This news reports on the remarkable discovery of three postcards, which resurfaced 111 years after their initial creation. The story, presented in a video format, delves into the fascinating narrative behind these long-lost historical artifacts.
To niby zwykłe stare kartki, pocztówki znalezione w domu we wsi Wilków pod Głogowem. Pożółkłe, zapisane ołówkiem, niemieckim pismem, którego dziś niemal nikt nie potrafi odczytać. Przeleżały ponad sto lat. Dopiero teraz na ich podstawie odkryto historię dwojga młodych ludzi, których rozdzieliła I wojna światowa, ale ich miłość przetrwała.
Pocztówki znaleźli w swoim domu mieszkańcy Wilkowa – Helena i Bronisław Domagałowie. Trzy kartki wysyłane kiedyś przez żołnierzy do swoich ukochanych i jedno zniszczone zdjęcie. Niby nic, ale dla pasjonatów historii okazały się początkiem niezwykłej opowieści o miłości, wojnie i rodzinie, której losy przez dziesięciolecia pozostawały zapomniane. Znalezisko trafiło do pasjonatów z Głogowskiego Ruchu Odkrywców tajemnic GROT.
::addons{"type":"youtube","url":"https://youtu.be/QXUYoJeMHEI"}
Na pierwszy rzut oka z kartek niewiele dało się odczytać. Zapisano je kurrentą – dawnym niemieckim pismem odręcznym, które dziś dla większości osób nie jest do odczytania. Jednak do pracy przystąpił Łukasz Wojnar, który mozolnie rozszyfrował i przetłumaczył ponadstuletnią korespondencję.
To kartki do ukochanej
Wtedy okazało się, że w rękach badaczy historii znalazły się listy żołnierza do ukochanej mieszkającej w Wilkowie. Paul Gillich był żołnierzem. W 1915 roku stacjonował na Żarkowie pod Głogowem. Czekała na niego ukochana Emma Scharke. Zachowały się trzy kartki, ich treść jest oszczędna, miejscami wręcz telegraficzna, ale między krótkimi zdaniami łatwo odnaleźć tęsknotę młodego człowieka powołanego do wojska. Pisał do dziewczyny, która została w rodzinnej wsi i na niego czekała.
Członkowie stowarzyszenia GROT zaczęli przeglądać przedwojenne książki adresowe, archiwa i zachowane dokumenty. Do poszukiwań dołączyła Julita Neumann, która dotarła do akt przechowywanych w Archiwum Państwowym w Zielonej Górze. Dzięki temu udało się zrobić coś, co jeszcze kilka miesięcy wcześniej wydawało się niemożliwe – odtworzyć losy zakochanych.
Najważniejsze odkrycie przyniosły księgi stanu cywilnego
Paul i Emma nie pozostali jedynie bohaterami romantycznej korespondencji. Przeżyli I wojnę światową i w 1918 roku wzięli ślub.
To był dla nas przełomowy moment. Nagle okazało się, że ta historia ma ciąg dalszy – opowiada Damian Szczepanowski, wiceprezes stowarzyszenia GROT.
Po wojnie Paul wrócił do Wilkowa. Początkowo był właścicielem niewielkiego domu, później prowadził małą cementownię. W jego domu działał również punkt pocztowy. I właśnie tam, po ponad wieku, odnaleziono kartki, które kiedyś wysyłał do swojej ukochanej.
Jakby historia sama zatoczyła koło
Badacze ustalili także, że para doczekała się dwóch synów. Niestety ich losy pokazują, jak okrutny potrafi być bieg historii. Odnaleziono dokumenty świadczące, że Gerhard zginął w grudniu 1943 roku na Ukrainie jako podoficer niemieckiej armii. Miał 24 lata. Kilka miesięcy później poległ jego młodszy brat Helmut. Miał zaledwie 18 lat.
Nie wiadomo, jak potoczyły się dalsze losy Paula i Emmy, ale rodzinną tragedię dopełnia Bruno Gillich – najprawdopodobniej brat Paula. W marcu 1945 roku, jako członek Volkssturmu, poległ podczas obrony Festung Glogau.
Historia Paula i Emmy wciąż nie jest zamknięta
Wciąż nie wiemy, co stało się z Paulem i Emmą po 1945 roku. Być może gdzieś żyją jeszcze ich dalsi krewni. Nigdy nic nie wiadomo
– mówi Damian Szczepanowski. Członkowie stowarzyszenia GROT szukają kolejnych śladów. Nie wykluczają, że gdzieś żyją jeszcze potomkowie tej rodziny albo zachowały się następne listy i fotografie. Bo czasem wystarczą trzy stare pocztówki, żeby po ponad stu latach przywrócić pamięć o ludziach.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: MyGlogow.pl
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.