
Arleta Bojke — Białoruskie służby specjalne przeprowadziły na terytorium Polski operację zakończoną porwaniem jednego z przeciwników reżimu Alaksandra Łukaszenki. Tak wynika z rocznego śledztwa Białoruskiego Centrum Śledczego dotyczącego zaginięcia Anatola Kotaua, byłego urzędnika białoruskiego
Białoruskie służby specjalne przeprowadziły na terytorium Polski operację zakończoną porwaniem jednego z przeciwników reżimu Alaksandra Łukaszenki. Tak wynika z rocznego śledztwa Białoruskiego Centrum Śledczego dotyczącego zaginięcia Anatola Kotaua, byłego urzędnika białoruskiego, który po ucieczce do Polski otrzymał ochronę międzynarodową. Arleta Bojke z Kanału Zero jako pierwsza publikuje konkluzje tego raportu.
(fot. Kanał Zero)
„Mój grzech? Byłem zbyt Polski”. Poczobut obnażył białoruski absurd
– To naprawdę historia jak z filmu – z handlarzami bronią, wynajętym przez służby luksusowym jachtem i – jakby to delikatnie powiedzieć – niejasną damsko-męską zażyłością – mówi Arleta Bojke w materiale na Kanale Zero. Jako pierwsza w Polsce dziennikarka opisuje ustalenia Białoruskiego Centrum Śledczego dotyczące uprowadzenia Anatola Kotara.
Anatol Kotau, był urzędnikiem systemu władzy Alaksandra Łukaszenki. W 2015 roku objął on stanowisko Sekretarza Generalnego Narodowego Komitetu Olimpijskiego, ale w 2020 r., w trakcie masowych protestów, podał się do dymisji i wyjechał do Polski.
Kotau dostał u nas ochronę międzynarodową. W sierpniu zeszłego roku jednak zniknął. Co się z nim stało? Jak wynika z śledztwa Białoruskiego Centrum Śledczego, opozycjonistę wywabiły z Polski białoruskie służby. Wysłano do niego kobietę, obywatelkę Jordanii, by go w sobie rozkochała i nakłoniła do wyjazdu.
– Pierwszy ich kontakt odbył się w 2023 r. i jak ona sama mówi, mieli stosunki romantyczne, mamy zdjęcie, gdzie oni stoją razem naprawdę bardzo blisko – mówi Kanałowi Zero dziennikarz Centrum Igor Kuley.
Białoruski trop, indyjska firma i polskie wizy. Sprawdzamy, co zostało z afery po dwóch latach
Jak wynika ze śledztwa, Kotau poleciał do Turcji, do pani Kachiry Ejnałowej. Rodzinie powiedział, że leci w sprawach zawodowych, a w pracy powiedział, że ma do załatwienia sprawy osobiste. Wsiadł z Ejnałową na jacht – jak się potem okazało – wynajęty przez rosyjskie służby.
– Wiemy dokładnie, że przeciwko swojej woli został przekazany na rosyjski statek wojskowy w wodach Morza Czarnego przy granicy Abchazji. I co dalej z nim się działo, pojęcia nie mamy żadnego – opowiada Kuley.
Jak zaznacza w programie Kanału Zero Arleta Bojke, w przypadku Antola Kotaua nie jest prowadzone śledztwo.
W kontekście działań białoruskich służb na terytorium Polski dziennikarka przypomina także historię mającej polskie obywatelstwo Anżeliki Mielnikawej, która również zniknęła z Polski w zeszłym roku w niejasnych okolicznościach.
W jej przypadku śledztwo wszczęto po publikacjach dziennikarzy. Wiadomo też, co obecnie dzieje się z kobietą. Jest z córkami na Białorusi.
Jak zaznacza Bojke, to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o działania białoruskich służb. A Kuley opowiada niedawną historię jednej z doradczyń biura Światłany Cichanowskiej, czyli liderki białoruskiej opozycji. Okazało się, że kobieta została zwerbowana przez służby białoruskie, ale sama była przekonana, że działa z ukraińskim wywiadem.
[
„Przemocowiec, domowy ninja”. Oświadczenie żony Kraskowskiego](/news/leszek-kraskowski-w-areszcie-jego-zona-wydala-oswiadczenie)
[
Instrukcje w rządzie na Miesiąc Dumy. „Minister strzela sobie w stopę”](/news/mail-kotuli-do-urzednikow-kprm-co-napisala-minister-o-paradzie-rownosci)
[
Zakopała w ogrodzie 34 płody. Znajomi mówią o lekarce](/news/patomorfolozka-z-lutoryza-zakopala-plody-kim-jest-magdalena-h)
– Na całe szczęście chyba nie doszło do przekazania jakichś wrażliwych informacji, bo białoruska propaganda pokazała film o tym, jak ją zwerbowali i nic tam nie było, jakby mieli jakąś informację to pewnie by to pokazali – opowiada Kuley.
Dziennikarz zaznacza też, że służby białoruskie mogą być wykorzystywane przez Rosję do prowadzenia operacji na naszym terytorium.
– Czy można powiedzieć, że białoruskie służby specjalne się w Polsce specjalizują? Jeżeli mówimy o Rosji, to podejrzewam, że białoruskie służby mogą być lepsze w rozumieniu Polski i w tym, żeby tu zorganizować jakieś zaplecze na przykład dla jakiejś operacji niż sami Rosjanie – ocenia Kuley.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.