży tego, co posiada, tak aby stać się niewypłacalnym – pozwala na uznanie tej czynności za nieskuteczną wobec wierzyciela. W tej sytuacji możliwa jest ściągnięcie pieniędzy należnych poszkodowanemu np. z majątku, który został darowany.
– Postępowanie karne potrwa w tym przypadku zapewne kilka lat, zanim złożony zostanie ewentualny akt oskarżenia, nie mówiąc już o skazaniu kogokolwiek – mówi mecenas. – Dlatego ścieżka cywilna staje się bardzo ważna i wydaje się, że może zakończyć się szybciej.
Ale, jak zauważa, pojawią pytania, kogo pozywać. – Opcji dostępnych tu będzie wiele, a prawnicy zastanawiać się będą nad optymalnymi. Pierwszym wyborem mogłaby być oczywiście spółka prowadząca giełdę, ale zapewne można zakładać, że nie ma ona wystarczającego majątku. Postępowanie przeciwko tej spółce to w części sytuacji pierwszy krok, etap w skutecznym dochodzeniu roszczeń względem innych podmiotów, które mogłyby ponosić odpowiedzialność.
Według prawnika, w grę wchodzić mogą też „podmioty, do których transferowane były aktywa przez podmiot prowadzący giełdę, możliwe, że osoby wchodzące w skład organów nadzoru, jeżeli uda się im postawić zarzut nieprawidłowego działania czy nieprawidłowego pełnienia funkcji”. – Nie można również z góry wykluczać odpowiedzialności Skarbu Państwa – to kolejna sytuacja, która – moim zdaniem – nie powinna mieć miejsca, a ciągle takich zdarzeń doświadczamy – zwraca uwagę mec. Nartowski. – Organy państwa przerzucają się odpowiedzialnością, co akurat poszkodowani mogliby wykorzystać.
Prawnik dodaje, że do rozważenia będą kwestie działań organów estońskich i ewentualnych nieprawidłowości po ich stronie. Dawałoby to możliwość pociągnięcia ich do odpowiedzialności. – Tyle że zapewne wymagałoby to działań w Estonii – zaznacza.
– Postępowanie karne to absolutnie minimum. Warto w nim być, ale jeżeli ktoś twardo stąpa po ziemi i realnie myśli o odzyskaniu środków, to powinien myśleć o ścieżce cywilnej, choć i tutaj dochodzenie roszczeń może być długotrwałe, skomplikowane i obarczone dużą niepewnością – konkluduje.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.