
Kasjan Owsianko — Andrzej Poczobut, polsko-białoruski dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi, zamierza wrócić do Grodna. Jak podkreśla, jego powrót na Białoruś jest uzależniony wyłącznie od stanu zdrowia, który musi ulec poprawie po wieloletnim pobycie w kolonii karnej.
Andrzej Poczobut, polsko-białoruski dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi, zamierza wrócić do Grodna. Jak podkreśla, jego powrót na Białoruś jest uzależniony wyłącznie od stanu zdrowia, który musi ulec poprawie po wieloletnim pobycie w kolonii karnej.

Warszawa, 03.05.2026. Święto Narodowe Trzeciego Maja. Andrzej Poczobut przed uroczystością wręczenia odznaczeń państwowych na Zamku Królewskim w Warszawie (fot. Paweł Supernak / PAP)
Andrzej Poczobut planuje powrót do Grodna na Białorusi. Dziennikarz ogłosił to niedługo po uwolnieniu z kolonii karnej.
Warunkiem powrotu jest pełna regeneracja organizmu. Decyzja zapadnie, gdy lekarze potwierdzą, że wszystkie wskaźniki zdrowotne są dobre.
Działacz czuje się potrzebny polskiej mniejszości w kraju. Podkreśla, że w Grodnie mieszkają tysiące Polaków wymagających wsparcia.
Informację o planach powrotu Andrzej Poczobut przekazał w rozmowie z Polskim Radiem Białystok. Wskazał, że decyzję podejmie po konsultacjach medycznych. – Po tym jak już stanę na zdrowiu, jak lekarze powiedzą, że te wszystkie wskaźniki są dobre, ja zamierzam wrócić do Grodna. Przed tym muszę mieć pewność, że wszystko ze zdrowiem jest w porządku – wyjaśnił.
Dziennikarz był więziony przez reżim Alaksandra Łukaszenki przez ponad pięć lat. Od marca 2021 r. przebywał w areszcie, a następnie w kolonii karnej w Nowopołocku. Skazano go na osiem lat więzienia o zaostrzonym rygorze za rzekome „wzniecanie nienawiści” oraz działania przeciwko bezpieczeństwu państwa. Międzynarodowe organizacje praw człowieka jednoznacznie uznały go za więźnia politycznego. Z niewoli został zwolniony pod koniec kwietnia 2026 r.
Pytany o ryzyko związane z powrotem do kraju rządzonego przez reżim, Poczobut wskazuje na poczucie obowiązku wobec polskiej mniejszości. Podkreśla, że w Grodnie żyją tysiące Polaków i działa tam Związek Polaków na Białorusi. – Bez wątpienia jestem tam bardzo potrzebny – ocenił działacz.
[

Kulisy uwolnienia Poczobuta. Polska wykorzystała „fundusz wymiany”](/news/andrzej-poczobut-wolny-kulisy-wymiany)
[

Pierwszy wywiad Poczobuta po łagrze. „Nie zamierzam się poddać”](/news/pierwszy-wywiad-poczobuta-po-lagrze-nie-zamierzam-sie-poddac)
[

Tusk spotkał się z Poczobutem. „Było o Polsce, o wolności i przyszłości”](/news/donald-tusk-zaprosil-andrzeja-poczobuta-na-kolacje-bylo-o-polsce-o-wolnosci-i-przyszlosci)
Podczas spotkania z mediami Andrzej Poczobut wyraził głęboką wdzięczność mieszkańcom Białegostoku za wsparcie okazane w czasie jego uwięzienia. Na skwerze w tym mieście, przy pomniku bł. ks. Jerzego Popiełuszki, przez lata stała instalacja z jego wizerunkiem, do której po uwolnieniu dopisano słowo „wolny”. Co miesiąc organizowano tam również manifestacje solidarności.
– Wiedziałem o tej solidarności i to było to, co dodawało sił, co budowało przekonanie, że o mnie nie zapomniano, że tam za murem więziennym są tysiące, tysiące ludzi, którzy pamiętają, modlą się, trzymają kciuki za mnie i to przekonanie już wzmacniało, że nie jestem sam – przyznał dziennikarz. Podziękował także za pomoc udzieloną uchodźcom z Białorusi, którzy musieli opuścić swoje domy.
Andrzej Poczobut przez lata pracował jako korespondent „Gazety Wyborczej”. Jego uwięzienie było uznawane za element represji wymierzonych w mniejszość polską oraz niezależne media. Dziś dziennikarz skupia się na regeneracji organizmu, by móc kontynuować swoją misję w Grodnie.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.