
Marek Mikołajczyk — Demografia to wdzięczny temat do dyskusji – zwłaszcza gdy jesteś w opozycji. Gdy jednak przychodzi do rządzenia, lepiej o nim nie wspominać. Jeszcze – nie daj Boże – mogłoby się okazać, że zaprzepaszczasz najważniejsze lata, aby uchronić Polskę przed nadciągającym kryzysem.
Jest czwartek, 20 kwietnia 2023 r., środek kampanii przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Do Kleosina – podlaskiej wsi zamieszkałej przez niecałe 5 tys. osób – przyjeżdża Donald Tusk. Lider Koalicji Obywatelskiej wybiera się do Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II – to tam podlascy działacze jego partii zorganizowali mu spotkanie w ramach akcji #TuJestPrzyszłość.
Przed placówką zbierają się zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy byłego szefa Rady Europejskiej. Ci drudzy – jak donosi Onet – „odmawiają różaniec i nie godzą się na spotkanie polityczne w ich szkole”. Łącznie, jak później napiszą media, na spotkanie z Tuskiem przybyło ok. 800 osób.
Tego dnia przyszłemu premierowi towarzyszą dwa ogromne plakaty umieszczone na drewnianych sztalugach. Na pierwszym zaznaczono powiaty, w których w pierwszej połowie 2012 r. liczba urodzeń przewyższyła liczbę zgonów. Znaczna część z nich oznaczona jest kolorem zielonym. Na drugim plakacie pokazano te same dane, ale z pierwszego półrocza 2022 r. Niemal cała mapa zabarwiona jest na szaro.
– Chciałbym powiedzieć o problemie najważniejszym, chociaż na co dzień o nim nie myślimy. Wiecie, ile nas będzie, Polek i Polaków, za 70 lat? Demografia to nie są wróżby, demografia to nie jest ekonomia. (…) Demografia to jest coś, gdzie nikt nikogo nie może oszukać – wskazywał Tusk.
– Za 70 lat, mniej więcej, będzie nas 28 mln. (…) Spadek liczebności będzie aż tak dramatyczny. To są prognozy międzynarodowe, to są badania, które dotyczą wszystkich państw i Polska niestety jest w jednej z najgorszych sytuacji w Europie, jeśli chodzi o dzietność – alarmował premier.
Jak tłumaczył, jeśli nie zostaną podjęte odpowiednie działania, to „te nasze marzenia o wielkiej Polsce rozbiją się o tę ponurą statystykę”.
Na zdjęciu lider KO Donald Tusk w kwietniu 2023 r. podczas spotkania z wyborcami w Kleosinie. (fot. Artur Reszko / PAP)
Na kampanijnym szlaku mówił o tym jeszcze nieraz. Miesiąc później w Kartuzach, symbolicznej stolicy Kaszub, zastanawiał się, „co można zrobić, żeby młoda polska dziewczyna myślała o macierzyństwie jako o czymś, czego bardzo chce?”.
Tusk nie przepuścił przy tym okazji, aby uderzyć w swoich politycznych konkurentów. – Co takiego się dzieje, że mimo dużych transferów socjalnych, tego, że PiS ma usta pełne sloganów i frazesów na temat rodziny, dzieci i opieki państwa, przestaliśmy chcieć mieć dzieci, że mamy najgłębszy kryzys demograficzny w historii Polski? – pytał retorycznie.
Kampania zakończyła się dla lidera KO sukcesem. Po dziewięciu latach wrócił na urząd premiera. 12 grudnia 2023 r. wygłosił w Sejmie exposé. Mówił przez ponad dwie godziny. O kryzysie demograficznym – który jeszcze pół roku wcześniej nazwał „problemem najważniejszym” – nie powiedział ani słowa. W temacie praw kobiet skupił się przede wszystkim na aborcji. Słów „dzietność”, „demografia” czy „urodzenia” nie użył ani razu.
Pierwsze miesiące w zakresie polityki demograficznej to okres czystek. W lutym 2024 r. Tusk podpisał zarządzenie o likwidacji Instytutu Pokolenia zajmującego się problematyką demografii. Jan Grabiec, szef Kancelarii Premiera, uzasadniał tę decyzję m.in. nieprawidłowościami w wydatkach i… małą liczbą obserwujących na Facebooku czy Twitterze. Wkrótce zniesiony został też urząd pełnomocnika rządu ds. polityki demograficznej. Od tamtej pory na poziomie centralnym za sprawy demografii odpowiadać ma „właściwy minister”.
Za prowadzenie polityki demograficznej odpowiada w rządzie Aleksandra Gajewska, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz posłanka Koalicji Obywatelskiej. To jej bezpośrednio podlegają w resorcie dwa kluczowe departamenty: polityki rodzinnej oraz demografii. Jak czytamy w jej biogramie na stronie resortu, wiceminister „przygotowuje rozwiązania w obszarze polityki demograficznej”.
I to właśnie o tych „rozwiązaniach” chcieliśmy z panią minister porozmawiać. Zero.pl ponad miesiąc temu skierowało do Aleksandry Gajewskiej zaproszenie do pogłębionego wywiadu o polskiej polityce rodzinnej i demograficznej. Mimo kilkukrotnie ponawianej propozycji odmówiono nam „ze względu na liczne zobowiązania”. W zamian zaproponowano nam „przesłanie pytań drogą mailową”. Nie skorzystaliśmy.
[
Prof. Uścińska: Polacy, oszczędzajcie. ZUS wam nie wystarczy](/news/emerytura-bedzie-problemem-polakow-prof-uscinska-o-przyszlosci-zus)
[
Katastrofa demograficzna puka do drzwi. „Rodzina powinna być centrum polityki państwa”](/news/znamy-diagnoze-i-co-i-nic-katastrofa-demograficzna-puka-do-drzwi)
[
Świat bez dzieci to koniec świata](/news/co-sie-stanie-gdy-przestaniemy-miec-dzieci-scenariusz-konca-cywilizacji)
„Liczne zobowiązania” Gajewskiej w kwestii demografii to… tworzenie nowych gremiów. I tak w miejsce zlikwidowanej przez resort Rady rodziny powołano Radę ds. polityki rodzinnej i demograficznej, która ma przedstawiać „możliwe kierunki działań, których celem jest poprawa sytuacji demograficznej”. O jej pracach wiadomo niewiele. Gajewska w social mediach chwali się jedynie spotkaniami, na których omówiono „najważniejsze zadania stojące przed radą w najbliższych miesiącach”.
Podobnie jest z Międzyresortowym zespołem ds. przeciwdziałania negatywnym zjawiskom demograficznym. Gajewska w lipcu 2024 r. w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” krytykowała poprzedni rząd za to, że „gremium nigdy się nie spotkało, miało ważniejsze sprawy na głowie”. Dla Gajewskiej to też chyba nie był priorytet. „Spotkanie inaugurujące” międzyresortowego zespołu odbyło się dopiero w lutym 2025 r., ponad rok po zmianie władzy.
Długo jednak nie funkcjonował. Rok później, w lutym 2026 r., Tusk zlikwidował zespół ds. przeciwdziałania negatywnym zjawiskom demograficznym. W jego miejsce powołał nowy międzyresortowy zespół – tym razem ds. koordynacji polityki demograficznej. Skąd ta zmiana? Nie wiadomo. Premier swojej decyzji publicznie nie komentował.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.